1.      Wstęp

Przestępczość zorganizowana jest ogromnym problemem w sferze bezpieczeństwa narodowego oraz międzynarodowego. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie jest pojęciem łatwym do zdefiniowania, choć wiele zostało powiedziane na temat tego problemu zarówno naukowo i definicyjnie, jak również fabularnie, w wymiarze popkultury. Czy nie mam racji stawiając tezę, która mówi, że właściwie każdy dorosły człowiek (a często nawet niekoniecznie dorosły) żyjący w strefie wpływów kultury zachodniej zetknął się z dziełami traktującymi na temat zorganizowanej przestępczości? Przecież książki, filmy, a nawet gry komputerowe opowiadające o gangach, przestępcach, przemytnikach, czy w końcu mafii przez duże „m” są powszechnie dostępne i cieszą się ogromną popularnością w przeróżnych kręgach i wśród ludzi o różnych gustach[1]. Nie wspominając już – co akurat przykre – o reportażach, czy po prostu doniesieniach medialnych na temat czynów zabronionych, popełnianych przez grupy ludzi, które organizują i gromadzą się w celach przestępczych. Przecież nawet w Polsce, w której – wbrew powszechnym opiniom – mafii jako takiej nigdy nie było, mieliśmy i mamy duże problemy ze zorganizowanymi działaniami przestępczymi głównie od połowy lat 90. XX wieku oraz na przełomie wieków. „Baranina”, „Pershing”, „Malizna” to pseudonimy, które wszyscy znamy.

W Stanach Zjednoczonych natomiast przestępczość zorganizowana działa bardzo prężnie, jest ugruntowana w kulturze i ma bardzo bogatą historię oraz zasięg działalności, może nawet w stopniu wyższym niż gdziekolwiek indziej. Owszem, można polemizować z tym stwierdzeniem stawiając za przykład Bałkany czy Rosję, ale należy pamiętać o powierzchni USA, gęstości zaludnienia, silnej migracji wewnętrznej i zewnętrznej oraz zróżnicowaniu społecznym zarówno ze względu na pochodzenie etniczne, jak i poziom życia. Swoje robią również bliskość państw Ameryki Południowej, głównie oczywiście Meksyku, oraz mit „amerykańskiego snu”, który bywa interpretowany bardzo różnie.

2.      Zorganizowana przestępczość w USA

Amerykańska definicja przestępczości zorganizowanej wywodzi się z badań Komisji Specjalnej do spraw Stosowania Prawa i Wymiaru Sprawiedliwości (The Commision on Law Enforcement and Administration of Justice) powstałej z inicjatywy prezydenta Lyndona Johnsona w 1966 roku (wraz z modyfikacjami z roku 1990)[2]. Raport tej komisji mówi,  że zorganizowane struktury przestępcze działają celowo i zmierzają do maksymalizacji zysków. Ich działalność obejmuje m.in. hazard, lichwę, produkcję i obrót narkotykami, czy przestępstwa związane z prostytucją. Dodać należy powszechne kamuflowanie nielegalnej aktywności pod przykrywką przedsięwzięć w pełni legalnych. Przestępczość zorganizowana charakteryzuje się złożoną strukturą i długofalowym planem działania (innymi słowami, grupa przestępcza praktycznie nigdy nie nastawia się na dokonanie pojedynczego czynu zabronionego) oraz nielegalnym dążeniem do jak największych dochodów – nie stroniąc przy tym od przemocy.[3] Co ciekawe, w USA nielegalna (na podstawie ustawy o zwalczaniu przestępczości zorganizowanej z 1970 roku) jest już sama zmowa przestępcza (conspiracy)[4] i już za nią skazywani są członkowie grup przestępczych. Dodatkowo oczywiście, oskarżenia obejmują też konkretne przestępstwa, będące wynikiem tej zmowy. Podstawowe kryteria, którymi charakteryzuje się przestępczość zorganizowana, to między innymi: zaspokajanie potrzeb społeczeństwa w sferach zabronionych przez państwo, maksymalizacja zysków przy minimalizacji ryzyka oraz kosztów i nakładu pracy, wzajemne zespolenie i poczucie przynależności, podział ról w grupie, postępująca specjalizacja, przestrzeganie zasad grupy i lojalność, stosowanie przemocy oraz często międzynarodowy charakter.

