Category: Ameryka Środkowa i Karaiby


Kino w Ameryce Łacińskiej narodziło się i rozwijało w okolicznościach dzikich i nieposkromionych. Na jego drodze stała niezliczona ilość pułapek i przeciwności, nie raz było już na skraju, by wydać swoje ostatnie tchnienie. Sama jego historia mogłaby być świetnym materiałem na powieść. Pełna zwrotów akcji, o tendencjach sinusoidalnych – raz w górę, raz w dół – jest ona ciekawa do badania i wzbudza emocje, porównywalne z jej filmowymi owocami. Kino latynoamerykańskie jest odbiciem pragnień, marzeń, radości i goryczy mieszkańców Ameryki Południowej. W tej dziedzinie widać wyraźne wpływy polityki, ekonomii i sztuki, związane mocno w spójną całość. Trochę inaczej rzecz ma się z telenowelą. Powstała ona na gruncie latynoamerykańskim, który jest jej niekwestionowanym królestwem i ojczyzną. Każdy jednak, kto widział przynajmniej jeden odcinek telenoweli, na pewno zauważył, że raczej wykorzystuje ona do granic możliwości wszelakie hiperbole i upiększenia, niż jest wiernym odbiciem ludzkiego życia.

O epickich początkach słów kilka

Kino pojawiło się w Ameryce Łacińskiej w połowie 1896r. „Ruchome obrazy” szybko stały się fenomenem w metropoliach, a Latynosi zapragnęli sami brać udział w tym niezwykłym akcie twórczym i kręcić filmy. Zaczęło się od produkcji krótkometrażowych, które pokazywały krajobrazy i scenki rodzajowe, a także dokumentowały zachodzące zmiany społeczne. Niestety, jedynie Brazylia, Argentyna i Meksyk były państwami o odpowiednim potencjale finansowym, który pozwolił na rozrost przemysłu filmowego. Na początku najbardziej prężnie rozwijała się pod tym względem Argentyna, w której filmy znalazły uznanie szerokiego grona odbiorców i stały się trwałym aspektem życia kulturalnego tego kraju. W owym momencie przed kinem rodzimym pojawiły się jednak pierwsze problemy – produkcję zdominowali zagraniczni twórcy. Początkowo sprowadzane były filmy głównie z Francji i Włoch, jednak już po I wojnie światowej nastąpiła w Argentynie spodziewana eksplozja produkcji z USA (stanowiły one 95% wszystkich filmów wyświetlanych na ekranach kin południowoamerykańskich)[1]. Twórcą tamtego okresu, niezaprzeczalnie wartym przywołania, jest Argentyńczyk José Augustín ‘El Negro’ Ferreyra i jego obrazy arrabales, czyli „szemranych przedmieść Buenos Aires, pobrzmiewających rytmami tanga i żargonem lunfardo[2].

W Meksyku było nieco inaczej, a wszystko za sprawą rewolucji meksykańskiej, która wybuchła w 1910r. Oddziałom Madero i Zapaty towarzyszyli ludzie, którzy dokumentowali pochóhttps://homoamericanus.wordpress.com/wp-admin/post-new.phpd powstańców do stolicy. Stworzone przez nich relacje z pola walki, zwane noticiarios, przyczyniły się do rozkwitu sztuki filmowej na tamtym terenie. Później czasy te zostały określone jako „złoty okres” kina meksykańskiego. Po „uspokojeniu rewolucyjnego fermentu”[3] nastąpiło odejście od filmów dokumentalnych na rzecz innych gatunków.

Największy problem z rozwojem kinematografii miała Brazylia, której początkowo daleko było do poziomu, prezentowanego w tej dziedzinie przez Argentynę i Meksyk. Próbowała wytrwale osiągnąć to, co im się powiodło, jednak dopóki nie upowszechniono dostępu do energii elektrycznej, niewiele jej to dawało. Natomiast gdy ten etap zakończył się sukcesem, Brazylia zaskoczyła zwrotem w stronę kina fabularnego. Jej krótka bela época zakończona została przez ekspansję filmów północnoamerykańskich, tak jak stało się to w przypadku Argentyny. Pozostałe państwa Ameryki Łacińskiej nie miały odpowiednich warunków ekonomicznych, które pozwoliłyby na wygospodarowanie niezbędnych środków finansowych  na rozwój kinematografii. Produkcja filmowa była tam prowadzona na bardzo małą skalę i z perspektywy całego kontynentu nie wnosiła w zasadzie nic.[4]

Przełomem dla filmowców stało się nadejście epoki dźwiękowej – filmy anglojęzyczne nie były już witane z otwartymi rękami ze względu na barierę językową. Twórcy południowoamerykańscy sprytnie wykorzystali uchylone drzwi, mimo zwiększenia nakładów produkcyjnych, z którymi wiązało się udźwiękowienie filmu. W Argentynie ogromnym sukcesem cieszyły się filmy z Carlosem Gardelem, który stał się legendą kina i tanga, natomiast tanguera (tango-operetka) zdominowała kino argentyńskie. Jeszcze większy sukces, dzięki czerpaniu z lokalnej muzyki, odniosło kino meksykańskie. Ekrany Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej opanowała comedia ranchera (która przebiła sukces argentyńskiej tanguery).W filmach przywoływano postaci meksykańskich kowbojów, ciężki los latynoskich kobiet, a także powstały liczne komedie. Tematyka była bliska widzom, a wszystko razem sprawiło, że Meksyk w dziedzinie kinematografii zaczął królować w regionie. Jedynie Brazylia znów została w tyle, a rewolucja dźwiękowa okazała się dla niej zabójcza. Zaczęto kręcić filmy nazywane chanchada, czyli rodzaj komedii, zawierające przeważnie elementy muzyczne. Publiczność tak umiłowała sobie te oparte na codziennym życiu naiwne historie, że utrudniała sukces bardziej ambitnych gatunków – po prostu jej one nie interesowały[5].

szkic1
Jorge Negrete – gwiazda kina meksykańskiego, gł. comedia ranchera, aktor i piosenkarz.
Autor rysunku: Debora Kozioł

Cinema Nôvo – o wielkim przełomie w kinematografii

W połowie lat 50., nowe pokolenie filmowców latynoamerykańskich dokonało rewolucji. I to nie byle jakiej rewolucji, a konsekwentnego zerwania z przeszłością kina, która, ich zdaniem, nacechowana była niedoskonałościami, płytkością i brakiem realnego artystycznego przekazu. Postulowali o spojrzenie w głąb swoich krajów i tworzenie filmów na podstawie prawdziwego życia Ameryki Łacińskiej. Dotychczas kino latynoamerykańskie czerpało pełnymi garściami z dorobku USA, przyzwyczajone, że taka właśnie forma rozrywki jest bliska potencjalnym odbiorcom i dobrze się sprzedaje. Jednak w tamtym czasie następowało nasilenie się rzetelnej publicystyki, a także rozwój środowisk uniwersyteckich. Zachęceni zwycięstwem rewolucji kubańskiej oraz rządami ówczesnych prezydentów, mieszkańcy Ameryki Łacińskiej chcieli zmian. Młodzi filmowcy dążyli do wspólnego celu: „nowego kina latynoamerykańskiego, łączącego narody w walce o emancypację, przeciw hegemonii obcej kultury oraz polityczno-ekonomicznej dominacji”[6]. Entuzjaści kinematografii wyszli na ulice, by znaleźć nowe tematy i kręcić filmy „z ideą w głowie i kamerą w ręku”[7]. Kamera była porównywana do „karabinu, strzelającego z prędkością 24 klatek na sekundę”[8].

Po raz pierwszy w historii kina latynoamerykańskiego zniknęło zjawisko monopolu trzech większych państw – Meksyku, Brazylii i Argentyny. Obok nich znaczącą rolę zaczęło także pełnić Chile, Kuba, Boliwia oraz Peru. Filmowcy zaczęli poruszać tematy bliskie – te  piękne i te bolesne, zaczęli tworzyć nową sztukę. Trend ten widoczny jest do dzisiaj podczas oglądania produkcji z tamtych regionów. Dzisiejszego widza nie powinna już szokować przemoc na ekranie, bowiem jest nią zewsząd otoczony. Jednak kiedy ogląda się filmy meksykańskie, a w nich ubóstwo, biedę, przemoc – w środku jakoś tak metaforycznie „boli”. W podświadomości przeczuwa się, że tam tak rzeczywiście jest. Ta niesamowita autentyczność i siła przekazu sprawiają, że obecnie kino latynoamerykańskie ma dość szerokie grono zagorzałych zwolenników.

Bajka w odcinkach, czyli trochę na temat telenoweli

„Pochylając się nad tym gatunkiem, nie można pomijać jego latynoskich korzeni, ponadprzeciętnej popularności w tamtejszym kręgu kulturowym i szczególnie ścisłych związków, jakie ma z rzeczywistością społeczną Ameryki Łacińskiej”[9].

Definiując telenowelę, można powiedzieć, że jest to „sentymentalny, romantyczny, melodramatyczny film albo serial telewizyjny z życia wyższych sfer”[10]. Jest ona w swoim założeniu skierowana przede wszystkim do kobiet, jako niskobudżetowa rozrywka. Opowiada głównie o niesamowitej miłości dwojga bohaterów, którzy muszą pokonać wiele przeciwności, by w końcu być ze sobą. Zawsze zmierza do finału, który zazwyczaj da się przewidzieć. Postaci w telenoweli są wyraźnie zarysowane, możemy z łatwością wyróżnić bohaterów pozytywnych i negatywnych. Ponieważ społeczeństwo Ameryki Łacińskiej w ogromnej części wyznaje katolicyzm, w telenowelach zazwyczaj przeplatają się wątki związane z kościołem, modlitwą i wiarą. Telenowela zazwyczaj ukazuje postaci biedne i skromne jako te dobre, które za sprawą swojego cudownego (a na końcu spełnionego) uczucia zostają paniami domu u boku zamożnego męża. Dzięki takiej konstrukcji, ten typ serialu cieszy się popularnością na całym świecie i jest chętnie oglądany przez wszystkie panie, które marzą o miłości jak z bajki, zawsze z happy endem.

Epoka rozkwitu klasycznej telenovela rosa to lata 70. i 80., natomiast na skalę światową, w tym także do Polski, dotarła ona w latach 90. (Prawdopodobnie każdy z nas pamięta, że  któregoś wieczoru oglądał razem ze swoją babcią telenowelę, popijając przy tym herbatę ze szklanek). Wydaje się, że schemat każdej z nich jest identyczny, jednak zagłębiając się w świat łzawych dramatów, można się dowiedzieć, że niekoniecznie. Te meksykańskie, określane właśnie jako łzawe, noszą hiszpańską nazwę lloronas. Wenezuelskie – rozkrzyczane – to gritonas. Telenowela brazylijska może się kojarzyć jedynie z Niewolnicą Isaurą, ale to właśnie Brazylia zaczęła odchodzić od klasycznego schematu i zaczęła poruszać bardziej aktualne problemy[11].

Co z tą Ameryką Łacińską?

To pytanie możemy sobie zadawać i dziwić się, jak te same kraje produkują jednocześnie bardzo dobre filmy o dużych walorach artystycznych i naiwne, czasem zabawne telenowele. Odpowiedź jest bardzo prosta i daje się dostrzec jak na dłoni: społeczeństwo Ameryki Łacińskiej  jest niesamowicie zróżnicowane. Mieszkają tam ludzie niewykształceni, biedni, którzy marzą o pięknym życiu w wyższych sferach – dla takich właśnie idealna jest telenowela, bajeczna historia, pełna zwrotów akcji. Natomiast film jest obrazem ukazującym tych ludzi, nie dla nich, lecz o nich. Ma on na celu otworzyć oczy świata na prawdziwe oblicze tego regionu. Jest to znakomite połączenie kultury masowej i sztuki, i bardzo dobrze oddaje realia Ameryki Łacińskiej.

Autor: Sara Kozioł

 

Bibliografia:

  1. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000.
  2. M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009.
  3. Essential Brazilian Films, http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films [dostęp: 10.06.2013r.]
  4. Julianne Burton, The camera as “gun”: Two decades of culture and resistance in Latin America, http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 [dostęp: 11.06.2013r.]
Przypisy:


[1]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 421

[2]. por. ang. “Hands on a camera and an idea in the mind”, źródło: http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films dostęp: 10.06.2013r.

[3]. por. ang. „The camera is a gun which shoots twenty four frames a second”, źródło: http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 dostęp: 11.06.2013r.

[4]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 428

[5] Termin: telenowela [w:] W. Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000, s. 498

[6]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s.430


[7] R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418

[8]. tamże

[9]. tamże

[10]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418-419

[11]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 419-420

Choć powszechnie znaną ojczyzną piłki nożnej jest Anglia, jej prapoczątków można doszukiwać się już w prekolumbijskiej Ameryce. Wiele starożytnych ludów, w tym Totonakowie, Toltekowie, Majowie czy Aztekowie, grało w juego de pelota – rytualną grę w piłkę, której autorstwo datowane na lata 1700-1600 r. p.n.e. przypisuje się Olmekom[1]. Po hiszpańskiej kolonizacji gra straciła swój rytualny charakter. W Meksyku zachowała się jednak do dziś w nieco zmienionych formach, gdzie nazywana jest różnie, w zależności od regionu – ulama w stanie Sinaloa, pelota, para pecha lub tarasca w stanach Michoacan i Guerrero oraz pelota mixteca w Oaxaca[2].

