Kino w Ameryce Łacińskiej narodziło się i rozwijało w okolicznościach dzikich i nieposkromionych. Na jego drodze stała niezliczona ilość pułapek i przeciwności, nie raz było już na skraju, by wydać swoje ostatnie tchnienie. Sama jego historia mogłaby być świetnym materiałem na powieść. Pełna zwrotów akcji, o tendencjach sinusoidalnych – raz w górę, raz w dół – jest ona ciekawa do badania i wzbudza emocje, porównywalne z jej filmowymi owocami. Kino latynoamerykańskie jest odbiciem pragnień, marzeń, radości i goryczy mieszkańców Ameryki Południowej. W tej dziedzinie widać wyraźne wpływy polityki, ekonomii i sztuki, związane mocno w spójną całość. Trochę inaczej rzecz ma się z telenowelą. Powstała ona na gruncie latynoamerykańskim, który jest jej niekwestionowanym królestwem i ojczyzną. Każdy jednak, kto widział przynajmniej jeden odcinek telenoweli, na pewno zauważył, że raczej wykorzystuje ona do granic możliwości wszelakie hiperbole i upiększenia, niż jest wiernym odbiciem ludzkiego życia.

O epickich początkach słów kilka

Kino pojawiło się w Ameryce Łacińskiej w połowie 1896r. „Ruchome obrazy” szybko stały się fenomenem w metropoliach, a Latynosi zapragnęli sami brać udział w tym niezwykłym akcie twórczym i kręcić filmy. Zaczęło się od produkcji krótkometrażowych, które pokazywały krajobrazy i scenki rodzajowe, a także dokumentowały zachodzące zmiany społeczne. Niestety, jedynie Brazylia, Argentyna i Meksyk były państwami o odpowiednim potencjale finansowym, który pozwolił na rozrost przemysłu filmowego. Na początku najbardziej prężnie rozwijała się pod tym względem Argentyna, w której filmy znalazły uznanie szerokiego grona odbiorców i stały się trwałym aspektem życia kulturalnego tego kraju. W owym momencie przed kinem rodzimym pojawiły się jednak pierwsze problemy – produkcję zdominowali zagraniczni twórcy. Początkowo sprowadzane były filmy głównie z Francji i Włoch, jednak już po I wojnie światowej nastąpiła w Argentynie spodziewana eksplozja produkcji z USA (stanowiły one 95% wszystkich filmów wyświetlanych na ekranach kin południowoamerykańskich)[1]. Twórcą tamtego okresu, niezaprzeczalnie wartym przywołania, jest Argentyńczyk José Augustín ‘El Negro’ Ferreyra i jego obrazy arrabales, czyli „szemranych przedmieść Buenos Aires, pobrzmiewających rytmami tanga i żargonem lunfardo[2].

W Meksyku było nieco inaczej, a wszystko za sprawą rewolucji meksykańskiej, która wybuchła w 1910r. Oddziałom Madero i Zapaty towarzyszyli ludzie, którzy dokumentowali pochóhttps://homoamericanus.wordpress.com/wp-admin/post-new.phpd powstańców do stolicy. Stworzone przez nich relacje z pola walki, zwane noticiarios, przyczyniły się do rozkwitu sztuki filmowej na tamtym terenie. Później czasy te zostały określone jako „złoty okres” kina meksykańskiego. Po „uspokojeniu rewolucyjnego fermentu”[3] nastąpiło odejście od filmów dokumentalnych na rzecz innych gatunków.

Największy problem z rozwojem kinematografii miała Brazylia, której początkowo daleko było do poziomu, prezentowanego w tej dziedzinie przez Argentynę i Meksyk. Próbowała wytrwale osiągnąć to, co im się powiodło, jednak dopóki nie upowszechniono dostępu do energii elektrycznej, niewiele jej to dawało. Natomiast gdy ten etap zakończył się sukcesem, Brazylia zaskoczyła zwrotem w stronę kina fabularnego. Jej krótka bela época zakończona została przez ekspansję filmów północnoamerykańskich, tak jak stało się to w przypadku Argentyny. Pozostałe państwa Ameryki Łacińskiej nie miały odpowiednich warunków ekonomicznych, które pozwoliłyby na wygospodarowanie niezbędnych środków finansowych  na rozwój kinematografii. Produkcja filmowa była tam prowadzona na bardzo małą skalę i z perspektywy całego kontynentu nie wnosiła w zasadzie nic.[4]

