Tag Archive: Meksyk


Kino w Ameryce Łacińskiej narodziło się i rozwijało w okolicznościach dzikich i nieposkromionych. Na jego drodze stała niezliczona ilość pułapek i przeciwności, nie raz było już na skraju, by wydać swoje ostatnie tchnienie. Sama jego historia mogłaby być świetnym materiałem na powieść. Pełna zwrotów akcji, o tendencjach sinusoidalnych – raz w górę, raz w dół – jest ona ciekawa do badania i wzbudza emocje, porównywalne z jej filmowymi owocami. Kino latynoamerykańskie jest odbiciem pragnień, marzeń, radości i goryczy mieszkańców Ameryki Południowej. W tej dziedzinie widać wyraźne wpływy polityki, ekonomii i sztuki, związane mocno w spójną całość. Trochę inaczej rzecz ma się z telenowelą. Powstała ona na gruncie latynoamerykańskim, który jest jej niekwestionowanym królestwem i ojczyzną. Każdy jednak, kto widział przynajmniej jeden odcinek telenoweli, na pewno zauważył, że raczej wykorzystuje ona do granic możliwości wszelakie hiperbole i upiększenia, niż jest wiernym odbiciem ludzkiego życia.

O epickich początkach słów kilka

Kino pojawiło się w Ameryce Łacińskiej w połowie 1896r. „Ruchome obrazy” szybko stały się fenomenem w metropoliach, a Latynosi zapragnęli sami brać udział w tym niezwykłym akcie twórczym i kręcić filmy. Zaczęło się od produkcji krótkometrażowych, które pokazywały krajobrazy i scenki rodzajowe, a także dokumentowały zachodzące zmiany społeczne. Niestety, jedynie Brazylia, Argentyna i Meksyk były państwami o odpowiednim potencjale finansowym, który pozwolił na rozrost przemysłu filmowego. Na początku najbardziej prężnie rozwijała się pod tym względem Argentyna, w której filmy znalazły uznanie szerokiego grona odbiorców i stały się trwałym aspektem życia kulturalnego tego kraju. W owym momencie przed kinem rodzimym pojawiły się jednak pierwsze problemy – produkcję zdominowali zagraniczni twórcy. Początkowo sprowadzane były filmy głównie z Francji i Włoch, jednak już po I wojnie światowej nastąpiła w Argentynie spodziewana eksplozja produkcji z USA (stanowiły one 95% wszystkich filmów wyświetlanych na ekranach kin południowoamerykańskich)[1]. Twórcą tamtego okresu, niezaprzeczalnie wartym przywołania, jest Argentyńczyk José Augustín ‘El Negro’ Ferreyra i jego obrazy arrabales, czyli „szemranych przedmieść Buenos Aires, pobrzmiewających rytmami tanga i żargonem lunfardo[2].

W Meksyku było nieco inaczej, a wszystko za sprawą rewolucji meksykańskiej, która wybuchła w 1910r. Oddziałom Madero i Zapaty towarzyszyli ludzie, którzy dokumentowali pochóhttps://homoamericanus.wordpress.com/wp-admin/post-new.phpd powstańców do stolicy. Stworzone przez nich relacje z pola walki, zwane noticiarios, przyczyniły się do rozkwitu sztuki filmowej na tamtym terenie. Później czasy te zostały określone jako „złoty okres” kina meksykańskiego. Po „uspokojeniu rewolucyjnego fermentu”[3] nastąpiło odejście od filmów dokumentalnych na rzecz innych gatunków.

Największy problem z rozwojem kinematografii miała Brazylia, której początkowo daleko było do poziomu, prezentowanego w tej dziedzinie przez Argentynę i Meksyk. Próbowała wytrwale osiągnąć to, co im się powiodło, jednak dopóki nie upowszechniono dostępu do energii elektrycznej, niewiele jej to dawało. Natomiast gdy ten etap zakończył się sukcesem, Brazylia zaskoczyła zwrotem w stronę kina fabularnego. Jej krótka bela época zakończona została przez ekspansję filmów północnoamerykańskich, tak jak stało się to w przypadku Argentyny. Pozostałe państwa Ameryki Łacińskiej nie miały odpowiednich warunków ekonomicznych, które pozwoliłyby na wygospodarowanie niezbędnych środków finansowych  na rozwój kinematografii. Produkcja filmowa była tam prowadzona na bardzo małą skalę i z perspektywy całego kontynentu nie wnosiła w zasadzie nic.[4]

Przełomem dla filmowców stało się nadejście epoki dźwiękowej – filmy anglojęzyczne nie były już witane z otwartymi rękami ze względu na barierę językową. Twórcy południowoamerykańscy sprytnie wykorzystali uchylone drzwi, mimo zwiększenia nakładów produkcyjnych, z którymi wiązało się udźwiękowienie filmu. W Argentynie ogromnym sukcesem cieszyły się filmy z Carlosem Gardelem, który stał się legendą kina i tanga, natomiast tanguera (tango-operetka) zdominowała kino argentyńskie. Jeszcze większy sukces, dzięki czerpaniu z lokalnej muzyki, odniosło kino meksykańskie. Ekrany Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej opanowała comedia ranchera (która przebiła sukces argentyńskiej tanguery).W filmach przywoływano postaci meksykańskich kowbojów, ciężki los latynoskich kobiet, a także powstały liczne komedie. Tematyka była bliska widzom, a wszystko razem sprawiło, że Meksyk w dziedzinie kinematografii zaczął królować w regionie. Jedynie Brazylia znów została w tyle, a rewolucja dźwiękowa okazała się dla niej zabójcza. Zaczęto kręcić filmy nazywane chanchada, czyli rodzaj komedii, zawierające przeważnie elementy muzyczne. Publiczność tak umiłowała sobie te oparte na codziennym życiu naiwne historie, że utrudniała sukces bardziej ambitnych gatunków – po prostu jej one nie interesowały[5].

szkic1
Jorge Negrete – gwiazda kina meksykańskiego, gł. comedia ranchera, aktor i piosenkarz.
Autor rysunku: Debora Kozioł

Cinema Nôvo – o wielkim przełomie w kinematografii

W połowie lat 50., nowe pokolenie filmowców latynoamerykańskich dokonało rewolucji. I to nie byle jakiej rewolucji, a konsekwentnego zerwania z przeszłością kina, która, ich zdaniem, nacechowana była niedoskonałościami, płytkością i brakiem realnego artystycznego przekazu. Postulowali o spojrzenie w głąb swoich krajów i tworzenie filmów na podstawie prawdziwego życia Ameryki Łacińskiej. Dotychczas kino latynoamerykańskie czerpało pełnymi garściami z dorobku USA, przyzwyczajone, że taka właśnie forma rozrywki jest bliska potencjalnym odbiorcom i dobrze się sprzedaje. Jednak w tamtym czasie następowało nasilenie się rzetelnej publicystyki, a także rozwój środowisk uniwersyteckich. Zachęceni zwycięstwem rewolucji kubańskiej oraz rządami ówczesnych prezydentów, mieszkańcy Ameryki Łacińskiej chcieli zmian. Młodzi filmowcy dążyli do wspólnego celu: „nowego kina latynoamerykańskiego, łączącego narody w walce o emancypację, przeciw hegemonii obcej kultury oraz polityczno-ekonomicznej dominacji”[6]. Entuzjaści kinematografii wyszli na ulice, by znaleźć nowe tematy i kręcić filmy „z ideą w głowie i kamerą w ręku”[7]. Kamera była porównywana do „karabinu, strzelającego z prędkością 24 klatek na sekundę”[8].

Po raz pierwszy w historii kina latynoamerykańskiego zniknęło zjawisko monopolu trzech większych państw – Meksyku, Brazylii i Argentyny. Obok nich znaczącą rolę zaczęło także pełnić Chile, Kuba, Boliwia oraz Peru. Filmowcy zaczęli poruszać tematy bliskie – te  piękne i te bolesne, zaczęli tworzyć nową sztukę. Trend ten widoczny jest do dzisiaj podczas oglądania produkcji z tamtych regionów. Dzisiejszego widza nie powinna już szokować przemoc na ekranie, bowiem jest nią zewsząd otoczony. Jednak kiedy ogląda się filmy meksykańskie, a w nich ubóstwo, biedę, przemoc – w środku jakoś tak metaforycznie „boli”. W podświadomości przeczuwa się, że tam tak rzeczywiście jest. Ta niesamowita autentyczność i siła przekazu sprawiają, że obecnie kino latynoamerykańskie ma dość szerokie grono zagorzałych zwolenników.

Bajka w odcinkach, czyli trochę na temat telenoweli

„Pochylając się nad tym gatunkiem, nie można pomijać jego latynoskich korzeni, ponadprzeciętnej popularności w tamtejszym kręgu kulturowym i szczególnie ścisłych związków, jakie ma z rzeczywistością społeczną Ameryki Łacińskiej”[9].

Definiując telenowelę, można powiedzieć, że jest to „sentymentalny, romantyczny, melodramatyczny film albo serial telewizyjny z życia wyższych sfer”[10]. Jest ona w swoim założeniu skierowana przede wszystkim do kobiet, jako niskobudżetowa rozrywka. Opowiada głównie o niesamowitej miłości dwojga bohaterów, którzy muszą pokonać wiele przeciwności, by w końcu być ze sobą. Zawsze zmierza do finału, który zazwyczaj da się przewidzieć. Postaci w telenoweli są wyraźnie zarysowane, możemy z łatwością wyróżnić bohaterów pozytywnych i negatywnych. Ponieważ społeczeństwo Ameryki Łacińskiej w ogromnej części wyznaje katolicyzm, w telenowelach zazwyczaj przeplatają się wątki związane z kościołem, modlitwą i wiarą. Telenowela zazwyczaj ukazuje postaci biedne i skromne jako te dobre, które za sprawą swojego cudownego (a na końcu spełnionego) uczucia zostają paniami domu u boku zamożnego męża. Dzięki takiej konstrukcji, ten typ serialu cieszy się popularnością na całym świecie i jest chętnie oglądany przez wszystkie panie, które marzą o miłości jak z bajki, zawsze z happy endem.

Epoka rozkwitu klasycznej telenovela rosa to lata 70. i 80., natomiast na skalę światową, w tym także do Polski, dotarła ona w latach 90. (Prawdopodobnie każdy z nas pamięta, że  któregoś wieczoru oglądał razem ze swoją babcią telenowelę, popijając przy tym herbatę ze szklanek). Wydaje się, że schemat każdej z nich jest identyczny, jednak zagłębiając się w świat łzawych dramatów, można się dowiedzieć, że niekoniecznie. Te meksykańskie, określane właśnie jako łzawe, noszą hiszpańską nazwę lloronas. Wenezuelskie – rozkrzyczane – to gritonas. Telenowela brazylijska może się kojarzyć jedynie z Niewolnicą Isaurą, ale to właśnie Brazylia zaczęła odchodzić od klasycznego schematu i zaczęła poruszać bardziej aktualne problemy[11].

Co z tą Ameryką Łacińską?

