Dwadzieścia jeden procent Amerykanów wierzy w słynny incydent w Roswell (Nowy Meksyk) z 1947 – w to, że rozbiło się tam UFO (czy jak kto woli NOL) i w zatuszowanie tego przez rząd; ponad dwanaście i pół miliona obywateli twierdzi, że tzw lizard people chcą przejąć władzę w kraju; czternaście procent uważa, że Wielka Stopa istnieje, a piętnaście, że rząd Stanów Zjednoczonych kontroluje umysły ludzi przy pomocy środków masowego przekazu, takich jak telewizja.[1][2]

Amerykanie mają tendencję do wierzenia w teorie spiskowe i są świetni w tworzeniu coraz nowszych. Potrafią podważyć osiągnięcia własnego kraju, takie jak lądowanie na Księżycu, oraz otwarcie twierdzić, że zostali porwani przez kosmitów (dziękujemy, Z Archiwum X, dziękujemy). Trudno powiedzieć, gdzie należy się doszukiwać pociągu tego narodu do niewiary we własny rząd czy fascynacji zjawiskami paranormalnymi.

Lets just say I want to believe[3]

i want to believePowstała już niezliczona ilość filmów i seriali o przybyszach z kosmosu – czasami o tych mających jak najbardziej pokojowe zamiary (E.T.), a czasami o tych mniej przyjaznych (V: Goście; Defiance). Pytanie jakie  możemy sobie postawić w związku z tym brzmi, skąd u Amerykanów tak wielka wiara w życie pozaziemskie? Skąd w społeczeństwie, które przez lata utwierdzało się w swojej wyjątkowości, misji zbawienia świata, pojawia się myśl o kosmitach? – a zakładamy, że skoro już tu przybyli, to raczej mimo wszystko nie są pokroju kultowego podopiecznego Spielberga. Skoro Amerykanie tak bardzo wierzą w swoją potęgę, to dlaczego wciąż tworzą postapokaliptyczne obrazy, w których pozaziemskie cywilizacje – inteligentniejsze, po tysiąckroć bardziej zaawansowane technicznie, posiadające zdolności dla nas niepojęte – niszczą ich potęgę, przejmują władzę, mieszają w umysłach, a w końcu zabijają (we własnym przekonaniu wyświadczając nam przysługę). A pamiętać trzeba – jak sam we wstępie do swojej książki pisze Jerzy Domański[4] – że temat jest jedną z najbardziej pasjonujących zagadek.

Zacznijmy od tego, że musimy się pozbyć wyobrażeń o kosmitach jako o małych zielonych ludzikach. To tylko wizerunek sprzed lat, bardzo często do dziś promowany szczególnie jeśli chodzi o artykuły dziecięce (tak, na przykład witaminy Marsjanki). Kosmici od dawna przybierają kolor raczej szary, albo przyjmują postać jaszczuro-podobnych istot. Raczej nie znajdziecie innych opisów. Latające spodki owszem, wciąż funkcjonują, wielkie ciemne oczy wciąż hipnotyzują, a badania przeprowadzane na porwanych homo sapiens wciąż są bolesne. Porwani opowiadają o lewitacji, o widzeniu kolorowych świateł, o wyczuwaniu czyjejś obecności, o latających obiektach, czasami podobnych do talerzy.

Inni opowiadają o Strefie 51 położonej nad jeziorem Groom w Nevadzie i o teoriach dotyczących przetrzymywania w tej jednostce statku kosmicznego (oraz ciał kosmitów), który rozbił się w Roswell, o samolocie Aurora czy o Bobie Lazarze, który rzekomo pracował w strefie 51, gdzie rozpracowywał sposób działania czterech statków kosmicznych. Oprócz tego Lazar podawał się między innymi za absolwenta takich uczelni jak MIT. Jednak w żadnej ze szkół o nim nie słyszano. Właściwie Lazar pojawił się znikąd, opowiada historie, których nikt nie może potwierdzić, a nawet badania wariografem nie dały jednoznacznych wyników co do jego historii.[5]