Zasady la peloty były inne od tych panujących we współczesnym futbolu. W rozgrywkach co prawda brały udział dwie drużyny, jednakże piłkę podawało się łokciami, biodrami i udami, a celem gry było przerzucenie piłki przez kamienną obręcz, zawieszoną pionowo wysoko na ścianie boiska (2-3 m). Zadanie to było to o tyle trudne, że piłka miała ok. 30-50 cm średnicy, a jej waga wahała się w graniach od 2 do 3 kilogramów (wymiary współczesnej piłki to 34-35 cm średnicy przy masie 410-450 gramów[3]). Graczy przed urazami chroniły drewniane bądź skórzane ochraniacze na biodra. Boisko (thachtli w języku nahuatl) składało się ze środkowej, dłuższej części i dwóch szerszych końców, co w rezultacie przypominało literę „I”[4]. Pomiędzy dwiema pionowymi lub lekko nachylonymi ścianami znajdowało się pole gry.[5]

Gra miała charakter rytualny, podobnie jak inne aspekty życia Azteków czy Majów. Boisko było miejscem świętym, portalem między światem ludzkim i boskim[6]. Juego
de pelota
stanowiła odzwierciedlenie kosmologii starożytnych ludów. Piłka symbolizowała słońce, a śmierć, jako najwyższy akt poświęcenia, była zwiastunem odrodzenia słońca oraz zwycięstwa nad siłami ciemności. Śmierć była dla ofiary wielkim zaszczytem. Wierzono, że w ten sposób człowiek oddawał się słońcu, co gwarantowało życie wieczne. Władca drużyny przegranej ścinał zatem głowę władcy drużyny wygranej[7].

Piłka nożna jako dyscyplina sportowa znana nam współcześnie ukształtowała się w Anglii. Jej początki sięgają średniowiecza, chociaż z powodu licznych wypadków, zranień czy nawet śmieci władze lokalne, a następnie specjalne edykty królewskie, zabraniały gry w piłkę w owym czasie. W XIV wieku gra otrzymała nazwę football. Pomimo zakazów, w piłkę nadal grano na ulicach, placach miejskich. W połowie XIX wieku zainaugurowano pierwsze rozgrywki, spisano zasady gry, a pod koniec XIX wieku powstały pierwsze kluby piłkarskie.

Mimo, że futbol narodził się w Europie, Latynoamerykanie traktują go znacznie poważniej niż Europejczycy. Dla większości mieszkańców Ameryki Łacińskiej jest to bowiem ta dziedzina sportu, która najlepiej wyraża latynoamerykański temperament. Według Iwony Gawryckiej dla oddania właściwego jej charakteru należy zatem użyć słowa „fenomen”, ponieważ piłka nożna w tym regionie świata to zjawisko wyjątkowe, niezwykłe i ściśle związane z lokalną historią polityczną, społeczną i kulturalną[8].

Piłka nożna została przywieziona do Ameryki Łacińskiej przez brytyjskich marynarzy, którzy w połowie XIX wieku przybijali do portów w Argentynie i Urugwaju. Zamiłowanie Brytyjczyków do futbolu miało zasadniczy wpływ na sposób spędzania wolnego czasu przez mieszkańców Ameryki Południowej, którzy coraz chętniej uprawiali sport. W angielskich szkołach futbol był przedmiotem obowiązkowym. Wraz z napływem imigrantów zaczęto tworzyć pierwsze kluby piłkarskie. W 1891 roku w Montevideo utworzony został Peñarol, a następnie w Buenos Aires – Boca Júniors. Piłka nożna to globalna dyscyplina sportu, ale nie wszędzie cieszy się taką samą popularnością. Obecnie futbolowi najbardziej oddane są Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj oraz Chile, chociaż można powiedzieć, że większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej kocha piłkę.

Proces definiowania tożsamości narodowej mieszkańców krajów Ameryki Łacińskiej w związku ze skomplikowanymi dziejami regionu, był wyjątkowo trudny i niejednoznaczny. Trzon tożsamości latynoamerykańskiej został ukształtowany w dużej mierze przez kreoli i metysów, którzy ze względu na swe pochodzenie, nie potrafili stworzyć spójnych systemów identyfikacji, odmiennych dla każdego z formalnie odrębnych narodów. Pojawienie się futbolu, np. w Argentynie, stało się istotnym czynnikiem scalającym  naród. Podczas gdy zainteresowanie np. literaturą było niewielkie, wszyscy chętnie udawali się na stadiony, żeby kibicować swoim drużynom. Naród mógł się wyrazić za pośrednictwem reprezentacji narodowej. W Ameryce Południowej piłka nożna łączy zatem sport z tożsamością. „Uważana jest za jeden z najważniejszych elementów konstytuujących tożsamość poszczególnych narodów tego kontynentu. Jest łatwo identyfikowalnym elementem różnicującym południowoamerykańskie narody. Dla tych zbliżonych do siebie pod względem kulturowym grup, piłkarskie konfrontacje narodowe dają możliwość wyraźnego odróżnienia jednych od drugich.”[9]

Chociaż Latynoamerykanie przejęli angielskie zasady gry, stworzyli swoją własną technikę i styl. Różne cechy kulturowe obecne na dwóch kontynentach wpłynęły zarówno
na sposób gry, jak i na formy kibicowania. Piłka latynoamerykańska jest spontaniczna, żywiołowa i kładzie duży nacisk na indywidualizm zawodników, przejawem czego może być drybling, potocznie nazywany „kiwaniem”. Drybling jest to seria nagłych, nieoczekiwanych zmian ruchów ciała mająca na celu zmylenie i ominięcie przeciwnika, podczas gdy piłka cały czas znajduje się blisko energicznie poruszających się nóg piłkarza. Znany włoski piłkarz i trener, Pier Paolo Pasolini, miał po finałowym meczu Mistrzostw Świata w Meksyku w 1970 roku (Brazylia-Włochy) powiedzieć, że „można rozróżnić dwa typy futbolowej prozy i poezji. Drużyny europejskie prezentują na boisku prozę zawziętą, przemyślaną, systematyczną i kolektywną. Natomiast drużyny z Ameryki Łacińskiej uprawiają na boisku poezję prężną, spontaniczną, indywidualistyczną i erotyczną.”[10]

Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej odgrywa rolę nie tylko rozrywkową, ale także państwotwórczą. Politycy latynoamerykańscy zauważyli, że triumfy piłkarskie mogą odwrócić uwagę kibiców od biedy, bezrobocia czy problemów klasowo-rasowych. Postanowili więc to wykorzystać. Na ważnych meczach zaczęły pojawiać się głowy państw, zaczęto organizować turnieje i fundować nagrody. Podczas obchodów 50-lecia zdobycia po raz pierwszy tytułu Mistrza Świata przez Brazylię, prezydent powiedział: „Pomogliście nam zrozumieć, że możemy uczynić z Brazylii zwycięzcę. W latach 50. Brazylia była słabo znana za granicą, wielu sądziło, że Buenos Aires to nasza stolica. Po mistrzostwach wszystko się zmieniło. Zyskaliśmy międzynarodowy szacunek.”[11] Jako że zwykli obywatele nie mieli zazwyczaj szans na awans społeczny, swoją karierę wiązali z występami w pierwszoligowych klubach. Dlatego też najlepsi piłkarze świata, tacy jak Garrincha, Pele czy Maradona, stawali się bohaterami narodowymi.

Najlepsi piłkarze w Ameryce Łacińskiej są podnoszeni do rangi bogów. Jednym z przykładów jest Diego Armando Maradona. Ogłoszony przez FIFĘ najlepszym zawodnikiem XX wieku, zapisał się na kartach historii futbolu swoją „boską ręką”. W meczu ćwierćfinałowym Mistrzostw Świata w 1986 roku w Meksyku pomiędzy Argentyną a Anglią Maradona strzelił bramkę ręką, tłumacząc na późniejszej konferencji prasowej, że była to „ręka Boga”. Turecki arbiter prowadzący spotkanie nie zauważył przewinienia piłkarza i uznał gola, pozbawiając Anglię szans na przejście do półfinału. Wyniki plebiscytu Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej uznające Maradonę za najlepszego piłkarza stulecia zbiegły się w czasie z powstaniem w argentyńskim Rosario „Kościoła Maradony” – Iglesia Maradoniana, będącego swoistym fan klubem o konotacjach „religijnych”. Według wyznawców tej „piłkarskiej religii” czas liczy się dopiero od 1960 roku – tj. roku urodzenia „Boskiego Diego”. Boże Narodzenie „Diegorianie” obchodzą 30 października, kiedy to  zbierają się w kaplicy „Ręki Boga”. Za jedną ze swych „powinności” uznają m.in. nadawanie własnym dzieciom imienia piłkarza. Ich „Biblia” to właśnie „Yo soy El Diego de la gente” („Jestem Diegiem ludzi”) – autobiografia piłkarza. „Według wyznawców tej religii „El Diego” został zesłany na Ziemię przez samego Boga, a złoto zdobyte na Mundialu w Meksyku jest tylko jednym z dowodów na święte pochodzenie napastnika. Każdy, kto chce zostać wyznawcą tej religii, musi przejść specjalny chrzest. Osoba poddawana temu rytuałowi przyjmuje odpowiednią pozycję i odbija piłkę głową i ręką, tak samo jak ich idol zrobił to w 1986 roku.”[12] Do najbardziej znanych wyznawców „maradonizmu” zaliczają się brazylijski piłkarz Ronaldinho i gwiazda argentyńskiego futbolu Leo Messi[13]. Według różnych źródeł (The Argentina Independent[14], „Wprost”[15]) liczba „wyznawców” tego „pseudo kościoła” waha się między 40 a 120 tysiącami w 84 krajach.

Z nie mniej fanatycznymi miłośnikami futbolu mamy do czynienia podczas meczów, które często są jedynie dodatkiem do spektaklu, jaki rozgrywa się na trybunach. Kibice wymachują flagami, biją w bębny, śpiewają, rzucają konfetti i ryżem, malują twarze, zakładają na siebie barwy zespołu. Miłośnicy futbolu występują w roli dodatkowego zawodnika na boisku. Niestety nie zawsze przychodzą na mecz tylko po to, żeby wspierać swoją drużynę i szerzyć entuzjazm wśród innych widzów. Kibice często dążą do konfrontacji ze swoimi przeciwnikami. Zdarzają się przypadki napaści na arbitrów  po zakończeniu meczu, którego wynik nie satysfakcjonuje jednej z drużyn. „W 1957 roku, podczas rozgrywanych w Limie mistrzostw Ameryki Południowej, brytyjski sędzia przyznał Brytyjczykom karnego w meczu przeciwko gospodarzom. Natychmiast został zaatakowany przez miejscowych piłkarzy. Mecz przerwano, a sędziego ewakuowano z miasta.”[16]

Futbol latynoamerykański to coś więcej niż tylko gra. Można nazwać go zjawiskiem społecznym. Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej cieszy się ogromnym uwielbieniem między innymi dlatego, że wzmacnia poczucie „argentyńskości” czy „brazylijskości”, a także jest wyrazem tożsamości latynoamerykańskiej w ogóle.[17] João Saldanha, trener brazylijskiej drużyny podczas Mistrzostw Świata w 1970 roku powiedział, że futbol brazylijski jest najlepszy z czterech powodów. Po pierwsze – klimat sprzyja całorocznym treningom. Po drugie – piłkarskie talenty rodzą się z brazylijskiej biedoty. Po trzecie – zróżnicowany etnicznie skład ludności wpływa na kondycję fizyczną zawodników, którzy mają „podwyższoną wydolność mięśniową”. I po czwarte – futbol skupia na sobie uwagę większości społeczeństwa, dlatego nie może się z nim równać żadna inna dyscyplina sportowa.[18] 30 października 2007 roku Komitet Wykonawczy FIFY wyznaczył Brazylię na organizatora Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2014 roku[19]. Mundial wróci do Brazylii po 64 latach.

Futbol latynoamerykański łączy się z wieloma aspektami zarówno życia codziennego, jak i politycznego. Podobnie jak inne gry uniwersalne, stanowi wspólną płaszczyznę porozumiewawczą dla obywateli poszczególnych narodów. Co więcej, sport ten odegrał w Ameryce Łacińskiej niebagatelną rolę w procesie identyfikacji i tworzenia świadomych społeczeństw Brazylii czy Argentyny. Dzięki swojej odrębności od futbolu europejskiego, latynoamerykańska piłka nożna stworzyła zaś poczucie samej „latynoamerykańskości”.

Autor: Karolina Kłys

Bibliografia:

Fédération Internationale de  Football Association, Laws of the Game 2012/2013, [dok. elektr.] http://www.fifa.com/mm/document/footballdevelopment/refereeing/81/42/36/lawsofthegame_2012_e.pdf

Fédération Internationale de  Football Association, Regulations. 2014 FIFA World Cup Brazil, [dok. elektr.] http://www.fifa.com/mm/document/tournament/competition/01/47/38/17/regulationsfwcbrazil2014_en.pdf

Gawrycka I., Fenomen futbolu latynoamerykańskiego [w:] Gawrycki M. [red.] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa 2009

Howland-Jackson R., La Iglesia Maradoniana – Argentina’s real religion?, [dok. elektr.] http://www.argentinaindependent.com/life-style/undergroundba/la-iglesia-maradoniana-argentinas-real-religion/

Juego de pelota – rytualna gra w piłkę, [dok. elektr.] http://archeologia-ameryki.blogx.pl/2008/10/30/juego-de-pelotarytualna-gra-w-pilke/

Kościół Maradony, [dok. elektr.] http://www.wprost.pl/ar/145472/Kosciol-Maradony/

Manson T., Pasja milionów. Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej, Gdańsk 2002

The Mesoamerican Ballgame – Ulama, [dok. elektr.] http://www.ulama.freehomepage.com/

Prabucki B., Gry sportowe jako element wzmacniający współczesne tożsamości etniczne [w:] Homo ludens, Poznań 2012

Religią w Ameryce Południowej jest… futbol, [dok. elektr.] http://sport.tvp.pl/4721574/pilka-nozna/aktualnosci/religia-w-ameryce-pld-jest-futbol

Zaklinanie deszczu piłką – o futbolu historycznie, [dok. elektr.] http://niemcy.salon24.pl/431018,zaklinanie-deszczu-pilka-o-futbolu-historycznie

 

Przypisy:


[1] Juego de pelota – rytualna gra w piłkę, [dok. elektr.] http://archeologia-ameryki.blogx.pl/2008/10/30/juego-de-pelotarytualna-gra-w-pilke/ [odczyt: 10.04.13].