To pytanie możemy sobie zadawać i dziwić się, jak te same kraje produkują jednocześnie bardzo dobre filmy o dużych walorach artystycznych i naiwne, czasem zabawne telenowele. Odpowiedź jest bardzo prosta i daje się dostrzec jak na dłoni: społeczeństwo Ameryki Łacińskiej  jest niesamowicie zróżnicowane. Mieszkają tam ludzie niewykształceni, biedni, którzy marzą o pięknym życiu w wyższych sferach – dla takich właśnie idealna jest telenowela, bajeczna historia, pełna zwrotów akcji. Natomiast film jest obrazem ukazującym tych ludzi, nie dla nich, lecz o nich. Ma on na celu otworzyć oczy świata na prawdziwe oblicze tego regionu. Jest to znakomite połączenie kultury masowej i sztuki, i bardzo dobrze oddaje realia Ameryki Łacińskiej.

Autor: Sara Kozioł

 

Bibliografia:

  1. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000.
  2. M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009.
  3. Essential Brazilian Films, http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films [dostęp: 10.06.2013r.]
  4. Julianne Burton, The camera as “gun”: Two decades of culture and resistance in Latin America, http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 [dostęp: 11.06.2013r.]
Przypisy:


[1]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 421

[2]. por. ang. “Hands on a camera and an idea in the mind”, źródło: http://mubi.com/lists/essential-brazilian-films dostęp: 10.06.2013r.

[3]. por. ang. „The camera is a gun which shoots twenty four frames a second”, źródło: http://www.jstor.org/discover/10.2307/2633339?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21102099609363 dostęp: 11.06.2013r.

[4]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 428

[5] Termin: telenowela [w:] W. Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Świat Książki, Warszawa, 2000, s. 498

[6]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s.430


[7] R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418

[8]. tamże

[9]. tamże

[10]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 418-419

[11]. R. Flisiuk Rozdział XXXIII Film i telenowela latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 419-420

Wolność słowa i demokracja – pojęcia nierozłączne niczym bliźniaki syjamskie. Wydawać by się mogło, że jedno nie może istnieć bez drugiego, ponieważ prawo do głośnego wyrażania własnych poglądów to fundament ustroju demokratycznego i tu pojawia się pytanie – dlaczego w takim razie w tak wielu krajach, których rządy deklarują się do bycia przedstawicielami ludzi, nikt nie chce owych ludzi słuchać? Spośród wielu przypadków łamania przez poszczególne państwa prawa człowieka do wolności słowa, wybrałam Meksyk, w którym usta obywateli zamykane są szczególnie brutalnie. Co jest  tej sytuacji najdziwniejsze? To, że ręce odpowiedzialne za te zbrodnie nie należą bynajmniej do przeciętnych rzezimieszków, a do przywódców kraju, wysokich urzędników oraz policjantów.

            Meksyk – kraj podziałów. Z jednej strony piękne, słoneczne państwo o bogatej kulturze, przyciągające turystów jak magnes, a z drugiej – skorumpowana mekka karteli narkotykowych, przemytników i zabójców[1]. Przemoc nie wzięła się rzecz jasna znikąd. Ponad 60% obywateli państwa żyje za mniej niż 3 dolary dziennie, a długotrwałe pogrążenie w biedzie i wysokie bezrobocie skłania (zwłaszcza młodych ludzi) do poszukiwania innych, „mniej legalnych” źródeł zarobku w tak zwanej szarej strefie[2] lub poprzez zaangażowanie się w działalność przestępczą. Co w tej sytuacji robią władze państwowe? Mimo ogłoszonej w 2006 roku przez ówczesnego prezydenta, Felipe Calderona wojny z kartelami narkotykowymi w celu m.in. ograniczenia przemocy, sytuacja uległa pogorszeniu[3]. Z pewnością nie pomógł też powrót w 2012 skostniałej i mającej autorytarne tradycje Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, która po 12 latach przerwy po raz kolejny przejęła władzę. Partia ta (podobnie jak meksykańska policja) znana ze swych historycznych powiązań z organizacjami przestępczymi, współcześnie także oskarżana jest o utrzymywanie koneksji z przemytnikami, na których działalność przymyka się oko w zamian za szereg korzyści, choćby materialnych. Doskonale świadczy o tym chociażby fakt, że założycielem pierwszego, wielkiego i legendarnego kartelu narkotykowego Guadalajara Cartel był Miguel Ángel Félix Gallardo – były funkcjonariusz meksykańskiej policji federalnej[4].

            Co w tej beznadziejnej sytuacji może zrobić meksykańskie społeczeństwo? Czy mają poddać się fali przemocy, załamać ręce, emigrować? Otóż pewna część obywateli Meksyku postanowiła walczyć – walczyć za pomocą pióra, uświadamiając współobywatelom oraz (co być może ważniejsze) reszcie świata skalę i zasięg problemu, który dotyka ich państwo,  licząc na jakiś odzew z zewnątrz[5] lub fundamentalne zmiany od wewnątrz. Ich droga do prawdy okazała się wyboista, a kroczenie nią – śmiertelnie niebezpieczne.

Regina Martinez Perez była dziennikarką magazynu „El Proceso”, który znany jest z otwartego pisania o wszelkich przejawach przemocy w kraju. W swych artykułach dziennikarka ukazywała stopień skorumpowania rządu, próbowała rozszyfrować siatkę wzajemnych zależności między urzędnikami, politykami i policjantami a grupami przestępczymi działającymi w Meksyku. Jej krytyka często była dotkliwa, miała jednak na celu przeciwstawienie się wszelkim niesprawiedliwościom, łamaniu praw człowieka oraz zaniku autorytetów w kraju. Niestety jej poświęcenie doprowadziło  do najgorszego. 28 kwietnia 2012 roku Martinez została znaleziona martwa w swoim domu w Xalapie, stolicy najniebezpieczniejszego dla dziennikarzy stanu w Meksyku – Veracruz. Rząd natychmiast wskazał winnego, a za przyczynę morderstwa uznał zwyczajny napad w celach rabunkowych, posługując się argumentem, że z mieszkania kobiety zniknął aparat i telefon komórkowy. Co ciekawe, wskazany przez władze winny od razu przyznał się do zamordowania dziennikarki, po czym parę dni później oświadczył, że podczas przesłuchania był torturowany, a wyznanie jego było wymuszone. Rząd odmówił przeprowadzania kolejnych dochodzeń, a podejrzany, Jorge Antonio Hernández Silva, skazany został na 38 lat i 60 dni więzienia. Nagłośniona sprawa zabójstwa Martinez zainteresowała wielu ludzi, którzy zaczęli domagać się przeprowadzenia uczciwego śledztwa lub wręcz robili to na własną rękę. Jednym z nich był inny dziennikarz „El Proceso”, Jorge Carrasco, który w wyniku swych dążeń do odkrycia prawdy o losie Reginy Martinez stał się obiektem zastraszania i gróźb. Z czyjej strony? – łatwo się domyślić.[6]

            Przypadek dziennikarki nie jest jedyny, a jednak stał się w ostatnim czasie chyba najsławniejszym symbolem nieposzanowania wolności słowa w Meksyku. Historii takich jak ta są dziesiątki. Niechlubnym rekordzistą w zakresie przemocy wymierzonej w media jest stan Veracruz w Meksyku, w którym od początku 2010 roku zamordowano 9 dziennikarzy, bloggerów lub innych działaczy medialnych, 2 – zaginęło, a wielu poddano różnorodnym technikom zastraszania, okaleczenia lub w inny sposób zmuszano do milczenia. Veronica Danell, korespondentka magazynu „Excelsior” i „Cadena Tres TV”  została na przykład zwolniona z pracy w „Mega Noticias” za swoje zbyt odważne słowa wypowiedziane na antenie na temat PRI oraz różnych osób uchodzących za autorytety w stanie Veracruz. Dziennikarka jest przekonana, że pracę straciła na polecenie rządu, co tylko potwierdza, że ów wschodni stan Meksyku słusznie zyskał swą niesławę.[7]

            Oczywiście nie jest to jedyny niebezpieczny region. W całym Meksyku od 2008 roku odnotowano aż 20 morderstw dokonanych na pracownikach mediów oraz 8 zaginięć. Zabójstwa mają zazwyczaj bardzo brutalny charakter, czego przykładem może być morderstwo dokonane na Jose Armando Rodriguezie Carreonie, który został zastrzelony w biały dzień  na oczach swej córki, którą właśnie odwoził samochodem do szkoły. Do tego dochodzi wprost niepoliczalna liczba gróźb i zastraszeń mających na celu zniechęcenie dziennikarzy do wtrącania się w brudne interesy rządu i policji oraz do indagowania środowisk przemytniczych. Zdarzały się również przypadki kasowania przez policję niewygodnych zdjęć zrobionych przez obecnych na miejscach akcji cywili.[8]

            Jak powstrzymać tę falę przemocy, coraz bujniej rozprzestrzeniającą się w skorumpowanym Meksyku? Państwo nie potrafi (bądź nie chce) odpowiedzieć na to pytanie skutecznie. Nowy prezydent, Enrique Peña Nieto, w swej kampanii wyborczej skupił się na rozwijaniu gospodarki, twierdząc, że redukując bezrobocie i biedę ograniczy także problemy wynikające z działalności grup przestępczych oraz zniweluje przemoc, jednym słowem zajmie się kłopotami u ich podstaw. Chwalebna ta koncepcja nie musi jednak wcale oznaczać poprawienia się sytuacji dziennikarzy w kraju, w którym kwitnie bezprawie, a wszelkie rządowe instytucje dawno już straciły autorytet. W tej sytuacji na pomoc przychodzą organizacje pozarządowe, a zwłaszcza międzynarodowe.

            International Federation of Journalists (IFJ, Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy)[9]  jest największą i najstarszą organizacją stawiającą sobie za cel wywieranie przymusu na rządach krajów, by promowały sprawiedliwość społeczną i zapewniały mediom swobodę działania oraz należne im prawa. Stanowi ona wielkie oparcie dla dziennikarzy z całego świata. Do jej zadań należy monitorowanie sytuacji, a więc obserwacja poszczególnych krajów pod kątem traktowania pracowników gazet czy stacji telewizyjnych. Poza tym jednym z głównych zadań tej federacji jest pomoc tym, którzy podlegają zastraszaniu z powodu treści publikowanych artykułów, bądź wystąpień publicznych.

            Inną podobną organizacją jest Reporters Without Borders (Reporterzy Bez Granic)[10], która również zajmuje się promowaniem wolności słowa i pomaganiem dziennikarzom zniewolonym przez system, bądź zastraszanym przez organizacje przestępcze. Dodatkowo RWB prowadzi tzw. „czarną listę”, na której umieszcza dane wszystkich przeciwników wolności prasy, łącznie ze światowymi przywódcami. W sprawie Meksyku organizacja RWB zwracała się o pomoc do Stanów Zjednoczonych wysyłając m.in.  Open Letter bezpośrednio do prezydenta USA Baracka Obamy[11] z apelem o zwrócenie uwagi na problem wolnych mediów w Meksyku, wystosowując jednocześnie prośby o ułatwienie procesu udzielania azylu ofiarom przemocy, oraz o wywieranie nacisku na władze południowego sąsiada, by te zostały zmuszone do przeprowadzenia koniecznych reform.