Jednak ze wszystkich teorii czy wszystkiego co narosło wokół UFO, najciekawsze wydają się być rzekome porwania. Nie byłyby prawdopodobnie niczym niezwykłym, w końcu na świecie trafia się wielu „lunatyków”. Jednak należy tutaj wspomnieć o tym, że wśród osób zainteresowanych tą sprawą (a czasami nawet doświadczonych taką sytuacją) są nie tylko „szarzy obywatele” ale naukowcy, przedstawiciele inteligencji. Podczas corocznego spotkania „grupy wsparcia dla osób porwanych przez kosmitów” (Alien – Support Group Annual Meeting in Newport, Rhode Island)[6] Ralph Blumenthal, dziennikarz (pracował dla New York Times’a) napisał artykuł dla Vanity Fair, w którym oprócz krótkiej relacji ze spotkania – na którym poznał wiele osób, które deklarowały, że zostały porwane – przedstawił nam znane w świecie miłośników UFO postaci. Skupia się na Johnie Edwardzie Mack’u – profesorze Harvard Medical School, zwycięzcy Nagrody Pulitzera, który poświęcił lwią część życia na badania  nad uprowadzeniami. Tym samym,  prominentny absolwent i pracownik naukowy jednej z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie postawił na szali swoją karierę, narażając się na szykany i ryzykując swoją reputacją. Sprawa przedstawiała się o tyle gorzej, że Mack nie poprzestał na samych badaniach – nie dość, że bronił ludzi, z którymi miał okazję rozmawiać, to jeszcze głosił teorie jakoby mówili szczerą prawdę, nie będąc równocześnie osobami niezrównoważonymi psychicznie. Wcześniej, podobne badania przeprowadził Budd Hopkins – malarz i rzeźbiarz, który część otrzymanych wyników przekazał własnie Mackowi, który – koniec końców – skrytykowany przez władze Harvarda stał się obiektem debaty podczas specjalnego zebrania. Pierwszy raz w historii członek grona pedagogicznego Uniwersytetu Harvarda stał się obiektem takiej debaty. Podczas tego spotkania debatowano nad tym, czy Mack nie wmówił swoim pacjentom uprowadzeń oraz czy jego badania odbywały się zgodnie z zasadami etycznymi naukowymi. Ostatecznie pozwolono mu prowadzić bez przeszkód dalsze badania oraz potwierdzono, że pozostaje członkiem Harvard Faculty of Medicine. Mack prowadził badania aż do swojej tragicznej śmierci (został potrącony przez pijanego kierowcę, tak samo jak jego jego ojciec wiele lat wcześniej).

Na spotkaniu opisywanym przez Blumenthala pojawili się też psychoterapeuci, dziennikarze, astrofizycy oraz takie osoby jak dyrektor McLean Hospital Southeast (który związany jest z Uniwersytetem Harvarda). Pokazuje tu, że tematyka zjawisk paranormalny przestaje być domeną szaleńców, a zaczyna interesować (oraz doświadczać) naukowców i ludzi, których raczej posądzalibyśmy o sceptyczne podejście – godne agentki Scully.[7] Zjawisko ciekawe pod względem psychologicznym, socjologicznym, a – jak się koniec końców okazuje – także naukowym stanowi margines wszelkiego rodzaju badań. Chociaż większość ludzi boi się przyznać do faktu doświadczenia kontaktów z pozaziemskimi istotami, czy chociażby do tego, że skłonni są w takie historie uwierzyć, to mimo wszystko (między innymi dzięki wpływowi kultury popularnej) rozważania tego typu powoli wychodzą na światło dzienne i wprawiają w zdumienie, a czasami zakłopotanie coraz większe rzesze ludzi.

Let’s tell people that we don’t care about conspiracy theories said no Freemason ever

George WashingtonKolejnym elementem pobudzającym wyobraźnię ludzi na całym świecie są tajne stowarzyszenia, organizacje, zakony z którym również łączy się wiele tajemnic. „Tajemnica”, czyli słowo – klucz jest prawdopodobnie jednym z najlepszych haseł reklamowych, jakie ludzkość mogła wymyślić.