[2] The Mesoamerican Ballgame – Ulama, [dok. elektr.] http://www.ulama.freehomepage.com/whats_new.html [odczyt: 6.05.13].

[3] Fédération Internationale de Football Association, Laws of the Game 2012/2013, [dok. elektr.] http://www.fifa.com/mm/document/footballdevelopment/refereeing/81/42/36/lawsofthegame_2012_e.pdf, s. 15, [odczyt: 10.04.13].

[4] The Mesoamerican Ballgame – Ulama, [dok. elektr.] http://www.ulama.freehomepage.com/about.html [odczyt: 6.05.13].

[5]Zgodnie z wymaganiami FIFY – Fédération Internationale de  Football Association (Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej), współcześnie boisko do gry w piłkę nożną ma kształt prostokątny o wymiarach od 45 m do 90 m szerokości i od 90 m do 120 m długości, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że boisko nie może być kwadratem. Ponadto od marca 2008 roku FIFA ustanowiła wymiary boisk 105×68 dla rozgrywek międzynarodowych

Fédération Internationale de Football Association, Laws of the Game 2012/2013, [dok. elektr.] http://www.fifa.com/mm/document/footballdevelopment/refereeing/81/42/36/lawsofthegame_2012_e.pdf, s. 7, [odczyt: 10.04.13].

[6] The Mesoamerican Ballgame – Ulama, [dok. elektr.] http://www.ulama.freehomepage.com/whats_new.html [odczyt: 6.05.13].

[7] Juego de pelota – rytualna gra w piłkę, [dok. elektr.] http://archeologia-ameryki.blogx.pl/2008/10/30/juego-de-pelotarytualna-gra-w-pilke/ [odczyt: 10.04.13].

[8] Gawrycka I., Fenomen futbolu latynoamerykańskiego [w:] Gawrycki M. [red.] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa 2009, s. 448.

[9] Prabucki B., Gry sportowe jako element wzmacniający współczesne tożsamości etniczne [w:] Homo ludens, Poznań 2012, s. 204.

[10] Zaklinanie deszczu piłką – o futbolu historycznie, [dok. elektr.] http://niemcy.salon24.pl/431018,zaklinanie-deszczu-pilka-o-futbolu-historycznie [odczyt: 10.04.2013].

[11] Gawrycka I., Fenomen futbolu latynoamerykańskiego [w:] Gawrycki M. [red.] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa 2009, s. 451-452.

[12] Religią w Ameryce Południowej jest… futbol, [dok. elektr.] http://sport.tvp.pl/4721574/pilka-nozna/aktualnosci/religia-w-ameryce-pld-jest-futbol [odczyt: 10.03.2013].

[13] Kościół Maradony, [dok. elektr.] http://www.wprost.pl/ar/145472/Kosciol-Maradony/ [odczyt: 23.05.2013].

[14] Howland-Jackson R., La Iglesia Maradoniana – Argentina’s real religion?, [dok. elektr.] http://www.argentinaindependent.com/life-style/undergroundba/la-iglesia-maradoniana-argentinas-real-religion/ [odczyt: 23.05.2013].

[15] Kościół Maradony, [dok. elektr.] http://www.wprost.pl/ar/145472/Kosciol-Maradony/ [odczyt: 23.05.2013].

[16] Gawrycka I., Fenomen futbolu latynoamerykańskiego [w:] Gawrycki M. [red.] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa 2009, s. 456.

[17] Gawrycka I., Fenomen futbolu latynoamerykańskiego [w:] Gawrycki M. [red.] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa 2009, s. 457.

[18] Manson T., Pasja milionów. Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej, Gdańsk 2002, s. 173.

[19] Fédération Internationale de Football Association, Regulations. 2014 FIFA World Cup Brazil, [dok. elektr.] http://www.fifa.com/mm/document/tournament/competition/01/47/38/17/regulationsfwcbrazil2014_en.pdf, s. 6, [odczyt: 23.05.13].

       Kuba, egzotyczne państwo Karaibów, ze słynnymi plażami oraz najlepszymi cygarami i rumem. Ze stolicą, w której nocne życie to muzyka, salsa, rumba, cha cha, mambo i niepowtarzalny klimat. W wyobraźni wielu: kolorowa, piękna, ze specyficzną mentalnością mieszkańców. Trzeba jednak wiedzieć, że to, co tak naprawdę tworzy Kubę i czego nie powinno się lekceważyć w jej opisach to ogromne problemy społeczne. Prawdą jest, że od roku 1959, czyli od momentu, gdy władzę w kraju przejął Fidel Castro, to co składa się na pozytywny obraz Kuby jest projekcją krzywego zwierciadła. Państwo to boryka się, bowiem aktualnie z wieloma problemami w dziedzinach tj. gospodarka, polityka socjalna, czy infrastruktura. Jako że samo nie jest w stanie im podołać, uzależnione jest od zewnętrznej pomocy państw trzecich. W warunkach panującego tu obecnie komunistycznego ustroju politycznego, sytuacja społeczno-gospodarcza na Wyspie ulega zatem ciągłemu pogarszaniu.

         Jednakże obecny stan Kuby nie jest i nie może być identyfikowany jedynie z osobą Fidela Castro. Kuba miała już wcześniej dyktatora, który rządził mocną ręką. To za czasów autorytarnych rządów Fuelgencio Batisty korupcja urosła do niebotycznych rozmiarów, co ma swoje reperkusje do czasów dzisiejszych. Współcześnie można by ją wręcz nazywać jednym z sektorów gospodarki Kuby. Za rządów Batisty nastroje społeczne były tak złe, że zmiany stały się nieuniknione. I miało to miejsce w 1959 roku, kiedy doszło do rewolucji. Rządy w kraju przejął jeden z inicjatorów walki zbrojnej oraz aktywny jej uczestnik, prawnik i opozycjonista, – Fidel Castro. Pierwszym krajem, który uznały jego władzę, były, jak na ironię, Stany Zjednoczone. Jeszcze wtedy nie wiedziano, bowiem dokładnie, jakie rządy zaprowadzi „wybawca”[1].

          Nie trzeba było długo czekać na to, by terror stał się jednym z głównych narzędzi władzy. Zwolenników poprzedniego reżimu skazywano na więzienie i śmierć, a wyroki wykonywano natychmiastowo i masowo. Wkrótce nadszedł czas na reformę gospodarki w duchu komunistycznym – zaczęto upaństwawiać przedsiębiorstwa, przemysł, drobną wytwórczość, a rolnikom rozdawać ziemię. Ci ostatni, niestety, nie mieli, czym jej uprawiać, co skutkowało niedoborem produkcji żywności i pustymi półkami sklepowymi. W obliczu potencjalnej klęski głodu i poważnego kryzysu gospodarczego, wybawieniem dla Castro okazało się odparcie sił amerykańskich z Zatoki Świń. Dobrze przeprowadzona propaganda spowodowała, że Fidel Castro stał się w wyobraźni obywateli herosem, który potrafi pokonać największe mocarstwo świata. Lata sześćdziesiąte to okres zimnej wojny, a więc czas walki  USA z komunizmem, której apogeum przypada na tzw. kryzys kubański roku 1962[2]. Od tego momentu Stany Zjednoczone nałożyły na Kubę blokadę ekonomiczną[3], która jednak nie przyniosła zamierzonego efektu, jakim miał być otwarty bunt Kubańczyków przeciw dyktaturze. W efekcie pogorszyła się jedynie sytuacje finansowa kraju. W okresie tym umocniła się współpraca Wyspy z ZSRR[4], głównym eksporterem ropy naftowej dla Kuby. Rozpoczął się proces agraryzacji kraju, a wraz z nim podjęto próbę uczynienia z Kuby światowego lidera w produkcji trzciny cukrowej. Jednakże, ze względu na słabe i przestarzałe zaplecze techniczne, Kuba nie zdołała nigdy wyrobić norm, które sobie narzuciła. Mimo to lata siedemdziesiąte to okres względnej poprawy gospodarczej kraju, a to dzięki wymianie handlowej z państwami Europejskiego Bloku Wschodniego. W owym czasie coraz intensywniej działała również propaganda, odwołująca się do dwóch najważniejszych, z punktu widzenia „sukcesów rewolucji”, tematów: wysokiego poziomu edukacji oraz ogólno dostępnej służby zdrowia. Castro namawiał obywateli do wspólnej budowy socjalizmu, lecz ludzie, mimo otoczki sukcesu, widząc narastające problemy, masowo emigrowali, głównie do USA, na Florydę.

         Poważne problemy gospodarcze na Kubie rozpoczęły się wraz z upadkiem jej głównego partnera ekonomicznego, jakim w owym czasie pozostawał Związek Radziecki. Brakować zaczęło dosłownie wszystkiego. Nastąpił tzw. Okres Specjalny[5] – chwilowe odejście w pewnych aspektach od socjalizmu. W celu ratowania gospodarki, Kuba otworzyła się dla zagranicznych inwestorów. Mimo wprowadzanych reform nie udało się zmylić obywateli, którzy, nie wierząc w realne zmiany we własnym państwie, w dalszym ciągu emigrowali.

      Wraz z wejściem w drugie tysiąclecie, Kuba pozyskała nowego partnera w imporcie ropy naftowej – Wenezuelę, po raz kolejny uzależniając się od innego państwa. Względna stabilizacja pomaga współcześnie propagandzie twierdzić, iż przeprowadzane reformy są skuteczne. Problemy jednakże są ogromne i dotykają społeczeństwa bezpośrednio.

        Nakreślona pokrótce historia Kuby porewolucyjnej ułatwia zrozumieć, z jakimi problemami muszą się borykać jej mieszkańcy na co dzień. Ludzie, którzy sprzeciwiają się reżimowi i mają odwagę głośno o tym mówić, są stale narażeni na szykany, a nawet na więzienie. Terror na Kubie jest praktycznie legitymizowany i znajduje swój niejasny zapis w artykule nr 62 Konstytucji kubańskiej, mówiący: „(…) żadna z powyższych wolności przyznanych obywatelom nie może być wykorzystywana przeciw (…) istnieniu i celom państwa socjalistycznego, lub przeciw decyzji Ludu Kuby o budowie socjalizmu i komunizmu. Naruszanie tej zasady może być karane prawnie.”[6] Nie jest to zresztą zjawisko wyjątkowe w krajach, w których ustrój przynajmniej w części inspirowany jest ideologią marksistowską – mgliste pojęcie woli proletariatu (ponieważ władza i lud stanowią to samo, to każde działanie aparatu państwowego jest jednocześnie wolą społeczeństwa) pozwala na legitymizację machiny terroru i represji[7].  Podobnie rzecz się ma z niektórymi zapisami Kodeksu Karnego, który np. w artykule 91 stanowi, że każda osoba, która „(…) w interesie obcego państwa, popełnia czyn, który zagraża niepodległości Państwa Kubańskiego albo jego terytorialnej integralności(…).”[8] może zostać skazana na okres od 10 do 20 lat pozbawienia wolności, a nawet na karę śmierci. Te wszystkie przykłady prawnego przyzwolenia na ciemiężenie narodu miały i mają swoje zastosowanie podczas masowych akcji aresztowań działaczy występujących w obronie praw człowieka, związkowców, niezależnych dziennikarzy i wszelkich kubańskich opozycjonistów. Stało się tak np. podczas wydarzeń, które miały miejsce 18 marca 2003 roku przeszły do historii pod nazwą Czarnej Wiosny. Pierwszą i główną konsekwencją tych zdarzeń stał się tzw. ruch Dam w Bieli (z hiszp. Damas de Blanco) założony tego samego roku przez Laurę Pollan. Członkinie owego ruchu wystosowały 1 kwietnia 2003 roku apel do międzynarodowej opinii publicznej, brzmiący następująco:

     „My, żony, matki, synowie i córki tych mężczyzn i kobiet, niesprawiedliwie uwięzionych w następstwie ostatniej fali masowych aresztowań przeciwko pokojowemu ruchowi dysydenckiemu na Kubie, prosimy o Waszą solidarność i wsparcie dla międzynarodowej kampanii. Domagamy się w niej natychmiastowego uwolnienia naszych najbliższych, aresztowanych za korzystanie z wolności wypowiedzi i myślenia, a także za pragnienie pojednania naszego ukochanego narodu i poszanowania praw człowieka.” [9]

        Walka Dam w Bieli przyjęła formę protestu polegającego przede wszystkim na udziale w cotygodniowym marszu organizowanym po niedzielnej mszy świętej w kościele Świętej Rity (Santa Rita). Podczas owego marszu ubrane na biało kobiety idą ulicami miasta, wyrażając sprzeciw wobec wiezienia swoich bliskich. Organizują także spontaniczne akcje tj. np. rozdawanie Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Obecnie, mimo zwolnienia w 2011 roku ostatnich więźniów Czarnej Wiosny i zmuszenia ich do emigracji do Hiszpanii, gdzie uzyskali azyl polityczny[10], ruch ten jest dalej aktywny, pozostając najbardziej znanym przejawem pokojowego oporu na Kubie. W kubańskich więzieniach pozostaje, bowiem nadal wielu więźniów politycznych, którzy oczekują na wolność[11]. Działania Dam w Bieli pomagają zaś zwrócić uwagę światowej opinii publicznej na ten niegasnący problem. Dzięki temu organizacje takie jak Amnesty International nieprzerwanie nawołują do uwolnienia bezprawnie zatrzymywanych i więzionych opozycjonistów kubańskich.. Uczestniczek ruchu nie omijają oczywiście żadne problemy w związku z prowadzoną przez nie działalnością. Propaganda, która ma na celu zszargać wizerunek tych kobiet, odbija się na całym ich codziennym życiu oraz życiu ich rodzin. Mimo to dalej walczą o to, co dla każdego człowieka powinno być niezbywalnym prawem – o wolność sumienia. Stworzyły piękną inicjatywę będąc przykładem dla wielu kobiet.