            W Meksyku często jedynym sposobem na obronę przed pogwałceniem prawa do wolności słowa jest wyciągnięcie swojej sprawy  na światło dzienne, na przykład poprzez podanie do wiadomości publicznej informacji o otrzymywanych groźbach. Dziennikarze ratują się w ten sposób, ponieważ potencjalnym dręczycielom dużo trudniej jest nękać osobę rozpoznawalną publicznie. Dzieje się tak m.in. z powodu buntu, jaki mógłby wyniknąć w innych krajach na widok wyraźnej bezkarności i bezprawia. Pracownicy prasy zwracają się również do różnych organizacji lub krajów z prośbą o azyl, który dla wielu okazuje się jedynym gwarantem bezpiecznego i spokojnego życia przy jednoczesnym zachowaniu wolności wyrażania własnych myśli oraz przekonań

            Podsumowując, po raz kolejny okazuje się, że demokracja jest ustrojem wymagającym czasu i pracy nad nim, by mógł on funkcjonować prawidłowo. Nie wszystkie fundamentalne prawa człowieka (które są najważniejsze, bo wynikają z tego że jesteśmy ludźmi, a nie obywatelami![12]) są od razu przestrzegane w państwie o świeżo zmienionym systemie politycznym. Meksyk nie jest jedynym krajem, który boryka się z podobnymi problemami, np. państwa takie jak Irak, czy Somalia, wciąż utrzymują się w ścisłej czołówce , jeśli chodzi o przemoc w stosunku do dziennikarzy[13]. Pozostaje nam wierzyć w skuteczność działania organizacji międzynarodowych oraz przede wszystkim społeczeństwa obywatelskiego Meksyku oraz nie trwać w nieświadomości.

 

 Autor: Agata Szymula

 

Bibliografia:

 

 

Przypisy:


[1] Thibault Blin, „Meksyk: narkotyki, seks i przemoc zamiast demokracji” , http://www.cafebabel.pl/article/24124/meksyk-narkotyki-seks-i-przemoc-zamiast-demokracji.html

[2] Obracanie legalnymi towarami i usługami w sposób nielegalny – niezarejestrowany przez państwo, które z obrotu takiego nie czerpie żadnych zysków

[4] Patrick Corcoran „How Mexico’s Underworld become violent?”, http://www.insightcrime.org/news-analysis/how-mexicos-traffickers-became-violent

[5] Mówiąc “odzew”, mam na myśli ewentualne reakcje ludzi świadomych trudnej sytuacji panującej w Meksyku, np.  w postaci wywierania wpływu na rządy swoich państw (np. poprzez petycje czy demonstracje), by te reagowały, wywierając z kolei nacisk na rząd meksykański lub poprzez powstawanie organizacji mających na celu pomoc zastraszanym dziennikarzom.

[6] Andalusia Knoll, „One Year after the Murder of Journalist Regina Martínez: Violence and Impunity Reign”, http://upsidedownworld.org/main/mexico-archives-79/4267-one-year-after-the-murder-of-journalist-regina-martinez-violence-and-impunity-reign

[7] „VERACRUZ JOURNALIST REPORTED MISSING, PROCESO REPORTER GOES INTO HIDING”, http://en.rsf.org/mexico-two-cases-fuel-controversy-about-10-04-2013,44359.html

[8] ”Journalists targeted in Mexican drug violence”, http://www.youtube.com/watch?v=L86t5D7Lu4Q

[11] “BARBARISM AT YOUR GATES – WHO WILL END THE TORMENT OF MEXICO’S JOURNALISTS?”, http://en.rsf.org/united-states-barbarism-at-your-gates-who-will-02-05-2013,44531.html

[12] Prawa człowieka, to podstawowe prawa, których źródłem jest godność ludzka. Są one niezależne od niczego i nie można ich odebrać, w przeciwieństwie np. do praw obywatelskich, które przysługują nam tylko jeśli jesteśmy obywatelami danego kraju i spełniamy obowiązki należąca do nas, jako wykonawców tej roli.

 Państwa Ameryki Łacińskiej rodziły się na drodze rewolucji. Zbrojne wystąpienia przeciwko hiszpańskiej zwierzchności, przewroty wojskowe, obalanie władz, czy ustanawianie nowych rządów odcisnęły trwałe piętno na obliczu latynoamerykańskich krajów. Rewolucja jest niejako wpisana w mity założycielskie obecnych narodów oraz niektórych rządów aktualnie sprawujących władzę. Wśród retoryk obecnych populistycznych polityków słychać nawoływania do kontynuowania rewolucji, różnorodni guerrilleros toczą walki, a obejmujący władzę w wyniku zamachów wojskowych zazwyczaj głoszą budowanie sprawiedliwego państwa, przemiany, stworzenie lepszego społeczeństwa. Nierówności społeczne oraz problemy polityczne sprawiają, że hasła sprawiedliwości społecznej i wyzwolenia są wciąż nośne. Pamięć  o głównych aktorach przełomowych chwil pozostaje żywa wśród społeczeństw Ameryki Łacińskiej. Upływ czasu i zmieniające się okoliczności w wielu przypadkach umożliwiają obiektywną ocenę rewolucjonistów, jednak wokół postaci i wydarzeń narastają mity, które mogą nadawać im znaczenie odbiegające od oceny historycznej.

W niniejszym eseju zarysuję jak postacie rewolucjonistów funkcjonują w pamięci zbiorowej. Na przykładzie Emiliana Zapaty zobaczyć można jak tworzy się bohater narodowy, który wrasta w mit założycielski państwa. Drugi przykład zaś, Ernesto Che Guevara, jako najbardziej znana, wszechobecna figura, determinuje spojrzenie na rewolucję w ogóle.

EMILIANO ZAPATA

emiliano zapata mexico

„Ziemia należy do tych, którzy na niej pracują” -hasło reformy agrarnej Zapaty.
http://www.historiacultural.com/2010/12/biografia-de-emiliano-zapata.html

Emiliano Zapata był czołową postacią Rewolucji Meksykańskiej z lat 1910-1919. Należący do warstwy chłopskiej, Zapata organizował i przewodził oddziałom guerrilleros występującym przeciwko reżimowi Porfirio Díaza. Domagał się reformy rolnej przyznającej ziemię chłopom. Został zabity w 1919 w Chinameca.

Już za życia był uznawany za bohatera. Dzięki niemu ruch campesinos zyskał jedną ludzką twarz, a głoszone przez ruch przesłanie stało się łatwiejsze w odbiorze. Ale jak to często bywa w procesie budowania mitu, to śmierć przywódcy pozwoliła legendzie rozkwitnąć. Oto rewolucja zyskała swojego męczennika.

Zapata stał się źródłem legitymizacji dla postrewolucyjnych władz. Od lat 20. politycy odwoływali się do pamięci o rewolucjoniście, żeby zyskać poparcie ludności z terenów, na których działał Zapata. Obchody rocznicy jego śmierci przy grobie w Cuautla (Morelos) zyskały wymiar państwowy. Uznano go oficjalnie zanarodowego bohatera, który stworzył podwaliny dla nowego państwa. Politycy w swoich retorykach usprawiedliwiali własne decyzje kontynuowaniem myśli Zapaty oraz wypełnianiem jego spuścizny. I tak Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (PRI) zawdzięcza swe długotrwałe rządy m.in. oparciu się o mit Zapaty. Dzięki państwu campesino-guerrillero wrósł w ogólnonarodową tożsamość; pamięć o nim wykroczyła poza tereny, na których działał. Jego kult stał się stałym elementem kultury politycznej Meksyku[1].

Jednak Zapata to nie tylko figura państwowego panteonu. Państwo nigdy nie zdołało zmonopolizować pamięci o nim. Pozostaje on przede wszystkim bohaterem chłopskim, czczonym na wiejskich obszarach Meksyku zgodnie z lokalnymi zwyczajami i tradycjami. Jego kult zawiera elementy religijne nawiązujące zarówno do religii chrześcijańskiej, jak i wierzeń prekolumbijskich. Zwłaszcza ta część jego mitu, która głosi, że nie zginął w Chinameca, że powróci by jeszcze raz poprowadzić ludzi i zapewnić sprawiedliwość, sytuuje go blisko indiańskich wierzeń o Quetzalcoatlu[2] lub katolickiej teologii zmartwychwstania. Jeszcze przez długie lata po jego śmierci ludzie mieli opowiadać, że widzieli jego białego konia na wzgórzach Morelos[3]. Weterani działań rewolucyjnych zaś zwykli byli zbierać się 10 kwietnia (dzień śmierci Zapaty) symbolicznie oczekując na powrót swojego przywódcy, który zaprowadzi ład.

220px-Viva_Zapata!

Plakat filmu Viva Zapata z 1952r.

Budowanie legendy wspomogła sztuka. Wiele spośród popularnych piosenek kultury ludowej – corridos, poświęcone było rewolucji meksykańskiej i gloryfikacji jej bohaterów.. Sławny film Elii Kazan ¡Viva Zapata! z 1952r. utrwalił mit założycielski rewolucyjnego państwa, odpowiednio upraszczając problematykę. (Ciekawe, że to dopiero ¡Viva Zapata! obdarzył Zapatę np. białym koniem, który odtąd stał się nierozerwalnym elementem jego image’u).

Jeśli chodzi o literaturę, to, jak zauważyła Lola E. Boyd, Zapata częściej bywał przedmiotem refleksji historycznej czy socjologicznej niż bohaterem literackim, ponieważ jego legendzie brakowało indywidualnego rysu. Zapata traktowany był raczej nie jako jednostka, ale reprezentant sprawy, twarz bohatera zbiorowego. W przeglądzie publikacji o Zapacie obejmującej okres do lat 60. Boyd stwierdziła, że nie spotkała się z ani jedną jego biografią, która byłaby całkiem obiektywna i kompletna. Wyróżniła natomiast dwie tendencje w opisywaniu jego postaci –  pochwalną albo negatywną. Subiektywizm i skrajność opinii wynikały z faktu, że autorzy poszczególnych dzieł albo sami byli zapatystami lub związali się ze środowiskami pielęgnującymi pamięć o Zapacie, albo wręcz przeciwnie – prezentowali interesy polityczne jego oponentów. Tak więc Zapatę przedstawiano z jednej strony jako krwawego bandytę, żądnego władzy, niewykształconego mężczyznę pozostającego marionetką swoich oficerów, z drugiej zaś jako człowieka honoru, niezwykle uczciwego i sprawiedliwego, który realizował własne idee.

Wydaje się jednak, że za najwłaściwszy miernik stosunku zwykłych ludzi do Zapaty można przyjąć treści licznych corridos, z których jednoznacznie wynika, że rewolucjonista budzi powszechny szacunek, wdzięczność oraz jest symbolem walki za sprawę ludową[4].

Od lat 60. aż po czasy współczesne Zapata stał się także twarzą wszelkich, czasami bardzo odmiennych, ruchów antyrządowych. Protesty różnych grup społecznych, w tym lekarzy, kolejarzy, chłopów, studentów, wystąpienia guerrilleros, oraz rebelie, których koronnym przykładem była ta z 1994 w Chiapas – wszystkich łączył wspólny patron – Męczennik z Chinameca[5]. Znowu stał się „liderem” dla tych, którzy czuli się ignorowani oraz oszukani przez elity władzy. Biedni ludzie wysuwali swoje żądania pod hasłami Zapaty, a na scenie politycznej pojawili się zapatyści ogłaszający powrót do realizacji postulatów rewolucji meksykańskiej.

Emiliano Zapata jest silnie zakorzenionym elementem kultury narodowej, która ma swój wymiar polityczny oraz ludowy. Jest postrzegany jako „założyciel” rewolucyjnego, odmienionego Meksyku, ale także jako obrońca uciśnionych. Jego legenda jest obecna w dyskursie politycznym aż do teraz. Choć nie wszyscy zgadzają się z pozytywną oceną tej postaci, w pamięci zbiorowej Zapata jest bohaterem, który niesie sprawiedliwość.