Templariusze, wolnomularstwo,  Iluminaci – powstało o nich tyle samo teorii spiskowych, ile o UFO czy o zabójstwie JFK. Ci drudzy pojawili się w Stanach Zjednoczonych już około 1730 roku i po pewnym czasie wśród jej członków znaleźli tacy wybitni przedstawiciele elity jak Benjamin Franklin czy George Washington.[8] Zarzuty pod adresem Masonów pojawiły się jeszcze w XVIII wieku, kiedy zarzucano im związki z Francją – zwłaszcza z Francją rewolucyjną oraz rzekomą chęć rozprzestrzeniania w Stanach niewłaściwych wartości i poglądów pochodzenia europejskiego. Liczne stopnie wtajemniczenia, brak wglądu dla osób postronnych w jakiekolwiek rytuały czy tradycje, duży stopień zhierarchizowania, to wszystko nie przyniosło stowarzyszeniu popularności. Prawdziwym „przełomem” jeśli chodzi o postrzeganie Masonów było domniemane morderstwo Williama Morgana, jednego z przedstawicieli Anty-Masonów. Wydarzenie, które miało miejsce w 1826 roku wzmocniło trzecią w gruncie rzeczy partię polityczną – Anti-Masonic Party, która pełniła również funkcję opozycyjną do Andrew Jacksona i jego kandydatury (sami również wystawili swojego kandydata na prezydenta). Po tym jak Morgan zadeklarował chęć wydania książki, w której miał obalić tajemnice tej organizacji (sam dostąpił jedynie pierwszego stopnia wtajemniczenia, kolejnych mu odmówiono) został najpierw aresztowany, a następnie wywieziony i rzekomo utopiony w rzece Niagara, co do dziś nie zostało udowodnione ani ostatecznie powiązane z Masonami. Ci ostatni oświadczyli, że jedyny ich związek z tą sprawą to zapłacenie Morganowi pięciuset dolarów za opuszczenie kraju.

Dzisiaj posądzani o powiązanie z zabójstwem JFK, o bycie żydowską organizacją, która ma na celu realizację swoich prywatnych celów, o kontrolę nad światem (co głównie jest spowodowane przekazami popkultury, takimi jak książki Dana Browna[9] – tu należy się zastanowić nad zdolnością ludzi do odróżniania prawdy od fikcji literackiej) o bycie odpowiedzialnymi za ataki z 11 września (rzekomo Masoni jako potomkowie Templariuszy[10] prowadzili świętą wojnę z Islamem) i wiele innych. Najbardziej znanymi symbolami Wolnomularzy są cyrkiel, węgielnica i – przede wszystkim – tzw. All-Seeing Eye, Eye of Providence,  Wszystkowidzące Oko, symbol Wielkiego Architekta Wszechświata czyli Absolutu. Symbol ten pojawia się m.in. na Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych, co (między innymi dzięki filmowi Dzień Niepodległości) przyczynia się do wiary w teorię jakoby organizacja umieszczała wszędzie swoje symbole, a to z kolei bywa równoznaczne z kontrolą kraju.

Organizacja ta służy jako idealny kozioł ofiarny. Postronnym niewiele o niej wiadomo. Jej  członkami byli wielcy Amerykanie, rekrutuje ludzi z klasy wyższej i średniej, jest fundatorem wielu organizacji charytatywnych czy ośrodków medycznych [11][12]. Można ją wręcz obrazowo przedstawić jako polityka, który ma pieniądze i niewiele o nim wiadomo. A takich ludzi się nie lubi, takich ludzi się obwinia o wiele rzeczy. Wynika to z potrzeby znalezienia czegoś, co wydaje się nierealne, a skoro wydaje się nierealne i nam odległe, to sprawia wrażenie dużo większego zagrożenia niż nim jest w rzeczywistości, o ile takowym w ogóle jest. A dopóki nie ma takiego potwierdzenia, Masoni pobudzają wyobraźnię i zmuszają miłośników wszelakich tajemnic do szukania „prawdy”, która – jak wiadomo – istnieje. [13]

 

Iluminaci

Since Masonry is itself a secret society, the Illuminati was a secret society within a secret society, a mystery inside a mystery, so to say. In 1785 the Illuminati were suppressed by the Bavarian government for allegedly plotting to overthrow all the kings in Europe and the Pope to boot. This much is generally agreed upon by all historians. Everything else is a matter of heated, and sometimes fetid, controversy. [14]

Idąc za myślą Roberta A. Wilsona, Iluminaci są o rangę wyżej niż Wolnomularze. Co więcej u tych drugi doszukiwano się związków z Iluminatami, tego, że są przez nich kontrolowani. Można jednak doszukiwać się podobieństw między tymi dwoma organizacjami, głównie w obrzędach inicjacyjnych oraz w strukturze hierarchii.

Zakon założony w 1776 roku w Ingolstadt przez Adama Weishupta – „entuzjastycznego filantropistę”[15], „diabła”[16] – miał na celu doprowadzenie ludzi do szczęścia i wolności od przesądów i uprzedzeń jak również wyzwolenie spod dominacji Kościoła Katolickiego.