       Innym znaczącym problemem, który niejako wiąże się z więźniami politycznymi, jest brak możliwości rozwoju dziennikarstwa niezależnego na Kubie, które zrodziło się w czasach Okresu Specjalnego. Ci, którzy nie boją się otwarcie krytykować reżimu i mówić o represjach, często sami są nim poddawani. To co się dzieje wokół niezależnych dziennikarzy najlepiej oddają słowa jednego z nich, Ivána Garcíi, który pisze: „Od 1999 roku w powietrzu  Kuby unosi się groźne prawo 88, tzw. prawo knebla, które daje wolną rękę  systemowi  wysłać cię natychmiast do więzienia. Nie ma ani jednego tekstu niezależnego kubańskiego dziennikarza, napisanego bez dawki strachu i paranoi. To normalne. Ponieważ nigdy nie wiadomo, czy dziś będziesz  spał w swoim łóżku, czy w lochu policji lub Służby Bezpieczeństwa Państwa.”[12].  Problemem dziennikarzy jest również, brak dojścia do czytelników wśród rodaków. Środki przekazu znajdują się pod całkowitą kontrolą państwa. Niezależni dziennikarze muszą walczyć z propagandą na swój temat zgodnie, z którą pracują na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz zmagać się z innymi szykanami. Często publikują swoje artykuły na zagranicznych portalach oraz w gazetach. Na samej Kubie działa około 20 niezależnych agencji prasowych takich jak, np. CubaNet, Nueva Prensa Cubana, czy Cata de Cuba.

          Na wyspie istnieje tylko jeden legalny związek zawodowy Centrala Robotników Kubańskich (z hiszp. Centrala de Trabajadores Cubanos, CTC). Wszyscy pracownicy są zobowiązani do przynależności do niego. Jednocześnie wiąże ich to z Komunistyczną Partią Kuby (KPK), która całkowicie kontroluje związek[13]. By dostać pracę, obywatel musi podpisać deklarację poparcia KPK. W statucie CTC można przeczytać: „CTC i Związki Zawodowe otwarcie i świadomie uznają najwyższe przywództwo Komunistycznej Partii Kuby, jako oddziału straży przedniej i najlepszej organizacji klasy robotniczej i przyjmują jej politykę”[14].  Wszelkie inne próby zrzeszania się i zakładania związków zawodowych są zakazane prawnie pod groźbą kary więzienia. Przynależenie do nich może również powodować utratę pracy i represje rodzin członków. Codziennością są rewizje domów ludzi podejrzewanych o taką działalność. Podczas wspomnianej Czarnej Wiosny aresztowano siedmiu liderów niezależnych związków. Zarzucono im zdradę państwa i działanie na jego szkodę.

        Problemy tu przedstawione to tylko niektóre, jakie napotyka na swojej drodze Kubańczyk, który nie zgadza się z rzeczywistością, jaka go otacza. Mimo to, od lat dziewięćdziesiątych XX w. możemy obserwować na Kubie powolne odradzanie się społeczeństwa obywatelskiego. Jest to wynik kryzysu gospodarczego, jaki nastał na Wyspie w tamtym czasie. Zmusiło to władzę do nawiązania współpracy ze społeczeństwem, która polega na pewnych ustępstwach w ramach życia obywatelskiego. Takie grupy jak więźniowie polityczni, Damy w Bieli, niezależni dziennikarze i związkowcy zawodowi tworzą to społeczeństwo. To oni, świadomi i pełni inicjatywy, są szansą na zmiany w funkcjonowaniu państwa, lecz potrzebna jest pomoc, by zostali usłyszani. Dlatego też powinniśmy spojrzeć na współczesną Kubę bardziej krytycznie i zdecydowanie inaczej niż przez pryzmat wykreowany przez biura podróży, czy filmy.

Autor: Łukasz Sikorski

Bibliografia:

Fisher A.J., Moskwa wychwala sukcesy rewolucji kubańskiej, „Zeszyty dokumentacyjne: Seria biograficzna: Profile”,  1973, nr 4

Gaddis John Ledis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, Znak, Kraków,2007

Kołakowski Leszek, Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, Znak, Kraków 2009
Paduch Wojciech,  System polityczny Republiki Kuby, http://www.psz.pl/tekst-10655/Wojciech-Paduch-System-polityczny-Republiki-Kuby, [Dostęp: 20.04.2013]

Rezolucje uchwalone na Ósmej Konferencji Konsultatywnej Ministrów Spraw Zagranicznych Organizacji Państw Amerykańskich, „Zbiór Dokumentów”, 1962, nr 8

Solidarni z Kubą, http://www.solidarnizkuba.pl, [Dostęp: 18.04.2013]

Przypisy:

[1]por. http://www.solidarnizkuba.pl, Marcin Wojciechowski, Kuba pod rządami Castro 1959 – ?, 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/wiadomosci,historia,kubapodrzadamifidela

[2] por. L. J. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, Znak, Kraków 2007, s. 87.

[3] por. Rezolucje uchwalone na Ósmej Konferencji Konsultatywnej Ministrów Spraw Zagranicznych Organizacji Państw Amerykańskich, „Zbiór Dokumentów”, R. 1962, nr 8, s. 961 – 987.

[4] por. A. J. Fisher . Moskwa wychwala sukcesy rewolucji kubańskiej, „Zeszyty dokumentacyjne: Seria biograficzna: Profile”, r. 1973, nr 4, s. 48 – 52.

[5]http://www.solidarnizkuba.pl, Marcin Wojciechowski, Kuba pod rządami Castro 1959 – ?, 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18],  Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/wiadomosci,historia,kubapodrzadamifidela

[6] http://www.solidarnizkuba.pl, Więźniowie polityczni, 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/spoleczenstwo,wiezniowie

[7] por. Kołakowski Leszek, Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, Znak, Kraków 2009

[8] http://www.solidarnizkuba.pl, Więźniowie polityczni, 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/spoleczenstwo,wiezniowie

[9] http://www.solidarnizkuba.pl, Apel Dam w Bieli do społeczności międzynarodowej , 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/speleczenstwo,damywbieli,apel

[10] por. Polskie Radio, Dobre wiadomości dla kubańskiej opozycji, [2010], [online], [dostęp: 2013.04.18], http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/241248,Dobre-wiadomosci-dla-kubanskiej-opozycji

[11] http://www.solidarnizkuba.pl, Czarna Wiosna na Kubie, 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/spoleczenstwo,damywbieli,czarnawiosna

[12] http://www.solidarnizkuba.pl, Iván García , Niebezpieczne niezależne dziennikarstw,o 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/artykuly,dziennikarze,niebezpiecznedziennikarstwo

[13] por. Paduch W.  System polityczny Republiki Kuby [online], R. 2008 , [dostęp. 20.04.2013], Dostępne w Internecie: http://www.psz.pl/tekst-10655/Wojciech-Paduch-System-polityczny-Republiki-Kuby

[14] http://www.solidarnizkuba.pl, Niezależne związki zawodowe na Kubie , 2006, [online], [dostęp: 2013.04.18], Dostępne w Internecie: http://solidarnizkuba.pl/spoleczenstwo,zwiazkizawodowe

 Państwa Ameryki Łacińskiej rodziły się na drodze rewolucji. Zbrojne wystąpienia przeciwko hiszpańskiej zwierzchności, przewroty wojskowe, obalanie władz, czy ustanawianie nowych rządów odcisnęły trwałe piętno na obliczu latynoamerykańskich krajów. Rewolucja jest niejako wpisana w mity założycielskie obecnych narodów oraz niektórych rządów aktualnie sprawujących władzę. Wśród retoryk obecnych populistycznych polityków słychać nawoływania do kontynuowania rewolucji, różnorodni guerrilleros toczą walki, a obejmujący władzę w wyniku zamachów wojskowych zazwyczaj głoszą budowanie sprawiedliwego państwa, przemiany, stworzenie lepszego społeczeństwa. Nierówności społeczne oraz problemy polityczne sprawiają, że hasła sprawiedliwości społecznej i wyzwolenia są wciąż nośne. Pamięć  o głównych aktorach przełomowych chwil pozostaje żywa wśród społeczeństw Ameryki Łacińskiej. Upływ czasu i zmieniające się okoliczności w wielu przypadkach umożliwiają obiektywną ocenę rewolucjonistów, jednak wokół postaci i wydarzeń narastają mity, które mogą nadawać im znaczenie odbiegające od oceny historycznej.

W niniejszym eseju zarysuję jak postacie rewolucjonistów funkcjonują w pamięci zbiorowej. Na przykładzie Emiliana Zapaty zobaczyć można jak tworzy się bohater narodowy, który wrasta w mit założycielski państwa. Drugi przykład zaś, Ernesto Che Guevara, jako najbardziej znana, wszechobecna figura, determinuje spojrzenie na rewolucję w ogóle.

EMILIANO ZAPATA

emiliano zapata mexico

„Ziemia należy do tych, którzy na niej pracują” -hasło reformy agrarnej Zapaty.
http://www.historiacultural.com/2010/12/biografia-de-emiliano-zapata.html

Emiliano Zapata był czołową postacią Rewolucji Meksykańskiej z lat 1910-1919. Należący do warstwy chłopskiej, Zapata organizował i przewodził oddziałom guerrilleros występującym przeciwko reżimowi Porfirio Díaza. Domagał się reformy rolnej przyznającej ziemię chłopom. Został zabity w 1919 w Chinameca.

Już za życia był uznawany za bohatera. Dzięki niemu ruch campesinos zyskał jedną ludzką twarz, a głoszone przez ruch przesłanie stało się łatwiejsze w odbiorze. Ale jak to często bywa w procesie budowania mitu, to śmierć przywódcy pozwoliła legendzie rozkwitnąć. Oto rewolucja zyskała swojego męczennika.

Zapata stał się źródłem legitymizacji dla postrewolucyjnych władz. Od lat 20. politycy odwoływali się do pamięci o rewolucjoniście, żeby zyskać poparcie ludności z terenów, na których działał Zapata. Obchody rocznicy jego śmierci przy grobie w Cuautla (Morelos) zyskały wymiar państwowy. Uznano go oficjalnie zanarodowego bohatera, który stworzył podwaliny dla nowego państwa. Politycy w swoich retorykach usprawiedliwiali własne decyzje kontynuowaniem myśli Zapaty oraz wypełnianiem jego spuścizny. I tak Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (PRI) zawdzięcza swe długotrwałe rządy m.in. oparciu się o mit Zapaty. Dzięki państwu campesino-guerrillero wrósł w ogólnonarodową tożsamość; pamięć o nim wykroczyła poza tereny, na których działał. Jego kult stał się stałym elementem kultury politycznej Meksyku[1].

Jednak Zapata to nie tylko figura państwowego panteonu. Państwo nigdy nie zdołało zmonopolizować pamięci o nim. Pozostaje on przede wszystkim bohaterem chłopskim, czczonym na wiejskich obszarach Meksyku zgodnie z lokalnymi zwyczajami i tradycjami. Jego kult zawiera elementy religijne nawiązujące zarówno do religii chrześcijańskiej, jak i wierzeń prekolumbijskich. Zwłaszcza ta część jego mitu, która głosi, że nie zginął w Chinameca, że powróci by jeszcze raz poprowadzić ludzi i zapewnić sprawiedliwość, sytuuje go blisko indiańskich wierzeń o Quetzalcoatlu[2] lub katolickiej teologii zmartwychwstania. Jeszcze przez długie lata po jego śmierci ludzie mieli opowiadać, że widzieli jego białego konia na wzgórzach Morelos[3]. Weterani działań rewolucyjnych zaś zwykli byli zbierać się 10 kwietnia (dzień śmierci Zapaty) symbolicznie oczekując na powrót swojego przywódcy, który zaprowadzi ład.

220px-Viva_Zapata!

Plakat filmu Viva Zapata z 1952r.

Budowanie legendy wspomogła sztuka. Wiele spośród popularnych piosenek kultury ludowej – corridos, poświęcone było rewolucji meksykańskiej i gloryfikacji jej bohaterów.. Sławny film Elii Kazan ¡Viva Zapata! z 1952r. utrwalił mit założycielski rewolucyjnego państwa, odpowiednio upraszczając problematykę. (Ciekawe, że to dopiero ¡Viva Zapata! obdarzył Zapatę np. białym koniem, który odtąd stał się nierozerwalnym elementem jego image’u).

Jeśli chodzi o literaturę, to, jak zauważyła Lola E. Boyd, Zapata częściej bywał przedmiotem refleksji historycznej czy socjologicznej niż bohaterem literackim, ponieważ jego legendzie brakowało indywidualnego rysu. Zapata traktowany był raczej nie jako jednostka, ale reprezentant sprawy, twarz bohatera zbiorowego. W przeglądzie publikacji o Zapacie obejmującej okres do lat 60. Boyd stwierdziła, że nie spotkała się z ani jedną jego biografią, która byłaby całkiem obiektywna i kompletna. Wyróżniła natomiast dwie tendencje w opisywaniu jego postaci –  pochwalną albo negatywną. Subiektywizm i skrajność opinii wynikały z faktu, że autorzy poszczególnych dzieł albo sami byli zapatystami lub związali się ze środowiskami pielęgnującymi pamięć o Zapacie, albo wręcz przeciwnie – prezentowali interesy polityczne jego oponentów. Tak więc Zapatę przedstawiano z jednej strony jako krwawego bandytę, żądnego władzy, niewykształconego mężczyznę pozostającego marionetką swoich oficerów, z drugiej zaś jako człowieka honoru, niezwykle uczciwego i sprawiedliwego, który realizował własne idee.