Przełomem dla filmowców stało się nadejście epoki dźwiękowej – filmy anglojęzyczne nie były już witane z otwartymi rękami ze względu na barierę językową. Twórcy południowoamerykańscy sprytnie wykorzystali uchylone drzwi, mimo zwiększenia nakładów produkcyjnych, z którymi wiązało się udźwiękowienie filmu. W Argentynie ogromnym sukcesem cieszyły się filmy z Carlosem Gardelem, który stał się legendą kina i tanga, natomiast tanguera (tango-operetka) zdominowała kino argentyńskie. Jeszcze większy sukces, dzięki czerpaniu z lokalnej muzyki, odniosło kino meksykańskie. Ekrany Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej opanowała comedia ranchera (która przebiła sukces argentyńskiej tanguery).W filmach przywoływano postaci meksykańskich kowbojów, ciężki los latynoskich kobiet, a także powstały liczne komedie. Tematyka była bliska widzom, a wszystko razem sprawiło, że Meksyk w dziedzinie kinematografii zaczął królować w regionie. Jedynie Brazylia znów została w tyle, a rewolucja dźwiękowa okazała się dla niej zabójcza. Zaczęto kręcić filmy nazywane chanchada, czyli rodzaj komedii, zawierające przeważnie elementy muzyczne. Publiczność tak umiłowała sobie te oparte na codziennym życiu naiwne historie, że utrudniała sukces bardziej ambitnych gatunków – po prostu jej one nie interesowały[5].

szkic1
Jorge Negrete – gwiazda kina meksykańskiego, gł. comedia ranchera, aktor i piosenkarz.
Autor rysunku: Debora Kozioł

Cinema Nôvo – o wielkim przełomie w kinematografii

W połowie lat 50., nowe pokolenie filmowców latynoamerykańskich dokonało rewolucji. I to nie byle jakiej rewolucji, a konsekwentnego zerwania z przeszłością kina, która, ich zdaniem, nacechowana była niedoskonałościami, płytkością i brakiem realnego artystycznego przekazu. Postulowali o spojrzenie w głąb swoich krajów i tworzenie filmów na podstawie prawdziwego życia Ameryki Łacińskiej. Dotychczas kino latynoamerykańskie czerpało pełnymi garściami z dorobku USA, przyzwyczajone, że taka właśnie forma rozrywki jest bliska potencjalnym odbiorcom i dobrze się sprzedaje. Jednak w tamtym czasie następowało nasilenie się rzetelnej publicystyki, a także rozwój środowisk uniwersyteckich. Zachęceni zwycięstwem rewolucji kubańskiej oraz rządami ówczesnych prezydentów, mieszkańcy Ameryki Łacińskiej chcieli zmian. Młodzi filmowcy dążyli do wspólnego celu: „nowego kina latynoamerykańskiego, łączącego narody w walce o emancypację, przeciw hegemonii obcej kultury oraz polityczno-ekonomicznej dominacji”[6]. Entuzjaści kinematografii wyszli na ulice, by znaleźć nowe tematy i kręcić filmy „z ideą w głowie i kamerą w ręku”[7]. Kamera była porównywana do „karabinu, strzelającego z prędkością 24 klatek na sekundę”[8].

Po raz pierwszy w historii kina latynoamerykańskiego zniknęło zjawisko monopolu trzech większych państw – Meksyku, Brazylii i Argentyny. Obok nich znaczącą rolę zaczęło także pełnić Chile, Kuba, Boliwia oraz Peru. Filmowcy zaczęli poruszać tematy bliskie – te  piękne i te bolesne, zaczęli tworzyć nową sztukę. Trend ten widoczny jest do dzisiaj podczas oglądania produkcji z tamtych regionów. Dzisiejszego widza nie powinna już szokować przemoc na ekranie, bowiem jest nią zewsząd otoczony. Jednak kiedy ogląda się filmy meksykańskie, a w nich ubóstwo, biedę, przemoc – w środku jakoś tak metaforycznie „boli”. W podświadomości przeczuwa się, że tam tak rzeczywiście jest. Ta niesamowita autentyczność i siła przekazu sprawiają, że obecnie kino latynoamerykańskie ma dość szerokie grono zagorzałych zwolenników.