ERNESTO CHE GUEVARA

 

 19726198

Rysunek Che Guevary na jednym z domów w Las Ovejas, Neuquén, Argentyna, źródło: http:paronamio.com

 

Pochodzący z Argentyny Ernesto Che Guevara walczył u boku Fidela Castro o wyzwolenie Kuby spod reżimu Batisty. Próbował wzniecić rewolucję w Kongo, a potem w Boliwii. Jego postać budzi skrajne opinie. Z jednej strony jest pamiętany jako człowiek, który wszystko poświęcił w imię rewolucji; z drugiej jako współzałożyciel reżimu kubańskiego, który zabijał zwolenników Batisty bez procesów sądowych, a gospodarkę doprowadził do ruiny. Mimo wszystko Ernesto Che Guevara już za życia był legendą. Przekute w mit wspomnienie o  guerrillero żyje wśród ludzi. Odnalezienie po 30 latach jego ciała, (1997 rok) dało nowy impuls do kultywowania jego mitu.

Pamięć o Che znacznie wykracza poza Amerykę Łacińską. Guevara stał się symbolem i inspiracją dla nowych ruchów społecznych o wszelkiej „anty” treści – nowej lewicy, antyglobalistów, a także zbrojnych ruchów oporu i partyzantek. Twarz Che uchwycona przez Kordę na zdjęciu „Guerrillero heroico”(„Heroiczny partyzant”) trafiła do popkultury. „Che t-shirty” czy inne „che-gadżety” na trwałe zagościły w kulturze masowej, choć użytkownicy tychże towarów niekiedy nawet nie wiedzą, kim była przedstawiona osoba. Wszechobecność Guevary sprawia, że wymowa jego postaci staje się niejednoznaczna, a za obrazem guerrillero coraz trudniej odnaleźć konkretne przesłanie.

Ameryka Łacińska oczywiście nie pozostaje z boku światowych trendów – wizerunek kubańskiego rewolucjonisty także i tu wykorzystywany bywa w marketingu oraz włączany w symbolikę nowych ruchów społecznych. Na Zachodzie możemy mówić o falach popularności lub (chwilowym) popycie na wizerunek guerrillero heroico, w Ameryce Łacińskiej stosunek do rewolucjonisty jest głębszy w treści, bardziej emocjonalny i wyrażający się w nieprzerwanej apoteozie Guevary od ponad 40 lat. W całej Ameryce Łacińskiej można znaleźć wizerunki Che w najprzeróżniejszych formach czy miejscach[6]. Obok wyrobów takich jak papierosy, t-shirty, plakaty, loga barów, twarz Geuavary pojawia się często jako motyw tatuaży, muralów, czy graffiti. Paradoksalnie skomercjalizowany Che ma stanowić wyraz buntu, indywidualizmu, wolności czy wyższości ducha człowieka nad materializmem. Odczytanie bywa niejednoznaczne, bo i wizerunek pojawia się w najprzeróżniejszych kontekstach. Mimo wielości interpretacji, postać Ernesto Che Guevara w całej Ameryce Łacińskiej uosabia ducha narodowego wyzwolenia, jest symbolem walki i przykładem poświęcenia człowieka dla idei.

Na Kubie Che to główna postać oficjalnego panteonu bohaterów – rewolucjonistów. Wiele miejsc publicznych i instytucji nosi jego imię. Wielkie mauzoleum w Santa Clara poświęcone jest jego pamięci. Kult Ernesta Guevary nie jest jednak tylko czymś narzuconym przez władze. Dla rzesz mieszkańców wyspy Che symbolizuje czystą ideę walki o sprawiedliwość społeczną i wolność; to, czym mogłaby się stać kubańska rewolucja[7]. Pochodzący z Argentyny guerrillero nie zdążył bowiem skonfrontować swoich idei z rzeczywistością długotrwałych rządów komunistycznych. Rewolucja w jego wydaniu, a więc w swym początkowym okresie, pozostała buntem przeciwko tyrani, snem o wolności i solidarności pomiędzy państwami Ameryki Łacińskiej.

images

Pomnik Che w La Higuera, fot: Augusto Starita.

Stosunek do Guevary niesie w sobie wiele cech kultu religijnego. Sztuka wykreowała i utrwaliła społeczny wizerunek Che jako świętego chrześcijańskiego, czy nawet jako samego Chrystusa Ameryki[8], tzw. Checristo. Luis Correa-Díaz nazywa to zjawisko chrystyfikacją[9] (cristificación) postaci Ernesta Guevary. W zabiegu gloryfikacji podkreślano liczne analogie życiorysu i głoszonych idei pomiędzy Che a Jezusem. Sztuki wizualne wyposażyły guerrillero w przymioty świętości – nimb, koronę cierniową, ukrzyżowanie[10]. Powstanie takiego obrazu współgrało z tradycyjną, specyficzną religijnością ludności południowoamerykańskiej oraz z teologią wyzwolenia, która rodziła się równolegle z okresem działalności Che. Teologia wyzwolenia wykreowała obraz Jezusa z karabinem, dążącego do zrealizowania dla biednych rzesz ludzi nowego sprawiedliwego świata tu i teraz na ziemi. Na wskroś świecka osoba Che Guevary doskonale wpasowywała się w hasła teologii wyzwolenia. Podobnie jak religia katolicka, Che nawoływał do odrodzenia moralnego. Oznaczało to dla niego powstanie „nowego człowieka” ukształtowanego w ogniu rewolucyjnej walki, zdolnego do poświęceń dla innych, odrzucającego egoizm kapitalizmu. W jego doktrynie miłość to wartość, którą powinien posiąść prawdziwy rewolucjonista, pozwala ona bowiem na podjęcie bezinteresownej walki .                                                                                                                                                                                             

Kult postaci Guevary, miesza się z religią, a czasem wręcz z nią konkuruje jako jej świecki substytut. Oczywiście w największym natężeniem tego zjawiska mamy do czynienia na Kubie, gdzie kult Che wspierany jest przez państwo. Specyfikę powiązania tego, co religijne z tym, co rewolucyjne obrazują przemówienia Fidela Castro, w których określał Chrystusa jako wielkiego rewolucjonistę[11].

Najważniejszym wydarzeniem w procesie społecznej sakralizacji Che jest jego śmierć, postrzegana jako męczeńska. Została ona od razu odczytana w kontekście religijnym. Zaangażowanie CIA w poszukiwania oraz uśmiercenie Che Guevary znacząco przyczyniło się do stworzenia latynoskiego męczennika. Pośmiertne zdjęcia guerrillero porównywane były z tradycyjnymi dla katolicyzmu wizerunkiem Jezusa zdjętego z krzyża. Podobno niektórzy z lokalnych mieszkańców oglądających ciało rewolucjonisty mieli ucinać sobie po puklu jego włosów jako swoisty talizman czy relikwie.[12] Na miejscu śmierci Guevary rozwinął się jego kult, gdzie czczony jest jako San Ernesto de la Higuera[13].

Religijną analogię wzmacniał fakt, że przez 30 lat nie znano miejsca pochówku guerrillero. To dało przyczynek do najbardziej nawet nieprawdopodobnych teorii i opowiadań, jakoby Che miał przeżyć i powrócić, choćby w innym wcieleniu, by kontynuować rewolucję[14] I tu znów pojawia się analogia do ewangelicznego zmartwychwstania oraz obietnicy powtórnego przyjścia. Nawet bez takich legend Che dla wielu pozostaje wiecznie żywy, gdyż jego idea, doktryna oraz pamięć o nim przetrwały i są dalej kultywowane.

Guevara stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla sztuki, ponieważ w jego kolorowym życiorysie można odnaleźć zarówno elementy mitu prometejskiego, jak i archetyp odkupiciela człowieka[15]. O Che powstają wiersze, książki, piosenki, filmy; jest on motywem licznych dzieł plastycznych zarówno uznanych artystów jak i amatorów. Dzienniki Motocyklowe[16], najbardziej znany film o Guevarze ostatniej dekady, traktuje o młodzieńczej podróży przyszłego rewolucjonisty po Ameryce Południowej. Ten przychylny obraz pokazuje Ernesto jako szczerego idealistę. Legenda o Che zostaje rozszerzona o wgląd w przedrewolucyjne lata argentyńskiego studenta.

Jednakże, obok pozytywnych obrazów znajdziemy także przykłady dzieł sztuki, które odrzucają mit narosły wokół Che. Estelle Tanca w eseju Fragments of a dream: Che’s image in contemporary Bolivian narrative, analizuje przykłady boliwijskiej literatury współczesnej negatywnie nastawionej do rewolucjonisty i do jego guerrilli[17]. Guevara zostaje w nich zobrazowany jako uosobienie paternalistycznej wobec Boliwijczyków władzy, która nie wierzy, że lud może walczyć sam we własnym imieniu. Che jest pokazany jako zaślepiony socjalistyczną utopią Don Quijot, który oszukuje samego siebie.

David Kunzle[18] podkreśla fakt, że we współczesnej ikonografii Guevara został rozbrojony. Portretuje się go jako głosiciela sprawiedliwości, miłości, pacyfistę, wizjonera. Punkt ciężkości zostaje przesunięty z rzeczywistej, brutalnej rewolucji na walkę duchową; przesłanie odnosi się do przyszłości. Zdjęcia Che przedstawiają zazwyczaj go jako pogodnego, uśmiechniętego człowieka, który kocha swoją rodzinę, swoich towarzyszy.

Międzynarodowa pośmiertna kariera Che to nieporównywalny z niczym fenomen. Postać Che zalała Amerykę Łacińską zarówno w sensie „fizycznym”, jak i niematerialnym. Guevara podtrzymuje romantyczny mit rewolucjonisty – szlachetnego wojownika o wolność i sprawiedliwość. W dyskursie publicznym nie pamięta się o jego ofiarach.

Społeczne postrzeganie postaci zarówno Emiliano Zapaty jak i Ernesta Guevary niesie w sobie wyraźne wspólne elementy, jakim jest niewiara w śmierć bohatera oraz nadzieja na jego przyjście i zaprowadzenie sprawiedliwości. Ten motyw odnajdujemy w mitologiach i legendach różnych kultur na całym świecie. Można na tej podstawie wnioskować, że ci dwaj rewolucjoniści zajmowali niezwykle ważne miejsce wśród swoich społeczności, skoro widziano ich jako ostatecznych wybawicieli. Obaj też stali się obiektem kultu quasi – religijnego, który ma swój specyficzny wymiar w Ameryce Łacińskiej. Pamięć o nich odnosi się do wielu dziedzin życia społecznego. Państwo, choć staje się beneficjentem ich popularności, nie jest w stanie kontrolować ich kultu. Paradoksalnie używani są także jako symbol antypaństwowy. Wraz z upływem czasu Zapata i Guevara stają się reprezentantami coraz to nowych grup, a ich przesłanie nabiera wymiaru coraz bardziej uniwersalnego – buntu przeciwko niesprawiedliwości. Pomimo upływu lat potrafią inspirować i motywować do walki, bo i problemy, przeciwko którym występowali, są nadal aktualne. Pamięć o nich, choć zmienna w formie, pozostaje żywa i emocjonalna. Zapata i Che Guevara są wymownymi symbolami, do których ludzie chętnie się odwołują, zwłaszcza wtedy, gdy potrzeba im osoby-sztandaru, wokół którego się zjednoczą.

Guerrilla latynoamerykańska charakteryzuje się silna podbudową ideologiczną[19], zarówno w wymiarze religijnym, politycznym, jak i społecznym. Od tego, czy konkretne hasła trafią na podatny grunt zależy czy zostanie poparta i jak się ją zapamięta. Silna pozycja przywódcy automatycznie wybija go na symbol ruchu. Rewolucjonista w Ameryce Łacińskiej jest więc typem bohatera, oczywiście pod warunkiem, że zostanie społecznie odróżniony od zwykłych guerrilleros,
a jego cele staną się zrozumiałe i podzielane przez rzesze społeczne. Nic w tym nie pomaga tak bardzo jak zwycięstwo. Tak jak w przypadku Guevary i Zapaty, przemoc i zabijanie towarzyszące rewolucji łatwo odchodzą w niepamięć, a przywódcy szybko obrastają w legendę. W pamięci zbiorowej trwa mit.

 Autor: Natalia Witoń

BIBLIOGRAFIA

Publikacje książkowe:

  1. Gawrycki Marcin F. Kuba i rewolucja w Ameryce Łacińskiej ,Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2004

Artykuły naukowe:

  1. Boyd Lola E., Zapata in the Literature of the Mexican Revolution, “Hispania” 1969 Vol. 52, No. 4 (Dec., 1969), str. 903-910 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/337658, 30/04/2013]
  2. Brunk Samuel, Remembering Emiliano Zapata: Three Moments in the Posthumous Career of the Martyr of Chinameca, “The Hispanic American Historical Review” 1998, Vol. 78, No. 3 (Aug., 1998), str. 457-490 [dostęp w:  http://www.jstor.org/stable/2518332, 30/04/2013]
  3. Correa-Díaz Luis, EL „CRISTO AMERICANO”, ERNESTO „CHE” GUEVARA Y EL „KERIGMA” POPULAR Y POÉTICODE SU RESURRECCIÓN, “INTI” 1999, No. 49/50 (PRIMAVERA 1999 – OTOÑO 1999), str. 255-266. [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/23287023, 30/04/2013]
  4. Harris Richard, Reflections on Che Guevara’s Legacy, “Latin American Perspectives” 1998, Vol. 25, No. 4, Che Guevara and His Legacy (Jul., 1998), str. 19-32 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/2633996, 30/04/2013]
  5. Kunzle David, Chesucristo: Fusions, Myths, and Realities” Latin American Perspectives” 2008, Vol. 35, No. 2, Reassessing the History of Latin American Communism (Mar., 2008), str. 97-115 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/27648090, 19/04/2013]
  6. McCormick Gordon H., Che Guevara: The Legacy of a Revolutionary Man, “World Policy Journal” 1997, Vol. 14, No. 4 (Winter, 1997/1998), str. 63-79. [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/40209557, 30/04/2013]
  7. Ortega José, Figura Mítica Del Che En Literatua, “Chasqui” 1974, Vol. 3, No. 3 (Mayo – 1974), str. 5-12 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/23213562, 30/04/2013]
  8. Tarica Estelle, Fragments of a Dream: Che’s Image in Contemporary Bolivian Narrativ, „Chasqui” 2003, Vol. 32, No. 2 (Nov., 2003), str. 96-114 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/29741807, 30/04/2013]
  9. Schell William Jr, Emiliano Zapata and the Old Regime: Myth, Memory, and Metod, „Mexican Studies/Estudios Mexicanos” 2009, Vol. 25, No. 2 (Summer 2009), str. 327-365 [dostęp w: http://www.jstor.org/stable/10.1525/msem.2009.25.2.327, 30/04/2013 ]

[1] Brunk Samuel, Remembering Emiliano Zapata: Three Moments in the Posthumous Career of the Martyr of Chinameca “The Hispanic American Historical Review” 1998, Vol. 78, No. 3

[2] Dunn H.H. [za:] William Schell, Jr w eseju Emiliano Zapata and the Old Regime: Myth, Memory, and Method. „Mexican Studies/Estudios Mexicanos” 2009, Vol. 25, No. 2 (Summer 2009), str. 327-365

[3]Brunk  Samuel, Remembering Emiliano Zapata…

[4] Boyd Lola E., Zapata in the Literature of the Mexican Revolution. , “Hispania” 1969 Vol. 52, No. 4 (Dec., 1969), str. 903-910

[5] Tak określa się Emiliano Zapatę.

[6] Correa-Díaz Luis, El „Cristo Americano”, Ernesto „Che” Guevara y el „kerigma” popular y poético de su resurrección. “INTI” 1999, No. 49/50 (PRIMAVERA 1999 – OTOÑO 1999), str. 255-266.

[7] McCormick Gordon H., Che Guevara: The Legacy of a Revolutionary Man, “World Policy Journal” 1997, Vol. 14, No. 4 (Winter, 1997/1998), str. 63-79.

[8] Daniel Toro zatytułował swój wiersz poświęcony Che Cristo americano.

[9] Correa-Díaz Luis, El „Cristo Americano”…

[10] Kunzle David, Chesucristo: Fusions, Myths, and Realities. “Latin American Perspectives” 2008, Vol. 35, No. 2, Reassessing the History of Latin American Communism (Mar., 2008), str. 97-115

[11] Castro Fidel, 1990, [w:] Fidel and Religion: Conversations with Frei Betto. [za:] David Kundle Chesuctisto…

[12]McCormick Gordon H., Che Guevara: …

[13] San Ernesto de La Huigera jest to także często spotykana formuła liryczna odnosząca się do Che rozpropagowana przez Víctora Jara w piosence Zamba del Che.

[14]McCormick Gordon H., Che Guevara: …

[15] Ortega José, La figura mítica del Che en literature, “Chasqui” 1974, Vol. 3, No. 3 (Mayo – 1974), str. 5-12.

[16] Walter Salles, Dzienniki Motocyklowe, Argentyna 2004

[17] Esej ocenia literaturę Renato Prado Oropeza, Jesús Lara, Nestor Taboada Terán, Gustavo Gueirola, Paz Soldán i Siles de Valle

[18] Kunzle David, Chesucristo: …

[19] Gawrycki Marcin F., Kuba i rewolucja w Ameryce Łacińskiej Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2004.

Czy wiesz co się stanie kiedy dolejesz wrzącą wodę do czekolady? W jednej chwili ciemna, kleista masa zabulgocze i zacznie kipieć. Pojawi się piana, wydobędzie charakterystyczny mocny zapach. Woda sprawi, że czekolada zacznie się unosić, parować, pragnąc wydobyć z naczynia całą swoją powierzchnią. Trzeba mieć ją wtedy na oku, przelewać z naczynia do naczynia, tak aby utworzyć delikatną piankę, stopniowo zabierającą w kubku coraz więcej miejsca. Kiedy opadnie temperatura, twoje usta mogą wreszcie dotknąć napoju. To od ciebie zależy, czy będzie on miał gorzki, czy słodki smak, czy będzie mocny, czy delikatny. Dodaj papryczkę chili, wanilię albo mleko. Wciągnij głęboki zapach ziaren kakaowca. Zanurz się w nim. Czujesz? Słyszysz? Masz ochotę na więcej?

Składnikami kuchni latynoamerykańskiej powinny być właściwie przede wszystkim zmysły. Próbowanie jakichkolwiek dań z opaską na oczach, katarem i tylko za pomocą sztućców nie ma sensu, bo chodzi głównie o to by móc zobaczyć, poczuć a nawet… dotknąć. Właśnie taki sposób pozwoli na pełne rozsmakowanie się w tej specyficznej formie sztuki. Używając słowa sztuka–  biorę za nie pełną odpowiedzialność, ponieważ im większa była moja styczność z owym tematem, tym bardziej przekonywałam się o roli emocji , a nie składników, intuicyjnych wyborów- a nie gotowych przepisów, mierzenia ręką- nie obliczeń miarek[1]. Ja również pozwoliłam sobie zagłębić się w świat latynoskiej kuchni, intuicyjnie poszukując jej korzeni , inspiracji i przesłania, jakie niesie. Czy udało mi się odkryć jej tajemnicę? Nie, nie podam gotowego przepisu. Być może jednak znajdziecie go, podążając za mną. ¡Vamos!

Kiedy poznajemy historię jakiegokolwiek kraju ( nie tylko leżącego w Ameryce Południowej), równie ważnym elementem co znajomość imion królów, miejsc bitew, czy warunków geograficznych, staje się znajomość jego kultury. To z kolei wiąże się z obrzędami, tradycjami, sztuką i kuchnią właśnie. Gusta społeczeństw kształtowane są przez  warunki naturalne, w jakich mają one szanse się rozwijać: otoczenie, dostępne surowce, rośliny i zwierzęta obecne na danym terenie. Kuchnia nie powstaje od razu , z przypadku. Stopniowo i z czasem do najprostszych składników i potraw dochodzą kolejne, bardziej skomplikowane, tworząc ostatecznie odzwierciedlenie mentalności i temperamentu danego społeczeństwa . Są narody wesołe i radosne, surowe i powściągliwe, skromne albo lekkomyślne (….) Najlepszym przykładem mogą być słynni z surowego stylu życia Spartanie, w przeciwieństwie do współczesnych im Ateńczyków[2]. Na kuchnię latynoamerykańską  trudno także patrzeć jednowymiarowo. Jest ona wypadkową tradycji i kultury ludów autochtonicznych oraz eksportowej, a więc tej, którą przywieźli ze sobą imigranci i kolonizatorzy. Kuchnia latynoamerykańska ewoluuje także w dzisiejszych czasach, przede wszystkim w wyniku konfrontacji z kulturą masową. Europejczycy nie tylko sprowadzili[3] na kontynent amerykański nieznane tu wcześniej zwierzęta i rośliny oraz wywieźli tutejsze gatunki do Europy  i do innych części świata[4], ale mieli także niebagatelny wpływ na urozmaicenie kuchni Indian.  Tworząc nowy jadłospis, wyeliminowali  dania z psów, gadów, robaków[5] oraz ludzi ( kanibalizm był stosowany podczas praktyk religijnych).

Przeobrażenia następowały nie tylko pod względem kulinarnym, ale i w każdym innym aspekcie: kulturowym, demograficznym i społecznym. Jeszcze przed przybyciem kolonizatorów, na jednym obszarze istniało wiele różnych plemion a później pojawili się Europejczycy, którzy sprowadzili z kolei niewolników z Afryki. Doprowadziło to do powstania bardzo różnorodnych społeczeństw, które jednocześnie trudno zdefiniować pod względem tożsamości. [6] Na stronach internetowych można  znaleźć humorystyczne ukazanie tego problemu utrzymane w konwencji kulinarnej. Oto np.

Przepis na Argentyńczyka

Łączyć w podanej kolejności: 1 Indianka, 2 hiszpańskich jeźdźców, 3 metyskich gaucho, 1 angielski obieżyświat, ½ baskijskiego robotnika, szczypta Afrykańczyka.

Gotować przez 300 lat w niewysokiej temperaturze. Przed podaniem szybko dodać 5 Włochów, rosyjskiego Żyda, Niemca, mieszkańca Galicji, ¾ Libańczyka i na końcu całego Francuza. Odstawić na 50 lat, następnie podawać.[7]

Mimo tak dużego zróżnicowania etnicznego w skali całego kontynentu, można wyróżnić kilka bardzo charakterystycznych potraw i składników wspólnych dla wszystkich mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Wśród nich, niewątpliwie jeden z najważniejszych, stanowi kukurydza. W regionie Mezoameryki odkryto ślady jej występowania pochodzące jeszcze sprzed 80 tys. lat, a pierwsze udokumentowane oznaki uprawy przez człowieka datowane są na ok. 5 tys. lat temu[8]. Legendarne początki istnienia kukurydzy sięgają jednak znacznie dalej, gdyż według wierzeń Majów i Azteków- ludzie zostali stworzeni właśnie z kukurydzy. Święta  Księga Majów(Popol Vuh)  opisuje dokładny  proces stworzenia: z żółtej kukurydzy i z białej kukurydzy zostało uczynione jego ciało; z ciasta kukurydzianego powstały ramiona i nogi człowieka. Jedynie ciasto kukurydziane złożyło się na ciało naszych pierwszych rodziców, czterech ludzi, którzy zostali stworzeni[9]. W okresie prekolumbijskim kukurydzy przypisywano ludzkie uczucia tj. strach, ból czy cierpienie, a jej cykl rozwojowy porównywano do życia człowieka. W kwestii gastronomicznej stanowiła ona zaś najpopularniejszy składnik diety, służąc najczęściej do pieczenia tortilli.

Nixtamal- masa na tortillę

10 g wapna, 3 kg suchych ziaren kukurydzy, woda w ilości odpowiedniej do przykrycia kukurydzy. Rozpuścić wapno w wodzie. Dodać kukurydzę i dobrze wymieszać. Gotować na wolnym ogniu przez pół godziny lub od czasu do czasu kiedy ziarno będzie bardzo miękkie. Pozostawić kukurydzę w wodzie na całą noc. Następnego dnia zmienić wodę, odsączyć kukurydzę, zemleć[10].

Z tak przygotowanej masy formowano płaski placek, pieczony następnie na glinianej płycie zwanej comal. Można także było przygotować atole[11], totopos[12], quesadillas[13], memelaetik[14] , tamales[15], tlacoyos[16] oraz wiele innych dań[17] . Nie posługiwano się sztućcami ani zastawą stołową- to placek zastępował łyżkę, widelec i talerz jednocześnie. Z wywaru łodygi kukurydzy[18] uzyskiwano miód. Napar z włosków na kolbie był środkiem moczopędnym, a grzyby pasożytujące na ziarnach wpisały się do obowiązkowego menu bez względu na epokę.[19]              Ponadto, jeśli   zagościcie kiedyś w Boliwii, na pewno poczęstują Was tam kukurydzianą herbatką api lub, stosownie do wieku, kukurydzianym piwem chicha[20].      

Kukurydza miała także jeszcze jedno, wyjątkowe i kontrowersyjne zastosowanie w państwie Azteków. Przygotowywano z niej rytualną potrawę – tlacatlaolli- gotowaną z  ludzkiego mięsa.[21]  Ludożerstwo było wśród Indian  powszechną praktyką, służącą przede wszystkim przebłaganiu bogów. Ponadto wierzono, że ludzkie mięso zapewnia siły witalne i zdrowotne przekazane przez zmarłego osobie je spożywającej. W celach rytualnych wykorzystywano przede wszystkim jeńców.  Jednakże zdarzały się również ofiary zupełnie dobrowolne: w końcu sens życia Azteków koncentrował się na składaniu bóstwom danin (zwykle w postaci krwawych samookaleczeń), a złożenie siebie w ofierze traktowano jako zaszczyt. Mimo oporów praktykujących Indian, ten niekonwencjonalny, z punktu widzenia Europejczyków, zwyczaj został całkowicie wyparty przez kolonizatorów jeszcze w XVII w.

O ile kukurydza nie została specjalnie entuzjastycznie przyjęta w Starym Świecie, o tyle na pewno niewątpliwy sukces odniosły ziarna kakaowca. W samym państwie Azteków były one tak rzadkie i cenne, że traktowano je jako jednostkę płatniczą. Według amerykańskiego archeologa, Erica Thompsona, kakao przyczyniło się do rozkwitu mezoamerykańskiego handlu, arytmetyki i astronomii. W jaki sposób? Nie znając jednostek wag i miar, posługiwano się w tym celu ziarnami kakao, które odpowiednio mnożono. [22]

blog1

Autor rysunku: Karolina Krakowiak

Piękny jest śpiew

Niebieskiego ptaka, quetzala

Śpiewają z nim inne ptaki

Opowiadają wszyscy, tamburyny i bębny.

Piję kakao,

Dzięki niemu mogę się cieszyć

Moje serce się raduje

Moje serce jest szczęśliwe[23]

Prezenty z nasion kakaowca obowiązywały przy okazji wyboru imienia dla dzieci i oświadczyn, były obecne w rytuałach przejścia w dojrzałość oraz przy podróży w zaświaty. Istniało 5 klas ziaren kakao. Te najwyższej jakości stanowiły rezerwy monetarne oraz były przygotowywane dla władcy i najwyższych dostojników. Niższa klasa ziaren przeznaczona była szlachcie i magnatom. Trzy pozostałe służyły handlowi. Biedni ludzie mogli przygotowywać swoją czekoladę z odmiany leśnej, nie akceptowanej nawet jako moneta[24].

 Tradycyjnie wytwarzany, oryginalny napój z kakao był gorzki[25] i  przygotowywany według następującego przepisu:

Wysuszyć na słońcu sfermentowane ziarna kakao w łuskach. Oczyścić, prażyć na glinianej płycie. Zemleć, aż do powstania gładkiej masy. Na koniec rozcieńczyć wodą, zagęścić masą z gotowanej kukurydzy, farbować na czerwono proszkiem z achiote. Kilka razy przefiltrować . Przelewać z jednego naczynia do drugiego tak, żeby powstała piana.[26]

Aztekowie zmienili powyższy sposób przygotowywania kakao, podgrzewając napar oraz dodając wanilię, przyprawy, miód albo chili. Pod jakąkolwiek jednak postacią,  był to niewątpliwie napój o najwyższej królewskiej randze. Uwielbiany był m.in. przez Wielkiego Montezumę[27], który spożywał go po każdym posiłku, oraz przed każdą wizytą w sypialniach swych nałożnic[28].

Kolejny, również pochodzący z Ameryki Południowej, napój, który zyskuje sobie obecnie coraz większą popularność na świecie, to yerba mate. W warunkach europejskich możemy go uznać za odpowiednik współczesnej kawy czy herbaty, ponieważ zawiera porównywalną ilość kofeiny. Przygotowuje się go z liści ostrokrzewu paragwajskiego[29]. Wśród jego szerokich właściwości znajdziemy min.: oczyszczanie krwi z toksyn, działanie antycukrzycowe, przeciwnowotworowe, moczopędne i poprawiające wzrok. [30] Mate ma wyrazisty, gorzki smak, do którego  organizm przyzwyczaja się po kilku dniach, ale nie uzależnia. Bardzo ważny jest sposób przygotowywania i picia tego napoju. Potrzebne jest  do tego specjalne naczynie wykonane z wydrążonej tykwy, drewna, rogu cielęcego lub ceramiki [31], oraz metalowa słomka  zakończona z jednej strony sitkiem a z drugiej posrebrzanym lub pozłacanym ustnikiem[32]. Tradycja głosi, że yerbę najlepiej pić  w towarzystwie, podając sobie kubek z rąk do rąk.

Yerba mate- Wyparzyć dobrze naczynie w którym będzie przygotowywany napój. Zasypać je do 2/3 wysokości suchą yerbą. Dla smaku można dodać też ulubionych ziół. Wkręcić rurkę w suchą yerbę po skosie, aż do dna naczynia, opierając ją o brzeg. Zalać prawie do pełna wodą o temp. 70-80 stopni. Poczekać aż woda wsiąknie. W trakcie picia dolewać stopniowo kolejne łyżki gorącej wody.

blog2

Autor rysunku: Karolina Krakowiak

Nie moglibyśmy mówić o kuchni latynoamerykańskiej, gdyby nie została wspomniana papryczka chili. Jej uprawą zajmowano się już 7 tys. lat temu, a dzięki kolonizatorom została ona rozpowszechniona we wszystkich niemal odmianach na całym świecie. [33] W czasach prekolumbijskich była dodawana jako przyprawa do wszystkich potraw. W związku z tym istniało przeświadczenie, że jeżeli ktoś powstrzymywał się od jej jedzenia, to  musiał praktykować ascezę, postrzegano go zatem niemal  jako… świętego.[34] Papryczkę chili stosowano w stanach gorączki oraz jako remedium na bóle żołądkowe. Ciekawostką jest fakt, że Aztekowie wykorzystywali ją jako środek wychowawczy-nieposłuszną młodzież karano wdychaniem niezwykle gryzącego dymu ze spalonych papryk[35]. Prawie wszystkie najostrzejsze odmiany papryczki chili występują na terenie półwyspu Jukatan. Jej stopień ostrości określa się w skali Scoville’a, która oznacza zawartość kapsaicyny – enzymu nadającego ostry smak. Skala pokazuje, ilu kropel wody należy użyć, by zneutralizować  1 kroplę soku danej papryczki. Rekordzistką jest habaner,  której ostrość określana jest w skali od 100 do 325 tys. (!) , a więc jest to smak tylko dla prawdziwych kulinarnych ryzykantów…[36] Najostrzejszą częścią chili są ziarenka, a nie, jak się powszechnie sądzi, skórka i miąższ. Papryczka jest jednym z głównych składników salsy– sosu z pomidorów, ostrej papryczki i przypraw, oraz mole–  tradycyjnego meksykańskiego dania , którego receptura została opracowana przez zakonnicę z klasztoru św. Róży.[37]  Pewien bardzo znany meksykański poeta,filozof i dyplomata Alfonso Reyes pisał o tej potrawie w następujący sposób:

 mole z indyka to podstawa naszej kuchni, to kamień probierczy przyrządzania potraw i delektowania się nimi: odmówić zjedzenia mole to jak zdradzić ojczyznę… Powstawały mity: mole z indyka ma być spożywane z rozkoszą, najlepiej w pełnym blasku słońca. Człowiek, który spożył indyka- święty totem plemienny- staje się odważniejszy w miłości i na wojnie, jest gotów umrzeć, jak nakazują wszelkie religie i filozofie.[38]

                Turysta, który dziś znajdzie się na ulicach Meksyku, Brazylii, czy Chile, niech chłonie zapachy, dźwięki i widoki. Niech robi zdjęcia, które pozwolą mu zatrzymać pamięć na papierze. Niech błądzi po wąskich uliczkach, nie szukając ich w stronach przewodnika. Najważniejsze jednak, by znalazł starą Indiankę, która będzie sprzedawała jedzenie na ulicy i by nie szukał wzrokiem znajomo wyglądających potraw, omijając dania ze świerszczy, tradycyjną salsę czy pieczone świnki morskie. Słońce i zabytki znajdzie bowiem  w wielu innych częściach świata. Smak kojarzył mu się będzie jednak tylko z jednym miejscem – zwłaszcza, gdy za cel obierze kraje Ameryki Łacińskiej.