Wśród członków Iluminatów znajdowali się Francuzi, Polacy, Belgowie, Włosi i inni. Wielu z nich było profesorami, pisarzami, prawnikami.[17]

W momencie przejęcia w Bawarii władzy przez Karla Teodora w 1777 istnienie Iluminatów stanęło pod dużym znakiem zapytania. Polityka nowego władcy sprzeciwiała się wszelkim tajnym organizacjom, a akt z 1785 roku ostatecznie zabraniał ich powstawania. Jednak pod koniec XVIII wieku John Robinson i Augustin Barruel spekulowali, że Iluminaci przetrwali i głosili teorie w swoich dziełach: Proofs of a Conspiracy i Memoirs Illustrating the History of Jacobinism.[18]

Dzisiaj pisarze pokroju Marka Dice’a twierdzą, że Iluminaci przetrwali (stając się inspiratorami Rewolucji Francuskiej) i mają związek z „Nowym Porządkiem Świata”. Sam Dice prowadzi walkę z tym „Nowym Porządkiem” (fighting the New World Order), nielegalnymi wojnami, mafią (za którą, jak twierdzi, również stoją Iluminaci) czy właśnie sekretnymi stowarzyszeniami. [19]

Iluminaci, czy raczej inspiracja nimi, są najbardziej widoczni w popkulturze. W literaturze tradycyjnie prym wiedzie Dan Brown i jego Anioły i Demony, jednak jak się okazuje nawiązania do Zakonu możemy znaleźć także u takich klasyków jak Lew Tołstoj w książce pt. Wojna i Pokój[20].  Poza tym z wykorzystaniem niniejszego motywu mamy do czynienia również w komiksie o Iluminatach stworzonym przez Marvel Comics,  czy idącym w jego ślady serialu animowanym Justice League: Unlimited (Justice League, DC Comics) ukazującym teorie spiskowe związane z tą organizacją. Temat obecny w muzyce, w polityce (np. wypowiedź lidera zespołu Korn, który nazwał Obamę marionetką Iluminatów[21]) jak i w grach komputerowych wciąga ludzi i skłania do doszukiwania się znaków Iluminatów (oraz Masonów) wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Za przykład posłużyć może tu może Paul Joseph Watson – autor filmu Illuminati Symbolism in New Justin Timberlake Video , w którym analizuje najnowsze teledyski Justina Timberlake’a pod kątem symboli tych stowarzyszeń.[22] Doszukuje się ich tam momentami w miejscach, które nie mają żadnego związku z Iluminatami. Czasami poszukiwacze tajemniczych symboli nie zdają sobie sprawy z faktu, że niektóre z nich nie tylko mają charakter uniwersalny (Eye od Providence nie musi być jedynie symbolem któregoś z wymienionych stowarzyszeń), ale czasami używane są ponieważ są „fajne”. Artyści lansują się na „tajemniczych” doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to przyciąga ludzi, a czasami budzi kontrowersje.

Im mniej wiadomo o organizacji, tym lepiej dla zwolenników teorii spiskowych. W końcu trudno podważać fakty, ale łatwo je stworzyć i sprzedać, wtedy kiedy ich nie ma. Poza tym ważną jest też kwestia strachu przed nieznanym. Tak było z judaizmem i mitami, które narosły wokół niego. Tak dzieje się teraz ze stowarzyszeniami, które nie informują o szczegółach swojej działalności opinii publicznej. Nie rozumiemy, a więc krytykujemy; krytykujemy, a więc wkrótce zaczniemy winić. Kultura, tysiące lat jej rozwoju, jej przekształceń stanowi niezwykle złożony byt, pełen symboli, umowności, gdzie wszystko zależy od interpretacji. Pozwolę sobie zacytować w tym miejscu – może mało „profesjonalnie”, ale potrzebnie – fragment pewnej książki, którą z całą pewnością wszyscy znają, a która wbrew pozorom pokazuje nam poniekąd sposób funkcjonowania społeczeństwa:

Professor Langdon, called a young man with curly hair in the back row, if Masonry is not a secret society, not a corporation, and not a religion, then what is it?

Well, if you were to ask a Mason, he would offer the following definition: Masonry is a system of morality, veiled in allegory and illustrated by symbols.