W Stanach Zjednoczonych można obserwować działalność wielu różnych zorganizowanych grup przestępczych. Najpopularniejszą jest wywodząca się z Włoch cosa nostra („nasza sprawa”), czyli właśnie amerykańska mafia. Swoimi początkami sięga ona jeszcze XIX wieku, kiedy to włoscy imigranci (głównie Sycylijczycy) padali ofiarą swoich rodaków, działających w ramach grupy przestępczej o nazwie Czarna Ręka[5]. Aktywność Czarnej Ręki koncentrowała się na zbieraniu haraczy od włoskich Amerykanów, którzy w większości byli ludźmi przedsiębiorczymi i prowadzili liczne sklepy oraz lokale w wielu miastach USA. Donem, przywódcą Czarnej Ręki, był inteligentny, ale nie posiadający skrupułów, Vito Ferro[6]. Z czasem działalność Czarnej Ręki stała się powszechna. Coraz więcej Włochów,  którzy przybyli do USA w celach bynajmniej nie uczciwego zarobku, zaczęło tworzyć bardziej formalne struktury. W „biznesie” działały całe rodziny, stąd określenie „rodzina mafijna”. Gdy w 1920 roku weszła w życie 18. poprawka do Konstytucji[7] zabraniająca produkcji, sprzedaży i spożywania alkoholu, na silną już grupę mafiosów w Ameryce, zadziałało to jak czerwona płachta na byka. Aktywność mafii skupiła się właśnie na tej sferze interesów, co pozwoliło obywatelom wyrobić sobie względnie pozytywną opinię na jej temat (należy pamiętać, że w czasach prohibicji popyt na nielegalny alkohol był ogromny). Z pewnością można uznać, że mafia w tamtym okresie stała się więc czymś powszechnym. Od tamtego czasu minęło wiele lat, ale zjawisko mafii jest wciąż obecne. Choć teraz działalność mafii skupia się głównie na obrocie narkotykami[8], postępowanie jej członków uległo brutalizacji, a sami mafiosi rzadziej ubierają się w garnitury niż ich odpowiednicy z lat 30. i 40. XX wieku, to wciąż istnieje, znanych nam z „Ojca Chrzestnego”, pięć nowojorskich rodzin (obecnie te rodziny to: Genovese, Gambino, Lucchese, Bonanno i Colombo) oraz ogólnonarodowa Komisja (w skład której wchodzi 5 nowojorskich rodzin oraz tzw. Chicago Outfit, niegdyś rządzony przez Ala Capone[9]). Choć prymitywniejsi, niż kiedyś, gangsterzy ci wciąż trzymają się pewnych sztywnych zasad, tak zwanych 10 przykazań[10]. Reguły te, tworzą pewnego rodzaju mit, który powiązany jest z renomą i klasą ludzi, będących przecież wciąż zwykłymi przestępcami.

Poza znaną wszystkim, skądinąd amerykańską, cosa nostrą, na terenie USA działają (lub/i działały) też inne organizacje przestępcze, nierzadko groźniejsze, niż wyżej opisana[11]. A wśród nich na przykład, mające wpływy w całych Stanach, gangi Bloods i Crips (założone na przełomie lat 60. i 70. XX wieku w Kalifornii uliczne grupy składające się głównie z czarnoskórych mieszkańców kraju), kartele narkotykowe z Ameryki Łacińskiej, Black Mafia Family (brutalna organizacja skupiająca się na rozprowadzaniu narkotyków), Dixie Mafia (południowa część kraju), czy mafie z innych krajów, tj. Rosja, Irlandia, Japonia, Chiny, a nawet Kosher Nostra, czyli żydowska mafia, którą niegdyś rządził znany Meyer Lansky. Pamiętajmy, że obecne czasy, to już nie jest okres prohibicji alkoholowej i dobrze ubranych Donów z cygarem w ręku. Przeciętnym obywatelom zorganizowana przestępczość bardzo rzadko kojarzy się pozytywnie.

3.      Przeciętny Amerykanin a problem zorganizowanej przestępczości

Dość wąskiej, aczkolwiek zróżnicowanej grupie amerykańskich obywateli, udało mi się zadać kilka pytań dotyczących omawianego problemu. Ich odpowiedzi – ku mojemu zaskoczeniu – są bardzo przemyślane. Respondenci nie odpowiedzieli na nie lekceważąco, a ich opinie okazały się w dużej mierze nie tylko bardzo budujące, ale również w zwykły, ludzki sposób interesujące. Dwóch moich respondentów mieszka w stanie Michigan – Jim ma 21 lat i jest studentem z małego miasteczka w tymże stanie, Victor natomiast gra w rockowym zespole, mieszka w Detroit i ma 38 lat. Preston z Arkansas jest byłym żołnierzem, ale dalej pracuje w służbach, ma 30 lat. 22-letni David z Connecticut jest studentem. Robert ma 36 lat i pracuje w korporacji, mieszka w Texasie. Todd ma lat 47, jest drwalem, żyje w Vermont, choć część życia spędził w Montanie.

Czy kiedykolwiek byłeś świadkiem lub słyszałeś o jakiejkolwiek organizacji przestępczej (lub przestępstwach przez nią popełnionych) w mieście, w którym mieszkasz? Jeśli tak, co to było (może być to wspomnienie nawet z dalekiej przeszłości)?