Bajka w odcinkach, czyli trochę na temat telenoweli

„Pochylając się nad tym gatunkiem, nie można pomijać jego latynoskich korzeni, ponadprzeciętnej popularności w tamtejszym kręgu kulturowym i szczególnie ścisłych związków, jakie ma z rzeczywistością społeczną Ameryki Łacińskiej”[9].

Definiując telenowelę, można powiedzieć, że jest to „sentymentalny, romantyczny, melodramatyczny film albo serial telewizyjny z życia wyższych sfer”[10]. Jest ona w swoim założeniu skierowana przede wszystkim do kobiet, jako niskobudżetowa rozrywka. Opowiada głównie o niesamowitej miłości dwojga bohaterów, którzy muszą pokonać wiele przeciwności, by w końcu być ze sobą. Zawsze zmierza do finału, który zazwyczaj da się przewidzieć. Postaci w telenoweli są wyraźnie zarysowane, możemy z łatwością wyróżnić bohaterów pozytywnych i negatywnych. Ponieważ społeczeństwo Ameryki Łacińskiej w ogromnej części wyznaje katolicyzm, w telenowelach zazwyczaj przeplatają się wątki związane z kościołem, modlitwą i wiarą. Telenowela zazwyczaj ukazuje postaci biedne i skromne jako te dobre, które za sprawą swojego cudownego (a na końcu spełnionego) uczucia zostają paniami domu u boku zamożnego męża. Dzięki takiej konstrukcji, ten typ serialu cieszy się popularnością na całym świecie i jest chętnie oglądany przez wszystkie panie, które marzą o miłości jak z bajki, zawsze z happy endem.

Epoka rozkwitu klasycznej telenovela rosa to lata 70. i 80., natomiast na skalę światową, w tym także do Polski, dotarła ona w latach 90. (Prawdopodobnie każdy z nas pamięta, że  któregoś wieczoru oglądał razem ze swoją babcią telenowelę, popijając przy tym herbatę ze szklanek). Wydaje się, że schemat każdej z nich jest identyczny, jednak zagłębiając się w świat łzawych dramatów, można się dowiedzieć, że niekoniecznie. Te meksykańskie, określane właśnie jako łzawe, noszą hiszpańską nazwę lloronas. Wenezuelskie – rozkrzyczane – to gritonas. Telenowela brazylijska może się kojarzyć jedynie z Niewolnicą Isaurą, ale to właśnie Brazylia zaczęła odchodzić od klasycznego schematu i zaczęła poruszać bardziej aktualne problemy[11].

Co z tą Ameryką Łacińską?

To pytanie możemy sobie zadawać i dziwić się, jak te same kraje produkują jednocześnie bardzo dobre filmy o dużych walorach artystycznych i naiwne, czasem zabawne telenowele. Odpowiedź jest bardzo prosta i daje się dostrzec jak na dłoni: społeczeństwo Ameryki Łacińskiej  jest niesamowicie zróżnicowane. Mieszkają tam ludzie niewykształceni, biedni, którzy marzą o pięknym życiu w wyższych sferach – dla takich właśnie idealna jest telenowela, bajeczna historia, pełna zwrotów akcji. Natomiast film jest obrazem ukazującym tych ludzi, nie dla nich, lecz o nich. Ma on na celu otworzyć oczy świata na prawdziwe oblicze tego regionu. Jest to znakomite połączenie kultury masowej i sztuki, i bardzo dobrze oddaje realia Ameryki Łacińskiej.

Autor: Sara Kozioł

 

Bibliografia:

  1. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000.
  2. M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009.
  3. Essential Brazilian Films, http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films [dostęp: 10.06.2013r.]
  4. Julianne Burton, The camera as “gun”: Two decades of culture and resistance in Latin America, http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 [dostęp: 11.06.2013r.]
Przypisy:


[1]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 421

[2]. por. ang. “Hands on a camera and an idea in the mind”, źródło: http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films dostęp: 10.06.2013r.

[3]. por. ang. „The camera is a gun which shoots twenty four frames a second”, źródło: http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 dostęp: 11.06.2013r.

[4]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 428

[5] Termin: telenowela [w:] W. Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000, s. 498

[6]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s.430


[7] R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418

[8]. tamże

[9]. tamże

[10]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418-419

[11]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 419-420