Wydaje się jednak, że za najwłaściwszy miernik stosunku zwykłych ludzi do Zapaty można przyjąć treści licznych corridos, z których jednoznacznie wynika, że rewolucjonista budzi powszechny szacunek, wdzięczność oraz jest symbolem walki za sprawę ludową[4].

Od lat 60. aż po czasy współczesne Zapata stał się także twarzą wszelkich, czasami bardzo odmiennych, ruchów antyrządowych. Protesty różnych grup społecznych, w tym lekarzy, kolejarzy, chłopów, studentów, wystąpienia guerrilleros, oraz rebelie, których koronnym przykładem była ta z 1994 w Chiapas – wszystkich łączył wspólny patron – Męczennik z Chinameca[5]. Znowu stał się „liderem” dla tych, którzy czuli się ignorowani oraz oszukani przez elity władzy. Biedni ludzie wysuwali swoje żądania pod hasłami Zapaty, a na scenie politycznej pojawili się zapatyści ogłaszający powrót do realizacji postulatów rewolucji meksykańskiej.

Emiliano Zapata jest silnie zakorzenionym elementem kultury narodowej, która ma swój wymiar polityczny oraz ludowy. Jest postrzegany jako „założyciel” rewolucyjnego, odmienionego Meksyku, ale także jako obrońca uciśnionych. Jego legenda jest obecna w dyskursie politycznym aż do teraz. Choć nie wszyscy zgadzają się z pozytywną oceną tej postaci, w pamięci zbiorowej Zapata jest bohaterem, który niesie sprawiedliwość.

ERNESTO CHE GUEVARA

 

 19726198

Rysunek Che Guevary na jednym z domów w Las Ovejas, Neuquén, Argentyna, źródło: http:paronamio.com

 

Pochodzący z Argentyny Ernesto Che Guevara walczył u boku Fidela Castro o wyzwolenie Kuby spod reżimu Batisty. Próbował wzniecić rewolucję w Kongo, a potem w Boliwii. Jego postać budzi skrajne opinie. Z jednej strony jest pamiętany jako człowiek, który wszystko poświęcił w imię rewolucji; z drugiej jako współzałożyciel reżimu kubańskiego, który zabijał zwolenników Batisty bez procesów sądowych, a gospodarkę doprowadził do ruiny. Mimo wszystko Ernesto Che Guevara już za życia był legendą. Przekute w mit wspomnienie o  guerrillero żyje wśród ludzi. Odnalezienie po 30 latach jego ciała, (1997 rok) dało nowy impuls do kultywowania jego mitu.

Pamięć o Che znacznie wykracza poza Amerykę Łacińską. Guevara stał się symbolem i inspiracją dla nowych ruchów społecznych o wszelkiej „anty” treści – nowej lewicy, antyglobalistów, a także zbrojnych ruchów oporu i partyzantek. Twarz Che uchwycona przez Kordę na zdjęciu „Guerrillero heroico”(„Heroiczny partyzant”) trafiła do popkultury. „Che t-shirty” czy inne „che-gadżety” na trwałe zagościły w kulturze masowej, choć użytkownicy tychże towarów niekiedy nawet nie wiedzą, kim była przedstawiona osoba. Wszechobecność Guevary sprawia, że wymowa jego postaci staje się niejednoznaczna, a za obrazem guerrillero coraz trudniej odnaleźć konkretne przesłanie.

Ameryka Łacińska oczywiście nie pozostaje z boku światowych trendów – wizerunek kubańskiego rewolucjonisty także i tu wykorzystywany bywa w marketingu oraz włączany w symbolikę nowych ruchów społecznych. Na Zachodzie możemy mówić o falach popularności lub (chwilowym) popycie na wizerunek guerrillero heroico, w Ameryce Łacińskiej stosunek do rewolucjonisty jest głębszy w treści, bardziej emocjonalny i wyrażający się w nieprzerwanej apoteozie Guevary od ponad 40 lat. W całej Ameryce Łacińskiej można znaleźć wizerunki Che w najprzeróżniejszych formach czy miejscach[6]. Obok wyrobów takich jak papierosy, t-shirty, plakaty, loga barów, twarz Geuavary pojawia się często jako motyw tatuaży, muralów, czy graffiti. Paradoksalnie skomercjalizowany Che ma stanowić wyraz buntu, indywidualizmu, wolności czy wyższości ducha człowieka nad materializmem. Odczytanie bywa niejednoznaczne, bo i wizerunek pojawia się w najprzeróżniejszych kontekstach. Mimo wielości interpretacji, postać Ernesto Che Guevara w całej Ameryce Łacińskiej uosabia ducha narodowego wyzwolenia, jest symbolem walki i przykładem poświęcenia człowieka dla idei.

Na Kubie Che to główna postać oficjalnego panteonu bohaterów – rewolucjonistów. Wiele miejsc publicznych i instytucji nosi jego imię. Wielkie mauzoleum w Santa Clara poświęcone jest jego pamięci. Kult Ernesta Guevary nie jest jednak tylko czymś narzuconym przez władze. Dla rzesz mieszkańców wyspy Che symbolizuje czystą ideę walki o sprawiedliwość społeczną i wolność; to, czym mogłaby się stać kubańska rewolucja[7]. Pochodzący z Argentyny guerrillero nie zdążył bowiem skonfrontować swoich idei z rzeczywistością długotrwałych rządów komunistycznych. Rewolucja w jego wydaniu, a więc w swym początkowym okresie, pozostała buntem przeciwko tyrani, snem o wolności i solidarności pomiędzy państwami Ameryki Łacińskiej.

images

Pomnik Che w La Higuera, fot: Augusto Starita.

Stosunek do Guevary niesie w sobie wiele cech kultu religijnego. Sztuka wykreowała i utrwaliła społeczny wizerunek Che jako świętego chrześcijańskiego, czy nawet jako samego Chrystusa Ameryki[8], tzw. Checristo. Luis Correa-Díaz nazywa to zjawisko chrystyfikacją[9] (cristificación) postaci Ernesta Guevary. W zabiegu gloryfikacji podkreślano liczne analogie życiorysu i głoszonych idei pomiędzy Che a Jezusem. Sztuki wizualne wyposażyły guerrillero w przymioty świętości – nimb, koronę cierniową, ukrzyżowanie[10]. Powstanie takiego obrazu współgrało z tradycyjną, specyficzną religijnością ludności południowoamerykańskiej oraz z teologią wyzwolenia, która rodziła się równolegle z okresem działalności Che. Teologia wyzwolenia wykreowała obraz Jezusa z karabinem, dążącego do zrealizowania dla biednych rzesz ludzi nowego sprawiedliwego świata tu i teraz na ziemi. Na wskroś świecka osoba Che Guevary doskonale wpasowywała się w hasła teologii wyzwolenia. Podobnie jak religia katolicka, Che nawoływał do odrodzenia moralnego. Oznaczało to dla niego powstanie „nowego człowieka” ukształtowanego w ogniu rewolucyjnej walki, zdolnego do poświęceń dla innych, odrzucającego egoizm kapitalizmu. W jego doktrynie miłość to wartość, którą powinien posiąść prawdziwy rewolucjonista, pozwala ona bowiem na podjęcie bezinteresownej walki .                                                                                                                                                                                             

Kult postaci Guevary, miesza się z religią, a czasem wręcz z nią konkuruje jako jej świecki substytut. Oczywiście w największym natężeniem tego zjawiska mamy do czynienia na Kubie, gdzie kult Che wspierany jest przez państwo. Specyfikę powiązania tego, co religijne z tym, co rewolucyjne obrazują przemówienia Fidela Castro, w których określał Chrystusa jako wielkiego rewolucjonistę[11].

Najważniejszym wydarzeniem w procesie społecznej sakralizacji Che jest jego śmierć, postrzegana jako męczeńska. Została ona od razu odczytana w kontekście religijnym. Zaangażowanie CIA w poszukiwania oraz uśmiercenie Che Guevary znacząco przyczyniło się do stworzenia latynoskiego męczennika. Pośmiertne zdjęcia guerrillero porównywane były z tradycyjnymi dla katolicyzmu wizerunkiem Jezusa zdjętego z krzyża. Podobno niektórzy z lokalnych mieszkańców oglądających ciało rewolucjonisty mieli ucinać sobie po puklu jego włosów jako swoisty talizman czy relikwie.[12] Na miejscu śmierci Guevary rozwinął się jego kult, gdzie czczony jest jako San Ernesto de la Higuera[13].

Religijną analogię wzmacniał fakt, że przez 30 lat nie znano miejsca pochówku guerrillero. To dało przyczynek do najbardziej nawet nieprawdopodobnych teorii i opowiadań, jakoby Che miał przeżyć i powrócić, choćby w innym wcieleniu, by kontynuować rewolucję[14] I tu znów pojawia się analogia do ewangelicznego zmartwychwstania oraz obietnicy powtórnego przyjścia. Nawet bez takich legend Che dla wielu pozostaje wiecznie żywy, gdyż jego idea, doktryna oraz pamięć o nim przetrwały i są dalej kultywowane.

Guevara stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla sztuki, ponieważ w jego kolorowym życiorysie można odnaleźć zarówno elementy mitu prometejskiego, jak i archetyp odkupiciela człowieka[15]. O Che powstają wiersze, książki, piosenki, filmy; jest on motywem licznych dzieł plastycznych zarówno uznanych artystów jak i amatorów. Dzienniki Motocyklowe[16], najbardziej znany film o Guevarze ostatniej dekady, traktuje o młodzieńczej podróży przyszłego rewolucjonisty po Ameryce Południowej. Ten przychylny obraz pokazuje Ernesto jako szczerego idealistę. Legenda o Che zostaje rozszerzona o wgląd w przedrewolucyjne lata argentyńskiego studenta.

Jednakże, obok pozytywnych obrazów znajdziemy także przykłady dzieł sztuki, które odrzucają mit narosły wokół Che. Estelle Tanca w eseju Fragments of a dream: Che’s image in contemporary Bolivian narrative, analizuje przykłady boliwijskiej literatury współczesnej negatywnie nastawionej do rewolucjonisty i do jego guerrilli[17]. Guevara zostaje w nich zobrazowany jako uosobienie paternalistycznej wobec Boliwijczyków władzy, która nie wierzy, że lud może walczyć sam we własnym imieniu. Che jest pokazany jako zaślepiony socjalistyczną utopią Don Quijot, który oszukuje samego siebie.

David Kunzle[18] podkreśla fakt, że we współczesnej ikonografii Guevara został rozbrojony. Portretuje się go jako głosiciela sprawiedliwości, miłości, pacyfistę, wizjonera. Punkt ciężkości zostaje przesunięty z rzeczywistej, brutalnej rewolucji na walkę duchową; przesłanie odnosi się do przyszłości. Zdjęcia Che przedstawiają zazwyczaj go jako pogodnego, uśmiechniętego człowieka, który kocha swoją rodzinę, swoich towarzyszy.

Międzynarodowa pośmiertna kariera Che to nieporównywalny z niczym fenomen. Postać Che zalała Amerykę Łacińską zarówno w sensie „fizycznym”, jak i niematerialnym. Guevara podtrzymuje romantyczny mit rewolucjonisty – szlachetnego wojownika o wolność i sprawiedliwość. W dyskursie publicznym nie pamięta się o jego ofiarach.

Społeczne postrzeganie postaci zarówno Emiliano Zapaty jak i Ernesta Guevary niesie w sobie wyraźne wspólne elementy, jakim jest niewiara w śmierć bohatera oraz nadzieja na jego przyjście i zaprowadzenie sprawiedliwości. Ten motyw odnajdujemy w mitologiach i legendach różnych kultur na całym świecie. Można na tej podstawie wnioskować, że ci dwaj rewolucjoniści zajmowali niezwykle ważne miejsce wśród swoich społeczności, skoro widziano ich jako ostatecznych wybawicieli. Obaj też stali się obiektem kultu quasi – religijnego, który ma swój specyficzny wymiar w Ameryce Łacińskiej. Pamięć o nich odnosi się do wielu dziedzin życia społecznego. Państwo, choć staje się beneficjentem ich popularności, nie jest w stanie kontrolować ich kultu. Paradoksalnie używani są także jako symbol antypaństwowy. Wraz z upływem czasu Zapata i Guevara stają się reprezentantami coraz to nowych grup, a ich przesłanie nabiera wymiaru coraz bardziej uniwersalnego – buntu przeciwko niesprawiedliwości. Pomimo upływu lat potrafią inspirować i motywować do walki, bo i problemy, przeciwko którym występowali, są nadal aktualne. Pamięć o nich, choć zmienna w formie, pozostaje żywa i emocjonalna. Zapata i Che Guevara są wymownymi symbolami, do których ludzie chętnie się odwołują, zwłaszcza wtedy, gdy potrzeba im osoby-sztandaru, wokół którego się zjednoczą.