Sounds to me like a euphemism for „freaky cult.”

Freaky, you say?

Hell yes! the kid said, standing up. I heard what they do inside those secret buildings! Weird candlelight rituals with coffins, and nooses, and drinking wine out of skulls. Now that’s freaky!

Langdon scanned the class. Does that sound freaky to anyone else?

Yes! they all chimed in.

Langdon feigned a sad sigh. Too bad. If that’s too freaky for you, then I know you’ll never want to join my cult.

Silence settled over the room. The student from the Women’s Center looked uneasy. You’re in a cult?

Langdon nodded and lowered his voice to a conspiratorial whisper. Don’t tell anyone, but on the pagan day of the sun god Ra, I kneel at the foot of an ancient instrument of torture and consume ritualistic symbols of blood and flesh.

The class looked horrified.

Langdon shrugged. And if any of you care to join me, come to the Harvard chapel on Sunday, kneel beneath the crucifix, and take Holy Communion.

The classroom remained silent.

Langdon winked. Open your minds, my friends. We all fear what we do not understand. [23]

Jakkolwiek śmieszne może się wydawać powoływanie na czystą fikcję literacką, to trzeba przyznać, że ostatnie zdanie idealnie podsumowuje nasze postrzeganie tego co nieznane. I właśnie w tym należy się doszukiwać źródeł prawdopodobnie wszystkich teorii spiskowych świata.

Houston, Tranquility Base here. The Eagle has landed. Did he?

Moon landingKiedy Apollo 11 lądował na Księżycu było pewne, że świat się zmienił, ludzkość przekroczyła kolejną granicę w przenośnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Mogłoby się więc wydawać, że nikomu nie przyjdzie do głowy kwestionować osiągnięcia na skalę światową, a już na pewno nie Amerykanom, którzy tego dokonali. Jednak prawie dwadzieścia dwa miliony obywateli Stanów Zjednoczonych wierzy, że lądowanie na Księżycu nigdy nie miało miejsca i zostało sfingowane. Co wpłynęło na miliony Amerykanów, że tak trudno im uwierzyć w niebywałe osiągnięcie swojego kraju?

Koniec lat 60. XX wieku był początkiem słabnięcia poparcia obywateli amerykańskich dla rządu, co trwało aż do 1980 roku[24]. Wojna w Wietnamie, publikacja Pentagon Papers[25]    w 1971 roku przyczyniły się do tego, że naród przestał wierzyć rządowi i zaczął podważać jego prawdomówność. W atmosferze rosnącej nieufności znaleźli się więc i zwolennicy teorii, że lot na Księżyc nigdy nie miał miejsca. Sami zainteresowani, członkowie załogi Apollo 11 czyli Buzz Aldrin, Neil Armstrong oraz Michael Collins (o którym często się zapomina w kontekście tej słynnej pionierskiej wyprawy) odmawiali udzielania wywiadów na ten temat. Pojawiające się w zastraszającym tempie teorie posunęły się nawet do stwierdzeń, że trzynastu członków załogi trzech różnych lotów (które miały miejsce od połowy lat 60. do misji Challengera z 1986 roku) zostali zabici przez NASA w celu ukrycia prawdy. [26] Jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej radykalnych teorii. Pozostałe wysuwają wątpliwości dotyczące lądowania, które jednak w większości, jeśli nie w całości zostały rozwiane. Zaliczały się do nich między innymi:

  • fakt łopotania flagi, co nie powinno być możliwe na Księżycu z powodu braku wiatru – jeden z najpopularniejszych argumentów zwolenników teorii spiskowej. Flaga została przymocowana na odpowiednio ukształtowanym metalowym pręcie, dzięki któremu nie opadała.[27]
  • brak gwiazd na zdjęciach (powodami były: czas naświetlania kliszy oraz promienie słoneczne, które odbijając się od Księżyca uniemożliwiały zaobserwowanie oraz uchwycenie gwiazd[28])
  • rzekoma litera „C” na jednym z kamieni na Księżycu – która była niedoskonałością zdjęcia i nie pojawia się w materiale filmowym. Prawdopodobnie był to jedynie włos.[29]
  • zbyt niskie podskoki astronautów (zabroniono im wykonywania bardziej ryzykownych manewrów[30])
  • z innych wątpliwości – tym razem związanych z popkulturą – pojawia się teoria, jakoby Stanley Kubrick (twórca filmu 2001: Odyseja kosmiczna, którego akcja częściowo dzieje się na Księżycu) miał wyreżyserować lądowanie na Księżycu Apollo 11.