 Autor: Karolina Krakowiak


[1] Zwłaszcza zainspirowana popularnym meksykańskim filmem  pt. Como agua para chocolate wyreżyserowanym przez Alfonso Arau

[2]  S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.7-8

[3] Min. koty, bydło, kury, psy, konie, świnie, owce , pszenicę, marchew kapustę, jabłka J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009s.438

[4] Min. kaczki, indyki, dynię, fasolę, kakao, tytoń, pomidory, kukurydzę. J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska [w:] M. Gawrycki (red.), Dzieje kultury latynoamerykańskiej i, PWN Warszawa 2009, s.438

[5] spożywanych z powodu walorów smakowych i odżywczych, a nie z powodu głodu- wychowani w innej kulturze Europejczycy nie rozumieli fenomenu takiego przysmaku, Meksykanie mawiają: todo lo que corre, nada, se arrasta o vuela, va ala cazuela- wszystko co biega, pływa, pełza lub lata trafia do garnka: http://muchogusto.iup.es/index.php?option=com_content&view=article&id=102%3Amarisol-velarde-tovar&Itemid=64, dostęp w dniu: 20.04.13r.

[6] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s. 439

[7]  Global Gourmet, źródło: http://www.globalgourmet.com/destinations/ [w:] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009, s.442

[8] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.

[9]  Tamże

[10]  Tamże

[11] Gęsty napój doprawiany chili lub słodzony miodem J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009 s.440

[12] Pokrojona tortilla upieczona na chrupko, służąca najczęściej do nabierania sosów, spopularyzowana przez Amerykanów jako nachos, tamże

[13] Tortilla upieczona wraz z nadzieniem, tamże

[14] Tortilla z dziurą pośrodku, tradycyjnie podawana dziecku aby szybciej nauczyło się mówić, tamże

[15] Kulki z masy kukurydzianej gotowane na parze w liściach kukurydzy lub bananowych, tamże

[16] Masa nadziewaną fasolą, mięsem, warzywami, z której formuje się okrągłe bułeczki i piecze na glinianej płycie, tamże

[17] Które do dziś cieszą podniebienia entuzjastów kuchni latynoamerykańskiej

[18] Sklarowanego na ogniu, S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s. 68

[19]  S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.61

[20] Tradycyjny sposób wytwarzania chichy polegał na przeżuciu ziaren kukurydzy i wypluciu ich do naczynia , gdzie  zawiesina oczekiwała na proces fermentacji. Podobno wytworzony alkohol zabijał bakterie pochodzące z ust Indianek.  Zwolennikom mniej spektakularnych wrażeń polecam chemicznie wyprodukowaną chichę, której nikt nie przeżuwał, Blondynka w zaginionych światach, Beata Pawlikowska, G+J, National Geographic 2011

[21]  J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009

[22] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.

[23] Romances de los Senores de la Nueva Espana, tłum. Susana Osorio-Mrożek

[24] S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.75

[25] Kakao znaczy tyle, co gorzka woda. B. Pawlikowska, Blondynka w zaginionych światach, , G+J, National Geographic 2011

[26] Podróże marzeń- Meksyk, Gazeta Wyborcza, Mediaprofit, Warszawa 2005

[27] Władcę azteckiego, 1502-1520

[28] Do dziś twierdzi się, że czekolada stanowi silny afrodyzjak, oraz pomaga w wytwarzaniu endorfin – słynnych hormonów szczęścia, S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.74

[29] Od rejonu pochodzenia yerba mate nazywana jest też herbatą paragwajską J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009 s. 443

[31] Zwane mate, guampa lub Matero, J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009s. 443

[32] Bombilla, tamże

[33] Podróże marzeń- Meksyk, Wydawnictwo Gazety Wyborczej, Mediaprofit Warszawa 2005

[34] J. Stec, Kuchnia Latynoamerykańska, [w:] M. Gawrycki  (red.), Dzieje kultury Latynoamerykańskiej, PWN, Warszawa, 2009

[35] tamże

[36] Aby zneutralizować ostry smak, zaleca się posypanie języka solą, lub wypicie dużej ilości mleka. Przynoszą ulgę szybciej niż samo picie wody. B. Pawlikowska, Blondynka w zaginionych światach,, G+J, National Geographic, 2011

[37]S. Osorio- Mrożek, Meksyk od kuchni- książka niekucharska, Drukarnia Narodowa, Kraków 1999, s.190

[38] A. Reyes, Memorias de cocina y bodega,  Mexico, tłum S. Osorio-Mrożek, Fondo de Cultura Economica, 1989, s. 111

Początki „War on Drugs” w Stanach Zjednoczonych sięgają roku 1971, kiedy prezydent Richard Nixon ogłosił „wojnę z narkotykami”. W założeniu nowe prawa miały ograniczyć handel narkotykami i ich spożywanie. Działanie Nixona było efektem wzrostu popularności narkotyków wśród przedstawicieli średniej klasy w latach 60. Początek lat 70. przyniósł również informację o wzroście uzależnienia od heroiny wśród żołnierzy walczących w Wietnamie. Te niepokojące statystyki doprowadziły do utworzenia takich organizacji jak Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs (Biuro ds. Narkotyków i Niebezpiecznych Środków Odurzających)  i Narcotics Treatment Administration (Administracja ds. Narkotyków) . Jednak prawdziwa walka rozpoczęła się właśnie 17 VI 1971, po wystąpieniu Nixona, który scharakteryzował narkotyki jako „wroga publicznego numer jeden” .[1] 30 lat później, w 2001 roku szacowało się, że w Stanach Zjednoczonych około 16 milionów osób przynajmniej raz w życiu spożywało narkotyki.[2]

Warto zaznaczyć, że nie był to pierwszy raz, gdy rząd Stanów Zjednoczonych regulował spożycie substancji szkodzących zdrowiu. Za dobry przykład posłużyć tu może chociażby prohibicja alkoholu w 1919 roku.

Działania te, którym przyświecają wzniosłe idee walki ze złem, w rezultacie doprowadzają jednak do osadzania coraz większej ilości młodych ludzi w więzieniach, skazanych za posiadanie, handel lub spożywanie narkotyków. W 1994 roku ogłoszono, że co roku do więzienia za posiadanie narkotyków trafia 1 mln Amerykanów. W 2008 było to już 1,5 mln.[3]

Obecnie głównym organem walczącym z handlem narkotykami jest Office of National Drug Control Policy (Biuro Narodowej Kontroli Polityki Narkotykowej). Organizacja ustanowiona została w 1989 r. na mocy Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii (Anti-Drug Abuse Act) z roku wcześniejszego. ONDCP zajmuje się kontrolą rynku narkotykowego i dzięki temu ogranicza produkcję i spożycie niezdrowych substancji. Obecnym dyrektorem (powszechnie nazywanym „Drug Czar”) jest Gil Kerlikowske.

 Inną ważną organizacją walczącą z narkotykami z ramienia rządu amerykańskiego jest Drug Enforcement Administration (Administracja do Walki z Narkotykami). DEA powstała w 1973 roku, za kadencji Richarda Nixona.

 Walka z popytem na narkotyki

 Od końca lat 90. XX wieku rozwijała się National Youth Anti-Drug Media Campaign, (Narodowa Młodzieżowa Kampania Antynarkotykowa) mająca za cel redukcję spożycia narkotyków wśród młodzieży. W sierpniu 2001 roku kampania została uznana za najbardziej skuteczną i widoczną formę walki z problemem narkotykowym, co tłumaczone było ogromnym nakładem pieniędzy – 170 milionów w latach 2001, 2002. W miastach rozwieszane były plakaty, ukazujące narkotyki, jako przyczynę niepowodzeń młodych ludzi. Jednak kolejne lata pokazały, że w rzeczywistości taka forma nie dociera do młodzieży. W sondażach nastolatki przyznawały się do spożywania np. marihuany i często zaznaczały, że reklamy anty-narkotykowe zachęcały, a nie odstraszały. Ze względu na ogromne koszty – około 1.4 miliarda $ w latach 1998-2004 – oraz brak widocznych rezultatów,  postanowiono zakończyć kampanię.[4]

 Podobne próby walki ze spożywaniem narkotyków wśród młodzieży podjęła nowojorska organizacja Partnership for a Drug-Free America (Partnerstwo dla Ameryki Wolnej od Narkotyków). PDFA skupia siły na ograniczeniu, lub całkowitym wyeliminowaniu sprzedaży narkotyków takich jak kokaina, heroina, marihuana, ecstasy i wiele innych. Organizacja finansuje spoty telewizyjne zachęcające do odmawiania brania narkotyków. Przykładem jest powszechnie znany spot This is Your Brain On Drugs (To jest Twój Mózg po Narkotykach). Oryginał pochodzi z 1987. Mężczyzna przyrównuje branie narkotyków do smażenia na patelni jajka, podkreślając, że to dzieje się z naszym mózgiem, gdy przyjmiemy nawet najmniejszą dawkę szkodliwych substancji. [5]

Jeszcze jedną akcją anty-narkotykową był pojawiający się w latach 1989 – 2000 podczas każdej gry na automacie do gier slogan – „Winners don’t use drugs” („Zwycięzcy nie biorą narkotyków”). Akcja sygnowana przez dyrektora FBI, Williama S. Sessions, była wielokrotnie w przyszłości parodiowana, jednak hasło to pozostało w świadomości społecznej.

Office of National Drug Control Policy jest posądzany o opłacanie scenarzystów seriali, by ci w fabułę seriali wplatali przesłania anty-narkotykowe. Producenci seriali tj. np. ER czy Beverly Hills, 90120  byli dobrze wynagradzani za taką pomoc.[6] W tym kontekście ciekawe jest również to, że od września 2006 roku Office of National Drug Control Policy publikująca swoje anty-narkotykowe reklamy na portalu YouTube zawiesiła możliwość komentowania lub oceniania filmów. Stało się tak ze względu na ogromną falę niskich not na początku września 2006 roku.

Według danych Uniwersytetu w Michigan w latach 2001-2006 liczba młodych ludzi spożywających narkotyki w Stanach Zjednoczonych spadła o 7%. Nie wiadomo jednak jaki wpływ miały na to kampanie anty-narkotykowe.[7]

Walka z podażą narkotyków w krajach Ameryki Łacińskiej

Poza dążeniem do zmniejszania popytu na narkotyki na rynku wewnętrznym, Stany Zjednoczone, w ramach „War on Drugs”, prowadzą przede wszystkim szerokie działania na rzecz niwelowania podaży substancji psychoaktywnych w krajach producenckich, m.in. w Kolumbii, Boliwii, Peru, czy Meksyku. 32% funduszy przekazywanych przez USA na wsparcie rozwoju Kolumbii przeznaczanych jest bezpośrednio na walkę z narkotykami.  Pozostałe sektory korzystające z pomocy to wojsko (również uczestniczące w „War on Drugs”), instytucje rozwoju społecznego oraz gospodarka. Działania związane ze zwalczaniem problemu narkotykowego, polegają np. na rozpylaniu substancji szkodliwych nad plantacjami koki. Dzięki temu w 2003 roku 500 ton koki zostało zniszczonej, co szacunkowo zmniejszyło dochód grup narkotykowych o 100 mln $.