Guerrilla latynoamerykańska charakteryzuje się silna podbudową ideologiczną[19], zarówno w wymiarze religijnym, politycznym, jak i społecznym. Od tego, czy konkretne hasła trafią na podatny grunt zależy czy zostanie poparta i jak się ją zapamięta. Silna pozycja przywódcy automatycznie wybija go na symbol ruchu. Rewolucjonista w Ameryce Łacińskiej jest więc typem bohatera, oczywiście pod warunkiem, że zostanie społecznie odróżniony od zwykłych guerrilleros,
a jego cele staną się zrozumiałe i podzielane przez rzesze społeczne. Nic w tym nie pomaga tak bardzo jak zwycięstwo. Tak jak w przypadku Guevary i Zapaty, przemoc i zabijanie towarzyszące rewolucji łatwo odchodzą w niepamięć, a przywódcy szybko obrastają w legendę. W pamięci zbiorowej trwa mit.

 Autor: Natalia Witoń

BIBLIOGRAFIA

Publikacje książkowe:

  1. Gawrycki Marcin F. Kuba i rewolucja w Ameryce Łacińskiej ,Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2004

Artykuły naukowe:

  1. Boyd Lola E., Zapata in the Literature of the Mexican Revolution, “Hispania” 1969 Vol. 52, No. 4 (Dec., 1969), str. 903-910 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/337658, 30/04/2013]
  2. Brunk Samuel, Remembering Emiliano Zapata: Three Moments in the Posthumous Career of the Martyr of Chinameca, “The Hispanic American Historical Review” 1998, Vol. 78, No. 3 (Aug., 1998), str. 457-490 [dostęp w:  http://www.jstor.org/stable/2518332, 30/04/2013]
  3. Correa-Díaz Luis, EL „CRISTO AMERICANO”, ERNESTO „CHE” GUEVARA Y EL „KERIGMA” POPULAR Y POÉTICODE SU RESURRECCIÓN, “INTI” 1999, No. 49/50 (PRIMAVERA 1999 – OTOÑO 1999), str. 255-266. [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/23287023, 30/04/2013]
  4. Harris Richard, Reflections on Che Guevara’s Legacy, “Latin American Perspectives” 1998, Vol. 25, No. 4, Che Guevara and His Legacy (Jul., 1998), str. 19-32 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/2633996, 30/04/2013]
  5. Kunzle David, Chesucristo: Fusions, Myths, and Realities” Latin American Perspectives” 2008, Vol. 35, No. 2, Reassessing the History of Latin American Communism (Mar., 2008), str. 97-115 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/27648090, 19/04/2013]
  6. McCormick Gordon H., Che Guevara: The Legacy of a Revolutionary Man, “World Policy Journal” 1997, Vol. 14, No. 4 (Winter, 1997/1998), str. 63-79. [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/40209557, 30/04/2013]
  7. Ortega José, Figura Mítica Del Che En Literatua, “Chasqui” 1974, Vol. 3, No. 3 (Mayo – 1974), str. 5-12 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/23213562, 30/04/2013]
  8. Tarica Estelle, Fragments of a Dream: Che’s Image in Contemporary Bolivian Narrativ, „Chasqui” 2003, Vol. 32, No. 2 (Nov., 2003), str. 96-114 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/29741807, 30/04/2013]
  9. Schell William Jr, Emiliano Zapata and the Old Regime: Myth, Memory, and Metod, „Mexican Studies/Estudios Mexicanos” 2009, Vol. 25, No. 2 (Summer 2009), str. 327-365 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/10.1525/msem.2009.25.2.327, 30/04/2013 ]

[1] Brunk Samuel, Remembering Emiliano Zapata: Three Moments in the Posthumous Career of the Martyr of Chinameca “The Hispanic American Historical Review” 1998, Vol. 78, No. 3

[2] Dunn H.H. [za:] William Schell, Jr w eseju Emiliano Zapata and the Old Regime: Myth, Memory, and Method. „Mexican Studies/Estudios Mexicanos” 2009, Vol. 25, No. 2 (Summer 2009), str. 327-365

[3]Brunk  Samuel, Remembering Emiliano Zapata…

[4] Boyd Lola E., Zapata in the Literature of the Mexican Revolution. , “Hispania” 1969 Vol. 52, No. 4 (Dec., 1969), str. 903-910

[5] Tak określa się Emiliano Zapatę.

[6] Correa-Díaz Luis, El „Cristo Americano”, Ernesto „Che” Guevara y el „kerigma” popular y poético de su resurrección. “INTI” 1999, No. 49/50 (PRIMAVERA 1999 – OTOÑO 1999), str. 255-266.

[7] McCormick Gordon H., Che Guevara: The Legacy of a Revolutionary Man, “World Policy Journal” 1997, Vol. 14, No. 4 (Winter, 1997/1998), str. 63-79.

[8] Daniel Toro zatytułował swój wiersz poświęcony Che Cristo americano.

[9] Correa-Díaz Luis, El „Cristo Americano”…

[10] Kunzle David, Chesucristo: Fusions, Myths, and Realities. “Latin American Perspectives” 2008, Vol. 35, No. 2, Reassessing the History of Latin American Communism (Mar., 2008), str. 97-115

[11] Castro Fidel, 1990, [w:] Fidel and Religion: Conversations with Frei Betto. [za:] David Kundle Chesuctisto…

[12]McCormick Gordon H., Che Guevara: …

[13] San Ernesto de La Huigera jest to także często spotykana formuła liryczna odnosząca się do Che rozpropagowana przez Víctora Jara w piosence Zamba del Che.

[14]McCormick Gordon H., Che Guevara: …

[15] Ortega José, La figura mítica del Che en literature, “Chasqui” 1974, Vol. 3, No. 3 (Mayo – 1974), str. 5-12.

[16] Walter Salles, Dzienniki Motocyklowe, Argentyna 2004

[17] Esej ocenia literaturę Renato Prado Oropeza, Jesús Lara, Nestor Taboada Terán, Gustavo Gueirola, Paz Soldán i Siles de Valle

[18] Kunzle David, Chesucristo: …

[19] Gawrycki Marcin F., Kuba i rewolucja w Ameryce Łacińskiej Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2004.

Mara Salvatrucha i Mara 18 to jedne z najbrutalniejszych gangów świata, ich działalność i wzajemne zwalczanie dezorganizuje nie tylko życie Salwadoru, ale także m.in. Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Hondurasu, Gwatemali. Są to gangi znane z potwornego okrucieństwa. Aby stać się członkiem jednego z nich trzeba przejść odpowiednie próby wytrzymałości fizycznej i psychicznej – m.in. poddać się biciu przez nie mniej niż 13 sekund, lub zabić członka wrogiej grupy.

Znakiem rozpoznawczym dla członków obu gangów jest to, iż w większości obficie pokrywają swoje ciała tatuażami, także na twarzy, które przedstawiają wydarzenia z ich własnego życia lub znaki charakterystyczne dla jednej z formacji. Przedstawiciele Mary Salvatruchy malują diabelskie rogi, swastyki, sztylety i wulgaryzmy, które stanowią niejako znaki rozpoznawcze gangu. Na plecach często umieszczają symbole swojej „specjalizacji” w ramach grupy; np. granat jest symbolem specjalisty od podkładania materiałów wybuchowych.[1]

1.     Pochodzenie gangów

Oba gangi powstały w Los Angeles, w stanie Kalifornia i zostały założone przez imigrantów. Mara 18, inaczej Gang 18–stej ulicy, sięga swoimi początkami w lat 60. XX w. Stworzyli go młodzi Latynoamerykanie meksykańskiego pochodzenia, którzy byli nękani prześladowaniami przez lokalne grupy przestępcze. Początkowo meksykańskie gangi chroniły swoje dzielnice, a atakowani byli tylko ludzie spoza nich. Sytuacja uległa zmianie, gdy w latach 70. i 80. XX w. do Los Angeles przybyła nowa fala imigrantów. Wzrosła wówczas liczba walczących ze sobą grup przestępczych, a w szeregach Mara 18 zaczęto akceptować nie tylko Meksykanów, ale także innych Latynoamerykanów, zaś ofiarami gangów stali się także właściciele sklepów oraz zwykli mieszkańcy, w tym kobiety i dzieci[2].

Lata 1980 – 1992 to dla Salwadoru zawzięta wojna domowa, która pochłonęła więcej niż 70 tysięcy ofiar. Wszechobecna przemoc, brak pracy, gospodarka w złym stanie spowodowały masową emigrację ponad miliona Salwadorczyków. Pomiędzy 1984 a 1992 rokiem większość z nich osiedliła się  w Los Angeles i w Waszyngtonie. Część z nowoprzybyłych migrantów była związana z gangami już w Salwadorze. Wielu imigrantów nie posiadał dokumentów, liczni doznawali szoku kulturowego, próbując zaklimatyzować się w nowym środowisku. Co więcej, często nie byli oni akceptowani przez istniejącą tam już latynoamerykańską społeczność. Poczucie wyobcowania popychało Salwadorczyków w kierunku gangów. Większość z nich dołączyła do najliczniejszego w owym czasie – Mara 18. Odnalezienie się w przestępczym środowisku dało im odwagę, by przekonać niektórych członków Mara 18 do przyłączenia się do nowo stworzonego gangu Mara Salvatrucha (1985–1988 r.). Nowa grupa szybko się rozrastała, zapewniała ochronę, kontakty dla nowo przybyłych imigrantów. Od początku lat 90. XX w. Mara Salvatrucha była tak silna, by podporządkowywać sobie różne dziedziny życia, zajmowały się zastraszeniami i wyłudzeniami od handlarzy oraz od pozostałych mieszkańców. Nie panowały żadne zasady, poza jedną najważniejszą – wygrywa ten kto jest silniejszy, ten kogo ludzie bardziej się boją. Wobec powyższego Latynoamerykańskie gangi miały w latach 1980 – 1990 duży wpływ na jakoś życia wielu Kalifornijczyków.[3]

2.     Wojna gangów w Salwadorze

W Salwadorze ciągle toczy się walka pomiędzy dwoma wrogimi gangami Mara Salvatrucha i Mara 18. Wojna domowa zakończyła się wprawdzie w 1992 r., uchodźcy powrócili ze Stanów Zjednoczonych do ojczyzny, jednak od tej pory trwa krwawy konflikt między gangami. Migranci przenieśli wzorce amerykańskie na podatny grunt –  do kraju o wyjątkowo trudnej sytuacji gospodarczej i wysokich wskaźnikach bezrobocia.[4]

W związku z tym, że ciała gangsterów są obficie pokryte tatuażami, pokazywanie się w obcej dzielnicy jest bardzo ryzykowne. Łatwa identyfikacja członka konkretnego gangu niesie ze sobą realną groźbę śmierci, często w odwecie za inne ofiary. Pojawienie się w niewłaściwym miejscu jest tym bardziej prawdopodobne, że wrogie dzielnice są położone są niedaleko od siebie, czasami dzieli je tylko pięć minut drogi.

Gangsterzy mówią o swoich przeciwnikach z ogromną nienawiścią, lecz wydaje się, że jest ona powodowana głównie tym, że należą do innej dzielnicy. Wojna Salvatruchy i Osiemnastki to samonakręcająca się spirala nienawiści, której żadna strona konfliktu nie ma ochoty zakończyć. Członkowie wrogich grup nie trafiają już do tych samych więzień, gdy zostaną schwytani, gdyż brutalność jaka w nich panowała, była zatrważająca.[5] Więzienia w Salwadorze przypominają getta, strażnicy znajdują się tylko przy wejściu.

Nie do końca jasne są działania strony rządowej w obecnej sytuacji. Wprowadzony został program o nazwie Mano Dura, którego głównym zadaniem jest zredukowanie przemocy gangów poprzez aresztowania nawet za wygląd (tatuaże, ubiór), a także za sam fakt przebywania z gangsterami. Program jest określany jako „prawo żelaznej ręki” i skupia się na więzieniu przestępców oraz podejrzanych, lecz zupełnie nie kładzie nacisku na ich resocjalizację. Istnieje zaledwie jeden ośrodek, który zajmuje się resocjalizacją kobiet. Członkinie obu gangów przebywają tam razem i zajmują się nauką zawodu. Ich twarze pokryte są tatuażami, które najczęściej zostały im zrobione za karę, gdy nie chciały przystąpić do jednej z grup.

Jednym z głównych zajęć, jakie przypisuje się powszechnie gangsterom jest handel narkotykami. Działania władz w celu  zapobieżenia tej działalności są zadziwiające. Akcje policyjne przeprowadzane są często przy licznej obecności mediów, co nie powinno mieć miejsca, gdyż łatwo jest wtedy spłoszyć podejrzanych, a także nieświadomie ich ostrzec. Nieżyjący już salwadorski działacz społeczny o światowej sławie –  Leonel Gómez – wypowiadając się na temat handlu narkotykami w Salwadorze, zwracał uwagę na to, że gdyby to gangi trudniły się tym przestępstwem, ich członkowie żyliby w zdecydowanie lepszych warunkach, a przecież poziom ich życia w zdecydowanej mierze jest bardzo niski. Gómez wysunął jednocześnie śmiałą tezę, iż w rzeczywistości to rząd stoi za handlem narkotykami, wojna domowa służy zaś jako temat skutecznie odwracający uwagę od faktycznego przemytu kokainy.[6]

3.       Gangi w Stanach Zjednoczonych

Działalność Mara Salvatrucha i Mara 18 stanowi ogromny problem nie tylko dla Salwadoru, ale także dla Stanów Zjednoczonych. Samą Mara Salvatrucha uważa się za drugie największe zagrożenie dla Ameryki zaraz po Al – Kaidzie. Liczbę członków obu grup przestępczych w USA szacuje się obecnie na ok. 50 tysięcy osób, a ich obecność odnotowuje się w ponad 40 stanach. Rząd amerykański wprowadził wprawdzie politykę zmuszającą do emigracji członków grup przestępczych, lecz wielu z nich powróciła do kraju nielegalnie. Deportacje nie odniosły pozytywnego skutku, wręcz przeciwnie pomogły gangom się rozprzestrzeniać. W latach 2005 – 2010 zatrzymano ok. 3 tysiące gangsterów. W ostatnich latach Kongres przeznaczył 100 milionów dolarów, by zapobiec rozwijaniu się transnarodowych gangów.[7]

 Wielu specjalistów uważa, że Mara Salvatrucha to już najgroźniejszy gang na świecie, który przyćmił znaczenie starszych organizacji przestępczych, takich jak Crips i Bloods, których liderzy poprosili nawet amerykańską policję o ochronę. Mara Salvatrucha zajmuje się wszelkimi formami działalności przestępczej, od handlu narkotykami i bronią, przez przemyt ludzi, kradzieże, pobicia, aż po zabójstwa, w tym także na zlecenie. Gangsterzy należący do tej formacji charakteryzują się niezwykłą brutalnością – z zimną krwią zabijają ludzi, ćwiartują ciała i zostawiają w miejscach ogólnodostępnych, aby wzbudzić strach wśród mieszkańców swych dzielnic. Używają do tego nie tylko broni palnej, ale też noży, kijów baseballowych, a nawet maczet. W biały dzień, z bronią w ręku, dokonują też włamań do domów, kradzieży samochodów, porwań czy gwałtów.[8]

Największy problem z działalnością przestępczą Mary Salvatrucha istnieje w mieście narodzin wspomnianych grup – Los Angeles, gdzie obszar jej aktywności obejmuje aż 10 km2.Aby kontrolować swoje terytorium, gang równie często odwołuje się do metod wzbudzających strach, czego wyrazem są np. bardzo liczne graffiti, jak i do samej przemocy. Obszar zdominowany przez Mara Salvatrucha podzielony jest na mniejsze, tzw. kliki, które obejmują około kilkanaście bloków. Członkowie gangu wstępują w jego szeregi nawet w wieku 9 lat, i już wtedy dostają swoje pierwsze zlecenia zabójstw. Każdy biznes działający na obszarze zdominowanym obecnością grup przestępczych, także ten narkotykowy, musi płacić haracz w zamian za „ochronę”. Same gangi także zajmują się handlem narkotykami, a także np. czarnym rynkiem usług seksualnych, gdzie aktualnym liderem w Los Angeles pozostaje MS-13W.

Jak wspomniałam wyżej, działalność Mara Salvatrucha nie ogranicza się jednak tylko do terytorium Los Angeles, ale znacznego obszaru Stanów Zjednoczonych, łącznie ze stolicą kraju – Waszyngtonem. W czerwcu 2003 roku właśnie tam w rzece znaleziono ciało siedemnastoletniej, okaleczonej Brendy Paz, która była członkinią gangu od 13 roku życia. Gdy ją zabito była w ciąży. Wcześniej współpracowała z wymiarem sprawiedliwości i informowała na temat działalności Mary Salvatruchy. Niestety jej „gangsterska rodzina” dowiedziała się o poczynaniach dziewczyny i wymierzyła sprawiedliwość. Trzeba podkreślić, że mało kto z członków gangu decyduje się na współprace z policją, Brenda była w tym względzie wyjątkowa. Mówiła jakiej broni używają członkowie gangu, skąd i jak ją zdobywają, w jaki sposób odbywa się handel narkotykami. Wszystkie te informacje stanowiły cenne wskazówki dla śledczych. FBI starało się zapewnić Brendzie doskonałą ochronę, lecz nie mogło jej uchronić przed samą sobą. Dziewczyna zamiast urwać kontakty z gangsterami urządziła dla nich przyjęcie, podczas którego przeczytali oni jej pamiętnik, opisujący współpracę dziewczyny z policją. Ludzie, którzy zostali wytypowani do zamordowania Paz, byli także jej przyjaciółmi.[9]

Aktualna strategia Prezydenta Baracka Obamy dotycząca transnarodowych sieci kryminalnych polega na ograniczaniu ich siły ekonomicznej poprzez stosowanie szeregu sankcji, takich jak zamrażanie aktyw, czy zakaz używania krajowych systemów finansowych. David Cohen – podsekretarz ds. terroryzmu i wywiadu finansowego, stwierdza iż: „Mara Salvatrucha jest niezwykle brutalnym i niebezpiecznym gangiem, odpowiedzialnym za niezliczoną ilość przestępstw, które bezpośrednio wpływają na dobrobyt i bezpieczeństwo Amerykanów i obywateli Ameryki Środkowej. Ten wskaźnik pozwala nam karać partnerów, którzy popierają Marę Salvatruchę i dostarczać dodatkowe narzędzia, służące przestrzeganiu prawa.”[10]

Mara Salvatrucha i Mara 18 to bez wątpienia jedne z najniebezpieczniejszych amerykańskich gangów, które wciąż dynamicznie się rozwijają. Sprawę komplikuje fakt, iż działają one w wielu krajach Ameryki Północnej i Środkowej. Niestety nie brzmią optymistycznie wieści dotyczące działań rządów, które wypowiedziały wojnę tym grupom przestępczym. Polityka USA w tym względzie przypomina „zamiatanie problemów pod dywan”. Chcąc pozbyć się gangsterów Stany Zjednoczone deportują ich do krajów pochodzenia, co powoduje eskalację działalności gangów w Ameryce Środkowej, a co więcej nie powstrzymuje przed powrotem na teren Stanów Zjednoczonych. Skoro formacje te mają charakter transnarodowy, wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem pozostaje międzynarodowa współpraca między policją krajów dotkniętych przestępczą działalnością gangów.

 Autor: Aleksandra Błaszczyk

Bibliografia:

Filmografia:

  • Explorer: World’s Most Dangerous Gang, film dokumentalny, National Geographic, http://www.youtube.com/watch?v=uFGvPnvhXUU
  • Philipson A, Ross Kemp on Gangs, film dokumentalny, Wielka Brytania, 2006-2008
  • Poveda C., La Vida Loca, film dokumentalny, Francja, Hiszpania, Meksyk, 2008

Przypisy:


[2] A. Valdez, The Origins of Southern California Latino Gangs, [w:] T. Bruneau, L. Dammert, E. Skinner (red.), Maras: Gang Violence and Security in Central America, University of
Texas Press, 2011, s. 24.

[3] A. Valdez, The Origins…, [w:] op. cit., s.26.

[4] C. Poveda, La Vida Loca, Francja, Hiszpania, Meksyk, 2008.

[5] Podobno miał miejsce incydent, gdzie członkowie Salwatruchy grali w piłkę nożną głową jednego z zabitych członków Mara 18.

[6] A. Philipson, Ross Kemp on Gangs, Wielka Brytania, 2006-2008.

[8] Najgroźniejsze mafie świata, op. cit.

[9] Explorer: World’s Most Dangerous Gang, National Geographic, http://www.youtube.com/watch?v=uFGvPnvhXUU, dostęp: kwiecień 2013.

[10] U.S.: Mara Salvatrucha among world’s most dangerous groups, http://infosurhoy.com/cocoon/saii/xhtml/en_GB/newsbriefs/saii/newsbriefs/2012/10/12/newsbrief-01, dostęp: kwiecień 2013.

Czy wiesz co się stanie kiedy dolejesz wrzącą wodę do czekolady? W jednej chwili ciemna, kleista masa zabulgocze i zacznie kipieć. Pojawi się piana, wydobędzie charakterystyczny mocny zapach. Woda sprawi, że czekolada zacznie się unosić, parować, pragnąc wydobyć z naczynia całą swoją powierzchnią. Trzeba mieć ją wtedy na oku, przelewać z naczynia do naczynia, tak aby utworzyć delikatną piankę, stopniowo zabierającą w kubku coraz więcej miejsca. Kiedy opadnie temperatura, twoje usta mogą wreszcie dotknąć napoju. To od ciebie zależy, czy będzie on miał gorzki, czy słodki smak, czy będzie mocny, czy delikatny. Dodaj papryczkę chili, wanilię albo mleko. Wciągnij głęboki zapach ziaren kakaowca. Zanurz się w nim. Czujesz? Słyszysz? Masz ochotę na więcej?

Składnikami kuchni latynoamerykańskiej powinny być właściwie przede wszystkim zmysły. Próbowanie jakichkolwiek dań z opaską na oczach, katarem i tylko za pomocą sztućców nie ma sensu, bo chodzi głównie o to by móc zobaczyć, poczuć a nawet… dotknąć. Właśnie taki sposób pozwoli na pełne rozsmakowanie się w tej specyficznej formie sztuki. Używając słowa sztuka–  biorę za nie pełną odpowiedzialność, ponieważ im większa była moja styczność z owym tematem, tym bardziej przekonywałam się o roli emocji , a nie składników, intuicyjnych wyborów- a nie gotowych przepisów, mierzenia ręką- nie obliczeń miarek[1]. Ja również pozwoliłam sobie zagłębić się w świat latynoskiej kuchni, intuicyjnie poszukując jej korzeni , inspiracji i przesłania, jakie niesie. Czy udało mi się odkryć jej tajemnicę? Nie, nie podam gotowego przepisu. Być może jednak znajdziecie go, podążając za mną. ¡Vamos!

Kiedy poznajemy historię jakiegokolwiek kraju ( nie tylko leżącego w Ameryce Południowej), równie ważnym elementem co znajomość imion królów, miejsc bitew, czy warunków geograficznych, staje się znajomość jego kultury. To z kolei wiąże się z obrzędami, tradycjami, sztuką i kuchnią właśnie. Gusta społeczeństw kształtowane są przez  warunki naturalne, w jakich mają one szanse się rozwijać: otoczenie, dostępne surowce, rośliny i zwierzęta obecne na danym terenie. Kuchnia nie powstaje od razu , z przypadku. Stopniowo i z czasem do najprostszych składników i potraw dochodzą kolejne, bardziej skomplikowane, tworząc ostatecznie odzwierciedlenie mentalności i temperamentu danego społeczeństwa . Są narody wesołe i radosne, surowe i powściągliwe, skromne albo lekkomyślne (….) Najlepszym przykładem mogą być słynni z surowego stylu życia Spartanie, w przeciwieństwie do współczesnych im Ateńczyków[2]. Na kuchnię latynoamerykańską  trudno także patrzeć jednowymiarowo. Jest ona wypadkową tradycji i kultury ludów autochtonicznych oraz eksportowej, a więc tej, którą przywieźli ze sobą imigranci i kolonizatorzy. Kuchnia latynoamerykańska ewoluuje także w dzisiejszych czasach, przede wszystkim w wyniku konfrontacji z kulturą masową. Europejczycy nie tylko sprowadzili[3] na kontynent amerykański nieznane tu wcześniej zwierzęta i rośliny oraz wywieźli tutejsze gatunki do Europy  i do innych części świata[4], ale mieli także niebagatelny wpływ na urozmaicenie kuchni Indian.  Tworząc nowy jadłospis, wyeliminowali  dania z psów, gadów, robaków[5] oraz ludzi ( kanibalizm był stosowany podczas praktyk religijnych).

Przeobrażenia następowały nie tylko pod względem kulinarnym, ale i w każdym innym aspekcie: kulturowym, demograficznym i społecznym. Jeszcze przed przybyciem kolonizatorów, na jednym obszarze istniało wiele różnych plemion a później pojawili się Europejczycy, którzy sprowadzili z kolei niewolników z Afryki. Doprowadziło to do powstania bardzo różnorodnych społeczeństw, które jednocześnie trudno zdefiniować pod względem tożsamości. [6] Na stronach internetowych można  znaleźć humorystyczne ukazanie tego problemu utrzymane w konwencji kulinarnej. Oto np.

Przepis na Argentyńczyka

Łączyć w podanej kolejności: 1 Indianka, 2 hiszpańskich jeźdźców, 3 metyskich gaucho, 1 angielski obieżyświat, ½ baskijskiego robotnika, szczypta Afrykańczyka.

Gotować przez 300 lat w niewysokiej temperaturze. Przed podaniem szybko dodać 5 Włochów, rosyjskiego Żyda, Niemca, mieszkańca Galicji, ¾ Libańczyka i na końcu całego Francuza. Odstawić na 50 lat, następnie podawać.[7]

Mimo tak dużego zróżnicowania etnicznego w skali całego kontynentu, można wyróżnić kilka bardzo charakterystycznych potraw i składników wspólnych dla wszystkich mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Wśród nich, niewątpliwie jeden z najważniejszych, stanowi kukurydza. W regionie Mezoameryki odkryto ślady jej występowania pochodzące jeszcze sprzed 80 tys. lat, a pierwsze udokumentowane oznaki uprawy przez człowieka datowane są na ok. 5 tys. lat temu[8]. Legendarne początki istnienia kukurydzy sięgają jednak znacznie dalej, gdyż według wierzeń Majów i Azteków- ludzie zostali stworzeni właśnie z kukurydzy. Święta  Księga Majów(Popol Vuh)  opisuje dokładny  proces stworzenia: z żółtej kukurydzy i z białej kukurydzy zostało uczynione jego ciało; z ciasta kukurydzianego powstały ramiona i nogi człowieka. Jedynie ciasto kukurydziane złożyło się na ciało naszych pierwszych rodziców, czterech ludzi, którzy zostali stworzeni[9]. W okresie prekolumbijskim kukurydzy przypisywano ludzkie uczucia tj. strach, ból czy cierpienie, a jej cykl rozwojowy porównywano do życia człowieka. W kwestii gastronomicznej stanowiła ona zaś najpopularniejszy składnik diety, służąc najczęściej do pieczenia tortilli.