Trzech moich respondentów, w tym dwóch z Michigan, odpowiedziało na to pytanie przecząco (co dziwne, biorąc pod uwagę opinie na temat przestępczości w Detroit), co najwyżej było im dane spotkać dilerów narkotykowych, czyli przestępców najniższego szczebla, którzy ze zorganizowaną przestępczością mają niewiele wspólnego. Respondent z Connecticut przyznał, że żyje niemal w bajkowej okolicy, gdzie o takich rzeczach nie ma mowy, a największą sensacją był 10 lat temu aktywny członek Ku Klux Klanu, który agitował na rzecz segregacji rasowej. Zdecydowanie ciekawsze historie do opowiedzenia mieli Preston, Robert i Todd. Ten pierwszy często spotyka się z przestępczością ze względu na specyfikę swojej pracy. Pomijając kwestię zabójstwa na zlecenie, ma dużo do powiedzenia na temat działalności Cripsów i Bloodsów w USA: „Doszło do tego, że w ich strukturach są naprawdę młodzi ludzie, dzieci, które są uczone jak być przestępcą. Gang-banging, narkotyki, walka z innymi bez konkretnego powodu, napady z bronią w ręku (i bez niej), zabójstwa, te dzieciaki są uczone etyki i wartości przez kolegów z gangu, zamiast przez rodziców. W ten sposób trend przechodzi na ich potomstwo w przyszłości… jeśli dożyją, żeby je mieć”. Mój rozmówca twierdzi, że widział zarówno 70-letnich jak i 11-letnich członków tych gangów. Uważa, że prawo nie przewiduje wystarczających konsekwencji i że nie odstrasza tak jak powinno. Czy nie widzimy tego samego w Polsce, gdzie za pobicie i zabójstwo bezdomnego dostaje się wyrok w zawieszeniu? Robert z kolei przyznał, że jako były motocyklista miał styczność z gangami motocyklowymi działającymi pod parasolem Bandidos MC (międzynarodowa grupa przestępcza), które dumnie chwalą się tym, że jako wyjęci spod prawa są jednym procentem motocyklistów, ale pozostałym 99-ciu procentom robią przez to bardzo negatywną opinię. Robert nie widział jednak na własne oczy przestępstw popełnianych przez tych ludzi. Todd natomiast podzielił się ze mną historią, która zdeklasowała wszystkie pozostałe: „Gdy przeprowadziłem się do Montany, był tam gość, nazywał się Al Luciano. Miał mnóstwo forsy, miał mnóstwo posiadłości, kilka z nich na naprawdę dalekich przedmieściach. Musiałbyś znać okolicę, żeby uświadomić sobie jak dalekie te przedmieścia były, ale powiedzmy, że z miasta jechało się tam godzinę, a wokół był tylko las. W każdym razie, miał tam bardzo ładny dom. Miał „przyjaciół” z Nowego Jorku, którzy przyjeżdżali i pomieszkiwali tam po dwa, trzy miesiące. Okazało się, że jego wujkiem był „Lucky” Luciano, gruba ryba w gangsterskim świecie Nowego Jorku połowy wieku XX. Jak łatwo się domyślić, to byli goście poszukiwani przez policję. Zostawali u niego, dopóki sprawy nie ucichły, potem wracali do domu. A sam Al był bardzo w porządku. Mój tata kumplował się z nim, więc miałem okazję go dobrze poznać. Był zwykłym gościem, ale wiadomo było, że w każdej chwili mógł zadzwonić po „kolegów” jeśli by zaszła taka potrzeba.”. Co ciekawe, w Internecie można znaleźć informacje na temat pana Luciano, który biorąc przykład z wujka (choć nie aż tak drastycznie), dawał się we znaki policji w Montanie.

Jak często (jeśli w ogóle) słyszysz o zorganizowanej przestępczości w Twoim kraju w mediach?

Tu moi rozmówcy byli zgodni – dosłownie każdy z nich przyznał, że dzieje się to bardzo rzadko, dosłownie parę razy do roku. Jedynie w sytuacjach większych sukcesów FBI lub na południu USA, gdzie we znaki dają się meksykańskie kartele.

Jak w twojej opinii wygląda obecna sytuacja dotycząca wojny państwa ze zorganizowaną przestępczością?