To tylko nieliczne z naprawdę wielu wątpliwości nękających liczną grupę niedowiarków. Powstawały i powstają na ten temat książki, a popularne programy telewizyjne takie jak MythBusters nie raz podejmowały próby rozwiania tych wątpliwości, które są kolejnym dowodem na to, jak słabo część amerykańskiego społeczeństwa ufa swojemu rządowi i wszelkiego rodzaju instytucjom.[31]

9/11

911Czy rząd może popełnić większą zbrodnię niż świadome i celowe narażenie, a nawet pozbawienie życia tysięcy obywateli innego, ale przede wszystkim własnego kraju? Prawdopodobnie nie, jednak istotną kwestią jest rozpoznanie tych momentów, kiedy rządzący zwracając się przeciw obywatelom dla tzw. dobra ogółu, a kiedy dla osiągnięcia własnych, prywatnych celów. Takiej sytuacji dopatrzyło się jedenaście procent obywateli.[32]

Zamachy z jedenastego września to nie tylko początek walki z terroryzmem, ale początek narodzin kolejnych teorii, które ze wszystkich wcześniejszych najbardziej uderzają w rząd, łącznie z prezydentem. Wśród teorii pojawią się między innymi takie, że w zamachu nie zginął żaden Żyd (w związku z  czym oczywiste jest, że doskonale wiedzieli o planowanym zamachu, a może nawet sami go zorganizowali) – w rzeczywistości zginęło ich od 270 do 400[33]; że rząd doskonale zdawał sobie sprawę z planowanych ataków i nie zrobił nic, aby ochronić swoich obywateli.

11 września wywarł ogromne piętno na Amerykanach, burząc m.in. ich wiarę w to, że są najmocniejszym narodem świata. Nie dość, że uderzono w Nowy Jork – centrum kultury Stanów, najważniejszą wizytówkę tego kraju, to jeszcze terroryści zaatakowali Pentagon – siedzibę Departamentu Obrony, pokazując tym samym, że instytucja, która jest zobowiązana chronić obywateli swojego kraju, sama może stać się łatwym celem napastników. Inną kwestią, która musiała się przy tej okazji pojawić, są wątpliwości dotyczącego tego, czy Pentagon został aby na pewno zaatakowany przez terrorystów i w ogóle czy uderzył w niego samolot (Flight 77). Teorie spiskowe głoszą, że w Pentagon nie uderzył samolot, a pocisk, który został wysłany przez rząd. Jim Hoffman, twórca strony www.911review.com , powołuje się w swoim tekście[34] na CJCSI 3610.01 (Chairman of the Joint Chiefs of Staff Instruction)[35] oraz na DoDD 2025.15 (Department of Defense Directives), z których wynika, że aby móc strącić uprowadzony samolot (w przypadku śmiertelnego zagrożenia) trzeba mieć zgodę Sekretarza Obrony ( w tamtym czasie Donalda Rumsfelda, który siłą rzeczą stał się jednym z kluczowych elementów tej teorii), co automatycznie opóźnia czas reakcji. Organizacja  Judical Watch[36] powołując się na Freedom of Information Act, zażądała ujawnienia nagrań przedstawiających moment uderzenia samolotu w budynek; jako pierwsze ujawnione zostało nagranie z kamer ochrony Pentagonu[37]. Oprócz tego na ujawnienie czekały nagrania z hotelu Sheraton oraz stacji benzynowej Nexcomm/Citgo.

Od momentu zamachu pojawiło się wiele ugrupowań, które nie wierzyły ani w niewinność rządu, ani w to, że wszystkie istotne informacje zostały przez nich ujawnione. Pojawił się m.in. 9/11 Truth movement oraz mnóstwo konspiracyjnych stron internetowych pokroju wyżej wspomnianej 911review czy www.patriotsquestion911.com

Pytania stawiane sprawie sprzed prawie dwunastu lat, która zmieniła patrzenie Amerykanów na siebie samych oraz, która stała się symbolicznym początkiem walki z terroryzmem, wciąż się pojawiają. Ludzie wciąż szukają odpowiedzi, w kwestiach, które teoretycznie zostały już rozwiązane.