Jednak badania dowodzą, że działania prowadzone w Kolumbii nie mają realnego wpływu na spadek przemytu narkotyków do Stanów.[8] W latach 2000-2006 USA wydało na tzw. Plan Kolumbia 4,7 miliarda $, starając się ograniczyć produkcję koki w tym kraju. Efektem tych działań było zmuszenie karteli narkotykowych do przeniesienia się w rejony mniej dostępne dla sił amerykańskich i kontynuowanie uprawy z większą ostrożnością. Po sześciu latach trwania programu ilość koki wyprodukowanej w Kolumbii utrzymywała się na tym samym poziomie. Wzrosła także jej uprawa w państwach granicznych – Peru i Boliwii.[9]

Krajem stanowiącym główne źródło nielegalnych substancji psychoaktywnych na rynku północnoamerykańskim jest współcześnie Meksyk. Jedną z pierwszych akcji anty-narkotykowych, którą Stany Zjednoczone przeprowadziły w innym kraju, była Operacja Intercept podjęta w 1969 roku właśnie na granicy z Meksykiem, jeszcze przed rozpoczęciem „War on Drugs”. Prezydent Nixon chciał wówczas zmniejszyć ilość marihuany przemycanej z Meksyku. Ponad dwie dekady później, w latach 90 XX wieku, 80-90% kokainy przemyconej do USA pochodziło z Meksyku. [10] W 2011 roku, w wyniku coraz dokładniejszych kontroli granicznych, meksykańskie kartele narkotykowe wprowadziły nową metodę transportu marihuany do Stanów, katapultami przerzucającymi paczki z narkotykami przez granicę.[11] Innymi powszechnymi metodami przemytu stały się także podziemne tunele, awionetki, barki oraz opłacani w tym celu ludzie (tzw. mulas).

Pomimo braku powodzenia coraz bardziej zaawansowanych i zakrojonych na szeroką skalę działań podejmowanych w ramach strategii przeciwdziałania produkcji i transportu substancji psychoaktywnych z Meksyku do USA, strategia militaryzacji problemu narkotykowego pozostaje niezmienna. Potwierdza to m.in. przyjęcie w 2008 roku tzw. Inicjatywy Merida, zawartej pomiędzy rządami USA, Meksyku oraz państwami Ameryki Centralnej. Na mocy podpisanego porozumienia USA  w przeciągu 3 lat przeznaczyły 1,4 mld $ na wsparcie działań zmierzających do redukcji podaży narkotyków w tych krajach, w tym na unowocześnienie wyposażenia wojskowego, przeprowadzenie anty-narkotykowych szkoleń wojskowych, wzmocnienie wymiaru sprawiedliwości, a także, w mniejszym stopniu, na finansowanie lokalnych inicjatyw społecznych.[12]

W efekcie Inicjatywa Merida nie przyczyniała się jednak do osłabienia produkcji i przemytu narkotyków. Wpisała się raczej w dotychczasowy scenariusz wojny z narkotykami zgodnie, z którym w krajach, takich jak Meksyk, ludzie potencjalnie i faktycznie związani z przemytem narkotyków nadal „znikają” w niewyjaśnionych okolicznościach, społeczeństwo prezentuje wysoki poziom poczucia zagrożenia, a korupcja w instytucjach państwowych jest wyjątkowo wysoka.  Wszystkie te zjawiska zostały dobrze ukazane w filmie dokumentalnym BBC This World 2010 Mexico’s Drug War.

Opinie na temat skuteczności „War on Drugs” są podzielone. Wiele osób zauważa, że od 1971 roku sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. Tego zdania jest na przykład emerytowany policjant, były pracownik działu antynarkotykowego, Jack Cole. Pracował on w policji w New Jersey od 1934 roku, kiedy działem narkotykowym zajmowało się 7 z 700 zatrudnionych tam funkcjonariuszy. W październiku na mocy rozporządzenia Nixona i przeznaczonych na ten cel funduszy, w New Jersey powstało biuro antynarkotykowe w składzie aż 76 osób. Jednak bez względu na to ilu funkcjonariuszy było zatrudnionych sytuacja się pogarszała. Dlatego Jack Cole zdecydował się na założenie Law Enforcement Against Prohibition (LEAP) (Stróże Prawa Przeciw Prohibicji) skupiający policjantów, sędziów, prokuratorów. Organizacja ta promuje ideę traktowania uzależnienia od narkotyków przede wszystkim jako problemu zdrowotnego, a nie kryminalnego, co prawdopodobnie zakończyłoby „War on Drugs”.[13] Cole podkreśla, że obecnie ludzie uzależnieni od narkotyków nie szukają pomocy, obawiając się konsekwencji prawnych i możliwości kary więzienia.

W wywiadzie Jack Cole wspomina również o sumie wydawanej przez rząd amerykański na „War on drugs”. Jest to około 70 miliardów dolarów rocznie.  Wydatki te można śledzić na stronie http://www.drugsense.org/cms/wodclock , gdzie znajdziemy również informacje o ilości obecnie aresztowanych i sądzonych w danym roku za posiadanie lub spożywanie narkotyków.

W kolejnym wywiadzie przeprowadzonym z obecnym prezesem LEAP, Nealem Franklinem, podana zostaje bardzo ważna informacja – w 1963 skazywalność w  sprawach morderstw wynosiła 91%, teraz jest to zaledwie 63%. Jest to efekt poświęcania zasobów pieniężnych i ludzkich na prohibicję. Franklin wspomina również o dekryminalizacji posiadania narkotyków w Portugalii i tego pozytywnych efektach. Jak mówi: „Odnotowano tam dwucyfrowy spadek użycia narkotyków przez dzieci w wieku szkolnym, (…) oraz wzrost zainteresowania leczeniem, ponieważ uzależnieni nie boją się przyznać”. [14]

W 2012 roku prezydenci Meksyku, Kolumbii i Gwatemali, spotkali się na 6 Szczycie Ameryk w Kolumbii, gdzie dyskutowali nad brakiem postępów „War on Drugs”. Ich opinia była jednomyślna – trzeba znaleźć alternatywne rozwiązanie tego problemu.[15] Jednak żadne konkretne działania nie zostały podjęte.

Studia naukowców dowodzą, że marihuana jest najpopularniejszym narkotykiem, a liczba jej konsumentów stale wzrasta. W 2010 roku było ich w Stanach 17 mln, czyli o 3 mln więcej niż w 2007. Dobrym znakiem jest spadek odsetka osób spożywających metaamfetaminę  i kokainę.[16]

W ostatnich latach rządzący w Stanach Zjednoczonych świadomi braku efektów wojny z narkotykami, starają się zmieniać jej oblicze. W 2009 roku dyrektor ONDCP ogłosił, że wyrażenie „War on Drugs” nie będzie już dłużej używane przez przedstawicieli gabinetu Obamy. Zmiana ta jest związana z pejoratywnym wydźwiękiem słowa wojna, oraz brakiem zmian w zachowaniu młodych ludzi. Gil Kerlikowske podkreślał, że najważniejszym jest zapobieganie aresztowaniu kolejnych młodych ludzi i powrotu do więzień tych, którzy odbyli już swoje wyroki. Administracja Obamy szacuje, że do 2015 roku zużycie narkotyków zostanie ograniczone o 15%.[17] Starając się dotrzeć do młodych odbiorców nadal powstają nowe kampanie jak np. Above the Influence (Poza Wpływem), sygnowana przez Biały Dom.[18] Kampania ta ma nowy wymiar, bo oprócz tego, że jest kierowana do młodych, to jest też w dużym stopniu przez nich tworzona. Każdy  użytkownik zalogowany na portalu internetowym kampanii, może wymienić się swoimi doświadczeniami z innymi uzależnionymi osobami.

Zmiany w walce z narkotykami były widoczne również w 2010 roku, gdy w Kalifornii głosowano nad propozycją zalegalizowania marihuany.[19] California Proposition 19 został odrzucony, jednak bardzo małą przewagą głosów (zaledwie 53,5 % głosowało na nie).[20] Wprowadzenie tych regulacji pozwoliłoby rządowi opodatkować i kontrolować sprzedaż tego narkotyku. Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że dzięki temu wiadomo by było, co wchodzi w skład danego narkotyku.

Podobne głosowanie odbyło się w 2012 roku w stanach Kolorado i Waszyngton, jednak jego wyniki były inne – zalegalizowano posiadanie, spożywanie i sprzedaż marihuany.

 Autor: Maria Maciejewska

 

Bibliografia:

  1. Thirty Years of America’s Drug War, Frontline, PBS; http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shows/drugs/cron/
  2. Battlegrounds on the Drug Policy War, Institute For Behavior and Health; http://www.ibhinc.org/
  3. Ryan Grim, A White House Drug Deal Gone Bad, Slate magazine, http://www.slate.com/articles/health_and_science/science/2006/09/a_white_house_drug_deal_gone_bad.html
  4. http://www.drugfree.org/brief-history
  5. Monitoring the Future http://monitoringthefuture.org/data/06data.html
  6. Prime-time Propaganda http://www.salon.com/2000/01/13/drugs_6/
  7. George F. Will Gil Kerlikowske’s reality checkin the drug war http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/10/28/AR2009102803801.html
  8. Jack Cole o narkotykach http://www.youtube.com/watch?v=q90jCS9DKQw
  9. ReasonTV http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=BY6gzL0qQN8
  10. Operation Intercept web page, National Security Archive, http://www.gwu.edu/~nsarchiv/NSAEBB/NSAEBB86/
  11. 11.  G.Crawford, J.Cave Sealing the Borders: The Effects of Increased Military Participation in Drug Interdiction
  12. 12.  „Mexico’s 2008 defence budget goes under review”. Janes.com.   http://www.janes.com/products/janes/defence-security-report.aspx?ID=1065927336
  13. BBC This World 2010 Mexico’s Drug War, http://www.youtube.com/watch?v=stUCR9ubCP8
  14.  American Drug War: The Last White Hope, http://www.youtube.com/watch?v=6CyuBuT_7I4
  15. http://en.wikipedia.org

 

Przypisy:


[1]   Thirty Years of America’s Drug War, Frontline, PBS; http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shows/drugs/cron/

[2]   Battlegrounds on the Drug Policy War, Institute For Behavior and Health; http://www.ibhinc.org/

[3]   George F. Will Gil Kerlikowske’s reality checkin the drug war  http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/10/28/AR2009102803801.html

[6]   Prime-time Propaganda http://www.salon.com/2000/01/13/drugs_6/

[7]   Web page Monitoring the Future http://monitoringthefuture.org/data/06data.html

[8]   G.Crawford, J.Cave Sealing the Borders: The Effects of Increased Military Participation in Drug Interdiction

[9]    „2005 Coca Estimates for Colombia”. Office of National Drug Control Policy. April 14, 2006

[10]  Operation Intercept web page, National Security Archive,   http://www.gwu.edu/~nsarchiv/NSAEBB/NSAEBB86/

[12]  „Mexico’s 2008 defence budget goes under review”. Janes.com.  http://www.janes.com/products/janes/defence-security-report.aspx?ID=1065927336

[15]  „Politics this week”. The Economist. March 31, 2012

[19] Studia naukowców dowodzą, że marihuana jest najpopularniejszym narkotykiem, a liczba jej konsumentów stale wzrasta. W 2010 roku było ich w Stanach 17 mln, czyli o 3 mln więcej niż w 2007. Dobrym znakiem jest spadek odsetka osób spożywających metaamfetaminę  i kokainę.[19]

[20]  „Supplement to the Statement of Vote Statewide Summary by County for State Ballot Measures”.