Nixtamal- masa na tortillę

10 g wapna, 3 kg suchych ziaren kukurydzy, woda w ilości odpowiedniej do przykrycia kukurydzy. Rozpuścić wapno w wodzie. Dodać kukurydzę i dobrze wymieszać. Gotować na wolnym ogniu przez pół godziny lub od czasu do czasu kiedy ziarno będzie bardzo miękkie. Pozostawić kukurydzę w wodzie na całą noc. Następnego dnia zmienić wodę, odsączyć kukurydzę, zemleć[10].

Z tak przygotowanej masy formowano płaski placek, pieczony następnie na glinianej płycie zwanej comal. Można także było przygotować atole[11], totopos[12], quesadillas[13], memelaetik[14] , tamales[15], tlacoyos[16] oraz wiele innych dań[17] . Nie posługiwano się sztućcami ani zastawą stołową- to placek zastępował łyżkę, widelec i talerz jednocześnie. Z wywaru łodygi kukurydzy[18] uzyskiwano miód. Napar z włosków na kolbie był środkiem moczopędnym, a grzyby pasożytujące na ziarnach wpisały się do obowiązkowego menu bez względu na epokę.[19]              Ponadto, jeśli   zagościcie kiedyś w Boliwii, na pewno poczęstują Was tam kukurydzianą herbatką api lub, stosownie do wieku, kukurydzianym piwem chicha[20].      

Kukurydza miała także jeszcze jedno, wyjątkowe i kontrowersyjne zastosowanie w państwie Azteków. Przygotowywano z niej rytualną potrawę – tlacatlaolli- gotowaną z  ludzkiego mięsa.[21]  Ludożerstwo było wśród Indian  powszechną praktyką, służącą przede wszystkim przebłaganiu bogów. Ponadto wierzono, że ludzkie mięso zapewnia siły witalne i zdrowotne przekazane przez zmarłego osobie je spożywającej. W celach rytualnych wykorzystywano przede wszystkim jeńców.  Jednakże zdarzały się również ofiary zupełnie dobrowolne: w końcu sens życia Azteków koncentrował się na składaniu bóstwom danin (zwykle w postaci krwawych samookaleczeń), a złożenie siebie w ofierze traktowano jako zaszczyt. Mimo oporów praktykujących Indian, ten niekonwencjonalny, z punktu widzenia Europejczyków, zwyczaj został całkowicie wyparty przez kolonizatorów jeszcze w XVII w.

O ile kukurydza nie została specjalnie entuzjastycznie przyjęta w Starym Świecie, o tyle na pewno niewątpliwy sukces odniosły ziarna kakaowca. W samym państwie Azteków były one tak rzadkie i cenne, że traktowano je jako jednostkę płatniczą. Według amerykańskiego archeologa, Erica Thompsona, kakao przyczyniło się do rozkwitu mezoamerykańskiego handlu, arytmetyki i astronomii. W jaki sposób? Nie znając jednostek wag i miar, posługiwano się w tym celu ziarnami kakao, które odpowiednio mnożono. [22]

blog1

Autor rysunku: Karolina Krakowiak

Piękny jest śpiew

Niebieskiego ptaka, quetzala

Śpiewają z nim inne ptaki

Opowiadają wszyscy, tamburyny i bębny.

Piję kakao,

Dzięki niemu mogę się cieszyć

Moje serce się raduje

Moje serce jest szczęśliwe[23]

Prezenty z nasion kakaowca obowiązywały przy okazji wyboru imienia dla dzieci i oświadczyn, były obecne w rytuałach przejścia w dojrzałość oraz przy podróży w zaświaty. Istniało 5 klas ziaren kakao. Te najwyższej jakości stanowiły rezerwy monetarne oraz były przygotowywane dla władcy i najwyższych dostojników. Niższa klasa ziaren przeznaczona była szlachcie i magnatom. Trzy pozostałe służyły handlowi. Biedni ludzie mogli przygotowywać swoją czekoladę z odmiany leśnej, nie akceptowanej nawet jako moneta[24].

 Tradycyjnie wytwarzany, oryginalny napój z kakao był gorzki[25] i  przygotowywany według następującego przepisu:

Wysuszyć na słońcu sfermentowane ziarna kakao w łuskach. Oczyścić, prażyć na glinianej płycie. Zemleć, aż do powstania gładkiej masy. Na koniec rozcieńczyć wodą, zagęścić masą z gotowanej kukurydzy, farbować na czerwono proszkiem z achiote. Kilka razy przefiltrować . Przelewać z jednego naczynia do drugiego tak, żeby powstała piana.[26]

Aztekowie zmienili powyższy sposób przygotowywania kakao, podgrzewając napar oraz dodając wanilię, przyprawy, miód albo chili. Pod jakąkolwiek jednak postacią,  był to niewątpliwie napój o najwyższej królewskiej randze. Uwielbiany był m.in. przez Wielkiego Montezumę[27], który spożywał go po każdym posiłku, oraz przed każdą wizytą w sypialniach swych nałożnic[28].

Kolejny, również pochodzący z Ameryki Południowej, napój, który zyskuje sobie obecnie coraz większą popularność na świecie, to yerba mate. W warunkach europejskich możemy go uznać za odpowiednik współczesnej kawy czy herbaty, ponieważ zawiera porównywalną ilość kofeiny. Przygotowuje się go z liści ostrokrzewu paragwajskiego[29]. Wśród jego szerokich właściwości znajdziemy min.: oczyszczanie krwi z toksyn, działanie antycukrzycowe, przeciwnowotworowe, moczopędne i poprawiające wzrok. [30] Mate ma wyrazisty, gorzki smak, do którego  organizm przyzwyczaja się po kilku dniach, ale nie uzależnia. Bardzo ważny jest sposób przygotowywania i picia tego napoju. Potrzebne jest  do tego specjalne naczynie wykonane z wydrążonej tykwy, drewna, rogu cielęcego lub ceramiki [31], oraz metalowa słomka  zakończona z jednej strony sitkiem a z drugiej posrebrzanym lub pozłacanym ustnikiem[32]. Tradycja głosi, że yerbę najlepiej pić  w towarzystwie, podając sobie kubek z rąk do rąk.

Yerba mate- Wyparzyć dobrze naczynie w którym będzie przygotowywany napój. Zasypać je do 2/3 wysokości suchą yerbą. Dla smaku można dodać też ulubionych ziół. Wkręcić rurkę w suchą yerbę po skosie, aż do dna naczynia, opierając ją o brzeg. Zalać prawie do pełna wodą o temp. 70-80 stopni. Poczekać aż woda wsiąknie. W trakcie picia dolewać stopniowo kolejne łyżki gorącej wody.

blog2

Autor rysunku: Karolina Krakowiak

Nie moglibyśmy mówić o kuchni latynoamerykańskiej, gdyby nie została wspomniana papryczka chili. Jej uprawą zajmowano się już 7 tys. lat temu, a dzięki kolonizatorom została ona rozpowszechniona we wszystkich niemal odmianach na całym świecie. [33] W czasach prekolumbijskich była dodawana jako przyprawa do wszystkich potraw. W związku z tym istniało przeświadczenie, że jeżeli ktoś powstrzymywał się od jej jedzenia, to  musiał praktykować ascezę, postrzegano go zatem niemal  jako… świętego.[34] Papryczkę chili stosowano w stanach gorączki oraz jako remedium na bóle żołądkowe. Ciekawostką jest fakt, że Aztekowie wykorzystywali ją jako środek wychowawczy-nieposłuszną młodzież karano wdychaniem niezwykle gryzącego dymu ze spalonych papryk[35]. Prawie wszystkie najostrzejsze odmiany papryczki chili występują na terenie półwyspu Jukatan. Jej stopień ostrości określa się w skali Scoville’a, która oznacza zawartość kapsaicyny – enzymu nadającego ostry smak. Skala pokazuje, ilu kropel wody należy użyć, by zneutralizować  1 kroplę soku danej papryczki. Rekordzistką jest habaner,  której ostrość określana jest w skali od 100 do 325 tys. (!) , a więc jest to smak tylko dla prawdziwych kulinarnych ryzykantów…[36] Najostrzejszą częścią chili są ziarenka, a nie, jak się powszechnie sądzi, skórka i miąższ. Papryczka jest jednym z głównych składników salsy– sosu z pomidorów, ostrej papryczki i przypraw, oraz mole–  tradycyjnego meksykańskiego dania , którego receptura została opracowana przez zakonnicę z klasztoru św. Róży.[37]  Pewien bardzo znany meksykański poeta,filozof i dyplomata Alfonso Reyes pisał o tej potrawie w następujący sposób:

 mole z indyka to podstawa naszej kuchni, to kamień probierczy przyrządzania potraw i delektowania się nimi: odmówić zjedzenia mole to jak zdradzić ojczyznę… Powstawały mity: mole z indyka ma być spożywane z rozkoszą, najlepiej w pełnym blasku słońca. Człowiek, który spożył indyka- święty totem plemienny- staje się odważniejszy w miłości i na wojnie, jest gotów umrzeć, jak nakazują wszelkie religie i filozofie.[38]

                Turysta, który dziś znajdzie się na ulicach Meksyku, Brazylii, czy Chile, niech chłonie zapachy, dźwięki i widoki. Niech robi zdjęcia, które pozwolą mu zatrzymać pamięć na papierze. Niech błądzi po wąskich uliczkach, nie szukając ich w stronach przewodnika. Najważniejsze jednak, by znalazł starą Indiankę, która będzie sprzedawała jedzenie na ulicy i by nie szukał wzrokiem znajomo wyglądających potraw, omijając dania ze świerszczy, tradycyjną salsę czy pieczone świnki morskie. Słońce i zabytki znajdzie bowiem  w wielu innych częściach świata. Smak kojarzył mu się będzie jednak tylko z jednym miejscem – zwłaszcza, gdy za cel obierze kraje Ameryki Łacińskiej.

 Autor: Karolina Krakowiak


[1] Zwłaszcza zainspirowana popularnym meksykańskim filmem  pt. Como agua para chocolate wyreżyserowanym przez Alfonso Arau

[2]  S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.7-8

[3] Min. koty, bydło, kury, psy, konie, świnie, owce , pszenicę, marchew kapustę, jabłka J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009s.438

[4] Min. kaczki, indyki, dynię, fasolę, kakao, tytoń, pomidory, kukurydzę. J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki (red.), Dzieje kultury latynoamerykańskiej i, PWN Warszawa 2009, s.438

[5] spożywanych z powodu walorów smakowych i odżywczych, a nie z powodu głodu- wychowani w innej kulturze Europejczycy nie rozumieli fenomenu takiego przysmaku, Meksykanie mawiają: todo lo que corre, nada, se arrasta o vuela, va ala cazuela- wszystko co biega, pływa, pełza lub lata trafia do garnka: http://muchogusto.iup.es/index.php?option=com_content&view=article&id=102%3Amarisol-velarde-tovar&Itemid=64, dostęp w dniu: 20.04.13r.

[6] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 439

[7]  Global Gourmet, źródło: http://www.globalgourmet.com/destinations/ [w:] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s.442

[8] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.

[9]  Tamże

[10]  Tamże

[11] Gęsty napój doprawiany chili lub słodzony miodem J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009 s.440

[12] Pokrojona tortilla upieczona na chrupko, służąca najczęściej do nabierania sosów, spopularyzowana przez Amerykanów jako nachos, tamże

[13] Tortilla upieczona wraz z nadzieniem, tamże

[14] Tortilla z dziurą pośrodku, tradycyjnie podawana dziecku aby szybciej nauczyło się mówić, tamże

[15] Kulki z masy kukurydzianej gotowane na parze w liściach kukurydzy lub bananowych, tamże

[16] Masa nadziewaną fasolą, mięsem, warzywami, z której formuje się okrągłe bułeczki i piecze na glinianej płycie, tamże

[17] Które do dziś cieszą podniebienia entuzjastów kuchni latynoamerykańskiej

[18] Sklarowanego na ogniu, S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s. 68

[19]  S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.61

[20] Tradycyjny sposób wytwarzania chichy polegał na przeżuciu ziaren kukurydzy i wypluciu ich do naczynia , gdzie  zawiesina oczekiwała na proces fermentacji. Podobno wytworzony alkohol zabijał bakterie pochodzące z ust Indianek.  Zwolennikom mniej spektakularnych wrażeń polecam chemicznie wyprodukowaną chichę, której nikt nie przeżuwał, Blondynka w zaginionych światach, Beata Pawlikowska, G+J, National Geographic 2011

[21]  J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009

[22] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.

[23] Romances de los Senores de la Nueva Espana, tłum. Susana Osorio-Mrożek

[24] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.75

[25] Kakao znaczy tyle, co gorzka woda. B. Pawlikowska, Blondynka w zaginionych światach, , G+J, National Geographic 2011

[26] Podróże marzeń- Meksyk, Gazeta Wyborcza, Mediaprofit, Warszawa 2005

[27] Władcę azteckiego, 1502-1520

[28] Do dziś twierdzi się, że czekolada stanowi silny afrodyzjak, oraz pomaga w wytwarzaniu endorfin – słynnych hormonów szczęścia, S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.74

[29] Od rejonu pochodzenia yerba mate nazywana jest też herbatą paragwajską J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009 s. 443

[31] Zwane mate, guampa lub Matero, J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009s. 443

[32] Bombilla, tamże

[33] Podróże marzeń- Meksyk, Wydawnictwo Gazety Wyborczej, Mediaprofit Warszawa 2005

[34] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009

[35] tamże

[36] Aby zneutralizować ostry smak, zaleca się posypanie języka solą, lub wypicie dużej ilości mleka. Przynoszą ulgę szybciej niż samo picie wody. B. Pawlikowska, Blondynka w zaginionych światach,, G+J, National Geographic, 2011

[37]S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.190

[38] A. Reyes, Memorias de cocina y bodega,  Mexico, tłum S. Osorio-Mrożek, Fondo de Cultura Economica, 1989, s. 111