America is a vast conspiracy to make you happy.[38]

Może za każdą konspiracyjną teorią stoi sztab ludzi, którzy kreują ją w celu zaspokojenia potrzeby tajemnicy u Amerykanów. W takiej sytuacji każdy powód, żeby winić za wszystko rząd, jest dobry. Kiedy bowiem istnieje możliwość obarczenia całą odpowiedzialnością polityków, to trzeba z niej skorzystać. I jak się okazuje, tak się dzieje w większości przypadków. Czy wynika to z mało satysfakcjonujących wyników działań organizacji państwowych, czy może najzwyczajniej w świecie Amerykanie naprawdę wierzą w konspiracje? To temat badań dla kolejnych pokoleń socjologów, a nam pozostaje zastanowić się, czy sami aby na pewno nie wierzymy w żadną spiskową teorię…? Na przykład taką, że Elvis nie umarł. Ale w sumie to nie teoria, tylko szczera prawda – przecież Król jest wiecznie żywy.

Autor: Paulina Szadkowska

Bibliografia

  • Jerzy Domański, Zagadka epoki
  • Peter Knight, Conspiracy Theories in American History: An Encyclopedia
  • Robert Anton Wilson, Cosmic Trigger I: The Final Secret of The Illuminati
  • Trevor W. McKeown, A Bavarian Illuminati Primer ( http://www.webcitation.org/5w47O6KyR )
  • Augustin Barruel, Abrégés des mémoires pour servir à l’histoire du jacobinisme
  • Thomas Jefferson, list (  http://freemasonry.bcy.ca/anti-masonry/jefferson.html )
  • David Woods, How Apollo Flew to the Moon
  • Jim Hoffman, The ‚Stand – Down Order’,
  • Dan Brown, The Lost Symbol

 

Strony internetowe

Przypisy:


[3]   Z Archiwum X: Pokonać przyszłość

[4]   Jerzy Domański, Zagadka epoki, s. 5

[6]   Ralph Blumenthal, Alien Nation: Have Humans Been Abducted by Extraterrestrials?, http://www.vanityfair.com/culture/2013/05/americans-alien-abduction-science

[7]   Ralph Blumenthal, Alien Nation: Have Humans Been Abducted by Extraterrestrials?, http://www.vanityfair.com/culture/2013/05/americans-alien-abduction-science

[8]   Peter Knight, Conspiracy Theories in American History: An Encyclopedia, s. 75

[10] Informacja ta nie została potwierdzona; Masonem może zostać wyznawca praktycznie każdej religii – każda loża ma jednak swoje własne reguły – od przyjmowania jedynie wyznawców religii monoteistycznych, po przyjmowanie jedynie mężczyzn. Dlatego wydaje się być mało prawdopodobne, żeby organizacja była niejako następcą Zakonu Templariuszy

[11] Masonic Medical Research Laboratory ( http://www.mmrl.edu/ )

[12] Masonic Service Association ( http://www.msana.com/ )

[13] Z Archiwum X, The Truth is Out There

[14] Robert Anton Wilson, Cosmic Trigger I: The Final Secret of The Illuminati

[15] Opinia Thomasa Jeffersona z listu do biskupa Jamesa Madison, 31 stycznie 1800 ( http://freemasonry.bcy.ca/anti-masonry/jefferson.html )

[16] Augustin Barruel, Abrégés des mémoires pour servir à l’histoire du jacobinisme, s. 235

[17] Trevor W. McKeown, A Bavarian Illuminati Primer ( http://www.webcitation.org/5w47O6KyR )

[18] Trevor W. McKeown, A Bavarian Illuminati Primer ( http://www.webcitation.org/5w47O6KyR )

[20] Bohater Pierre Bezukhov, Mason, zostaje oskarżony o promowanie idei Iluminatów

[23] Dan Brown, The Lost Symbol

[26] Peter Knight, Conspiracy Theories in American History: An Encyclopedia, s. 75

[28] David Woods, How Apollo Flew to the Moon, s. 206-207

[30] Jakkolwiek zabawnie może brzmieć nazywanie niewielkich podskoków „ryzykownymi”, tak należy pamiętać, że to był pierwszy raz, kiedy człowiek był na Księżycu – rozdarcie się skafandra w przypadku podejmowania tego typu manewrów, mogło być katastrofalne w skutkach

[34] Jim Hoffman, The ‚Stand – Down Order’, http://911review.com/means/standdown.html

[38] John Updike