Victor stwierdził, że zorganizowana przestępczość była, jest i będzie. Nie bardzo wierzy, że da się z nią wygrać. Podobną opinię słyszę od Prestona, ale on dodaje jeszcze, że należy pamiętać o służbach, które robią, co tylko mogą. Podobnie twierdzą Robert i Todd, sugerując, że dużym problemem są strach przed zeznawaniem i anonimowość, za którą ukrywają się członkowie grup przestępczych. System Ochrony Świadków również został wspomniany, jako jeden ze sposobów na zachęcanie ludzi do pomocy służbom. David odwołał się do trwającej w Stanach war on drugs, podkreślając, że tak długo jak rząd nie będzie starał się  poprzez edukację obywateli zmniejszać popytu na narkotyki, tak długo zawsze znajdzie się ktoś skłonny zaryzykować przemyt/handel, a to przecież napędza zorganizowaną przestępczość.

Jak widzisz zorganizowaną przestępczość i jej członków historycznie i współcześnie? Czy myślisz, że ich działania mogą (lub mogły w przeszłości) być uzasadnione na przykład przez politykę państwa lub specyficzną sytuację (np. prohibicja)?

Poza wywrotową odpowiedzią Victora, który stwierdził, że tak długo, jak nie dotyka ona przeciętnego obywatela, to on popiera przestępczość zorganizowaną, każdy z respondentów przyznał, że jest to trudne pytanie. David twierdzi, że nic nie usprawiedliwia przemocy, że są lepsze sposoby na zademonstrowanie obywatelskiego nieposłuszeństwa, niż przestępstwa. Przyznał jednak, że wszystko zależy od punktu siedzenia, dając za przykład syryjskich wywrotowców, którzy z punktu widzenia rządu są zorganizowani i są przestępcami, a przecież walczą o wolność. Podobna jest opinia Roberta, który dodaje, że to zwycięzcy piszą historię i nierzadko w historii, po latach przestępstwa nazywane zostawały czynami heroicznymi. Daje za przykład początek amerykańskiej państwowości i opieranie się Koronie Brytyjskiej. Jim uważa, że prawo jest po to, aby go przestrzegać i że ani motywy polityczne, ani ładne garnitury w przeszłości nie powinny usprawiedliwiać uprawiania gangsterki. Todd zgadza się z poprzednikami, dodając na marginesie, że państwo powinno bardziej zająć się wewnętrznymi problemami bezpieczeństwa, a nie tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Każdy z respondentów twierdzi, że prohibicja była beznadziejnym pomysłem.

W Stanach jest dość duży współczynnik przestępczości, co według Ciebie jest największym zagrożeniem dla przeciętnego obywatela w kwestii przestępczości?

Czworo moich respondentów przyznało, że wszelkiego rodzaju kradzieże, rabunki i napady (wszystkie określane jako petty crimes, czyli przestępstwa o niskiej szkodliwości). Ponadto narkotyki, brak edukacji w sferach samoobrony prewencyjnej i ogólnego unikania stania się ofiarą. Co ciekawe, również kradzież tożsamości, która uważana jest za ogromne zagrożenie w XXI wieku, pojawiła się jako jedna z odpowiedzi.

4.      Podsumowanie

Media milczą na temat zorganizowanej przestępczości w USA. Czy dzieje się tak przypadkowo, czy może faktycznie kraj ten ma poważniejsze problemy w sferze bezpieczeństwa? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, niewątpliwie wojna z terroryzmem to temat numer jeden, ale czy to oznacza, że zorganizowanej przestępczości nie ma, nie jest groźna? Jest to raczej wątpliwe. Dobrze jednak, że nie jest to główny problem spędzający sen z powiek obywatelom, tak jak było to kiedyś. Dobrze, że obywatele czują się względnie bezpieczni, a za największe zagrożenia uważają przestępstwa niskiej kategorii. Bardzo źle natomiast, że ludzie stają się przestępcami w tak młodym wieku. Bardzo źle, że prawo przestaje odstraszać przestępców. Jest to chyba problem globalny. Często poruszana kwestia narkotyków jest również problemem o skali. Przemysł narkotykowy napędza machinę zorganizowanej przestępczości w USA i na całym świecie. Czy jest to powód, aby przyjrzeć się bliżej polityce narkotykowej i panującym na świecie trendom w tej dziedzinie? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. A problem sam w sobie byłby świetnym materiałem na niejeden artykuł pokroju niniejszego.

Autor: Aleksander Kicior

 

Przypisy:

[1] Kusion M. Kryminologiczna analiza filmowych wizji przestępczości zorganizowanej,[w:] „Apeiron” – zeszyt naukowy nr 5 Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa Publicznego i Indywidualnego w Krakowie, Kraków 2011, s. 65-115

[2] Mądrzejowski W. Przestępczość zorganizowana: systemy zwalczania, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008, s. 32.

[3] Tamże, s. 31-32

[4] Tamże, s. 32

[6] Tamże

[10] Ten Commandments of the Mafia, film Discovery, 2004 r.

[11] http://en.wikipedia.org/ [6.05.2013r.]

 

Bibliografia: